Co należy uczynić, aby być zbawionym?
Czy zgadzasz się z wypowiedzią niewolnika, który napisał, że: zbawienie człowieka jest sprawą drugorzędną wobec oczyszczenia z zarzutów Boga Jako prawowitego Władcy.
Apostoł Paweł był innego zdania: Bo
jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu
swoim, że Bóg go wzbudził z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem
sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku
zbawieniu (Rzym. 10:9).
Nieprawdą jest to, co głosi Strażnica, że nasze zbawienie zależne jest od posłuszeństwa wobec niewolnika.
Bez względu na to, kim on by nie był, nawet największym z proroków, nie
miałby prawa uczyć, ze zbawienie zależy od ustosunkowania się do niego.
Takiej nauki nie znajdujemy w Biblii.
Ale ktoś powie:
Ale przecież my w Organizacji wierzyliśmy w Jezusa. Wierzyć, to za
mało. Biblia wyraźnie mówi co trzeba uczynić! Musimy uznać, że Jezus
jest Panem. Nie zapominajmy jak Organizacja nazywała Go Archaniołem Michałem.
Czy wiesz bracie, dlaczego nie mogła go nazwać Panem? Na to pytanie odpowiada ap. Paweł; Dlatego oznajmiam wam, że nikt, przemawiając w Duchu Bożym, nie powie: Niech Jezus będzie przeklęty! I nikt nie może rzec: Jezus jest Panem, chyba tylko w Duchu Świętym (1Kor.12:3).
Odrzucając również Ducha Świętego, nie może nazwać Jezusa, Panem. Słowo przekonuje nas, że zbawienie możemy osiągnąć przez uwierzenie w sercu i wyznanie ustami,
iż Jezus jest Panem. Droga siostro i bracie, czy już to uczyniłeś?
Pamiętajcie o tym, że wiedzieć o czymś, to za mało, w to trzeba
uwierzyć. Czy jest gotów dodać swoje życie oddać Chrystusowi?
Nigdy nie zapominajmy, że w Panu Jezusie mamy:
'odpuszczenie grzechów" (Ef. 1:7; 4:32)
'usprawiedliwienie' (Gal. 2:17)
'Pokój z Bogiem' (Rzym. 5:1)
'uświęcenie' (l Kor. 1:2)
'zwycięstwo' (Rzym. 8:1)
'żadnego potępienia' ( Rzym .8:1)
'wszystko' ( Rzym. 8:32); ( 2 Piotra 1:3)
Wielu byłych głosicieli mówi: Jak ja czytałem Biblię, że tego
wszystkiego nie widziałem? Nie widzieliśmy ponieważ musieliśmy czytać
Biblię przez okulary Strażnicy. Ale dziękujmy Bogu za to, że On otworzył nasze oczy i uszy.
- Proszę was, bracia i siostry, abyście oddali się teraz w
modlitwie Bogu. - Dobry Boże, dziękuję Ci za te szczere serca, które
mimo tak przykrych chwil, jakie przeżyły nie odstąpiły od Ciebie -Boga
Żywego. Proszę Cię, abyś oczyścił ich serca i umysły od przewrotnej
nauki, jaką głosiła Organizacja. Panie, daj im wewnętrznej siły, a
przede wszystkim Ducha Świętego, aby z mocą Twego imienia głosili
odważnie Słowo Boże... Amen
Brat Józef, był po raz pierwszy na takim spotkaniu i zrobiło ono na
nim, duże wrażenie. Nie należał jednak do ludzi, którzy łatwo się dają
ponieść emocjom, ponieważ zostały one u niego zneutralizowane przez nowe światło, inaczej mówiąc przez pokarm na czas słuszny, który
w przeszłości przyjmował z wielkim entuzjazmem. Jednak przez ponad
trzydziestoletni okres pobytu w Organizacji przekonał się wiele razy,
że nauki, które należało przestrzegać traciły swą moc z wydaniem nowej
Strażnicy. Bez jednego słowa sprostowania, odpowiadającego na pytanie:
dlaczego poprzednia wykładnia nie jest już ważna. Jak można było
wyłączać ludzi za naukę, która dziś okazała się niebilijna? Ale zgodnie
z wytycznymi niewolnika, należało to robić. Zadawał sobie wtedy pytanie: czy nauki te pochodziły od Boga, czy były tworem ludzkiej wyobraźni.
Wielokrotnie pytał sam siebie: czy postępował słusznie wyłączając kogoś
z Organizacji, skoro jej nauki cały czas były płynne i często miały na
celu wywołanie u głosicieli chwilowego entuzjazmu. W swej pracy jako
starszy mógł się niejednokrotnie przekonać jakie to miało następstwa u
głosicieli. Kiedy to, co zostało zapowiedziane, nie spełniało się,
niektórzy tracili wiarę i odchodzili z Organizacji, z przekonaniem, że
to Bóg ich oszukał. Prawda jednak była inna.
Najbardziej bolało go to, że winą za ten stan rzeczy obarczano
starszych lub głosicieli, choć oni pilnie przestrzegali tego co pisała
Strażnica i inne publikacje. Najbardziej utkwił mu w pamięci rok 1975,
kiedy to niedwuznacznie przekonywano, że nadchodzi Armagedon. Aktywność
u głosicieli wzrastała, wszyscy żyli tylko tą myślą. Były specjalne
kazania, wykłady na ten temat. Nie było ani jednej 'konwencji leśnej',
która by nie poruszała tego tematu. Mówiono wprost, że czas ten będzie
skrócony, dlatego wielu głosicieli a wśród nich wiele młodzieży,
przestało myśleć o przyszłości: zaniechali ukończenia szkoły,
założenia rodziny, niektórzy rezygnowali z budowy lub kupna mieszkania.
W Polsce był to okres, który zbiegł się z podpisaniem Układu
Heisnińskiego Gazety pisały o pokoju i bezpieczeństwie, który był
wykorzystywany do celów propagandowych Organizacji. Niejednokrotnie na
spotkaniach, cytowano wypowiedzi z gazet, zestawiając je z proroctwem
apostola Pawia, który pod natchnieniem napisał: Kiedy będą mówić Pokój
i bezpieczeństwo (...) Gdy nie spełniły się wcześniejsze zapowiedzi,
wycofano obowiązującą dotychczas książkę: Prawda która prowadzi do życia wiecznego i zastąpiono ją nowym
światłem w postaci książki pt.: Będziesz mógł iyć wiecznie w raju na ziemi, która nic już nie wspominała o roku 1975 ponieważ była wydana w 1988 roku.
Nie tylko ta pozycja zajmowała się rokiem 1975, na ten temat pisano w
Przebudźcie się! i Strażnicach. Czy tym tematem zajęto się przypadkowo?
Nie! Kierownictwo Organizacji na ten rok zapowiadało koniec 6000 lat
od stworzenia Adama a tym samym rozpoczęcie 1000 - letniego panowania
Jezusa.
Nie
jest to zwykły przypadek, ani zbieg okoliczności, ale miłościwe
zamierzenie Jehowy Boga, żeby królowanie Jezusa Chrystusa, " Pana
sabatu ", pokrywało się z siódmym tysiącleciem
istnienia Człowieka. (Książka pt.: Życie wieczne w wolności synów Bożych s.21p.43
Autorzy tej publikacji wyraźnie przekonywali czytelnika, że jeśli w
1975 roku kończy się 6000 lat, od stworzenia pierwszego człowieka, to w
tym roku rozpocznie się siódmy dzień, czyli dzień odpocznienia. Równało
się to Tysiącletniemu Królestwu, co w języku Strażnicy znaczy, że w tym
roku miało się rozpocząć życie wieczne w raju na ziemi. Najsmutniejsze
jest jednak to, że za tą naukę uczyniono odpowiedzialnym Boga, pisząc,
że: nie jest to zwykły przypadek, ani zbieg okoliczności, ale milościwe zamierzenie Jehowy...
Czy byt to zbieg okoliczności? Zweryfikował to czas, choć Przebudźcie się! nr. l z 1975 roku w artykule pt.: Co przyniosą lata siedemdziesiąte? na sir.n akapit 7 i 8 pisało:
Gdyby
w lalach siedemdziesiątych interwencja Jehowy Boga doprowadzila do
zniszczenia zepsutego świata, który zmierza ku całkowitej ruinie, to
chyba nie powinno nas to zdziwić. Jeżeli komuś się zdaje, że
przedstawiamy tę sprawę w zbyt czarnych kolorach, to niech zwróci
uwagę na ostrzeżenia, które pod naporem nieuhlagalnych faktów wyszły z
ust wybitnych osobistości tego świata. Czują, że zbliża się katastrofa,
ale nie uznają kierownictwa Biblii i dlatego nie wiedzą, jak zażegnać
niebezpieczeństwo.
Czas przekonał Józefa, że nie tylko
światowi przywódcy nic znają Biblii, ale autorzy cytowanych tu
wypowiedzi. Od zapowiadanej katastrofy minęło już ponad dwadzieścia lat
i nic z tych 'proroctw' się nie wypełniło. Czy to co jest zapisane w
Biblii, nie spełni się? Ależ tak, tylko nie według scenariusza. Ciała
Kierowniczego.
Józef znał na pamięć wypowiedzi ze Strażnic i książek. Cytował je
tysiące razy w zborze, głosząc od domu do domu i na studiach
biblijnych. Kiedy minął rok 1975 aktywność głosicieli w zborach spadła
do minimum. Tylko niektórzy przychodzili na zbiórki do służby polowej,
był to zaledwie jeden lub dwa procent głosicieli. Gwałtownie spadla
liczba studiów u zainteresowanych. Głosiciele nie wiedzieli, co mają
tym ludziom powiedzieć. Przecież cały czas czytali im z książek i
Strażnic, że Armagedon nadchodzi. Potrzebowali czasu, by mogli dojść
do siebie. Sporo ludzi opuściło Organizację, niektórzy z nich popalili
wszystkie Strażnice, a kiedy się ich odwiedziło w domu - nie chcieli w
ogóle na ten temat rozmawiać.
Głosiciele z przykrością przyjmowali wypowiedzi, zamieszczone w
Strażnicach, które obarczyły winą za głoszenie 1975 roku, właśnie ich.
Sprzeciwianie się tej nauce przed 1975 rokiem groziło pozbawieniem
społeczności. Józef przypomniał sobie jak jeden ze Świadków nie bardzo
wierzył w ten rok. Pewnego dnia zachorował i poszedł do szpitala.
Niektórzy wydawali na niego wyrok, że zginie w Armagedo-nie, bo nie
wierzy w to, co się stanie w roku 1975. Kiedy ten rok przeminął,
niektórzy chórem powtarzali za niewolnikiem,
że Organizacja nigdy nie zapowiadała tego wydarzenia, choć dobrze
pamiętali publikacje, które o tym pisały. Oto jedna z nich:
Zupełnie
niedawno poważni badacze Pisma Świętego ponownie przeanalizowali
chronologię biblijną. Według ich obliczeń sześć milleniów życia
ludzkiego na ziemi ma dobiec końca w połowie lat siedemdziesiątych.
Zatem siódme millenium po stworzeniu człowieka przez Jehową Boga
powinno się rozpocząć przed upływem bieżącego dziesięciolecia.
Jeżeli
Pan Jezus Chrystus ma być "Panem sabatu", to jego tysiącletnie
panowanie musi być siódmym w serii okresów tysiącletnich, czyli
milleniów. (Mat.l2-.8NT). Tylko pod tym warunkiem jest ono panowaniem
sabatnim.(...) Już wkrótce zakończy się ciąg sześciu milleniów
podłego, niewolniczego wyzyskania ludzi przez szatana; stanie się to
za życia jeszcze tego pokolenia, które było świadkiem wydarzeń
rozgrywających się na świecie po zakończeniu "czasów pogan" w roku
1914, bo taka była prorocza zapowiedź Jezusa, zanotowana według
Mateusza 24:24. Czyż więc koniec sześciu tysięcy lat
ciemięży-cielskiego zniewolenia ludzi pod rządami Szatana Diabła nie
byłby dla Jehowy Boga odpowiednią chwilą na wprowadzenie millemum
sobotniego wytchnienia całej ludzkości? Z pewnością! A Jego Król,
Jezus Chrystus, będzie Panem tego Sabatu.
Strażnica Rok 1970 nr. str.12 18 par.39,42
- Ile lat trwa jedno pokolenie? Józef próbował przypomnieć sobie
wypowiedzi Towarzystwa Strażnica. Wiedział, ze są podawane dwie liczby.
Na przykład jedna ze Strażnic podała, że około 37 lat, według
Przebudźcie się! około 60 lat.
(...) przy pierwszym spełnieniu się proroctwa 'pokolenie' trwało od 33 do 70 roku, czyli przynajmniej 37 lat. Strażnica c/i8
s.24
Gdyby
nawet przyjąć, że 15 - letnie dzieci byly na tyle dojrzałe, żeby pojąć
znaczenie tego, co się wydarzyło w roku 1914, to najmłodsi z " tego
pokolenia " mają już około 70 lat. A zatem większość pokolenia, o
którym mówił Jezus, już wymarła. Pozostali są już w podeszłym wieku.
Pamiętajmy jednak, że Jezus powiedział, iż koniec obecnego złego
świata nastąpi, zanim całkowicie przeminie to pokolenie. Już samo to,
dowodzi, że do przepowiedzianego końca pozostało niewiele lat.
(Przebudźcie się nr. 1/1970 s.13 u.l)
Wobec tego już dawno powinniśmy być w raju, jeżeli pokolenie liczy
około 37 lat to 1914+37= 1951 iw tym roku powinien skończyć się ten
stary świat. Gdyby przyjąć, że pokolenie w 1970 miało już ponad
siedemdziesiąt lat, a dziś mamy 1994 rok, to ludzie ci mają ponad 70+24
= 94 lata. A Biblia mówi, że życie człowieka trwa lat siedemdziesiąt, a jeśli się dobrze mają lat osiemdziesiąt. Z tych obliczeń jasno wynika, że pokolenie roku 1914 nie ma nic wspólnego z przyjściem Pańskim.
Dlatego, gdy minął rok 1975 Kierownictwo zaczęło się wycofywać z
zapowiadanych dat. Ale robiło to w nieludzki, nie mówiąc już, że w
niechrześcijański sposób. Jedna ze Strażnic podała:
Jeżeli
ktoś czuje się zawiedziony, bo rozumował inaczej, powinien się teraz
zająć skorygowaniem swego poglądu, uświadamiając sobie, że to nie
słowo Boga zawiodło ani nie wprowadziło go w błąd i rozczarowało,
tylko jego własne zrozumienie było oparte na niewłaściwych
przesłankach. Załóżmy jednak, że to ty, czytelniku, wiele sobie
obiecywałeś po jakiejś dacie i - co godne pochwały - lepiej zdałeś sobie sprawą zpowagi chwili oraz z faktu, że ludzie powinni o tym usłyszeć.
(Strażnica XCVIII/10 s.10 par.15,16
Kierownictwo posunęło się jeszcze dalej. W jednej ze Strażnic napisano:
Jeżeli
zachowamy wierność wobec Boga, nie dopuści On do tego, byśmy popełnili
biedy prowadzące nas do zguby. Niekiedy jednak pozwala nam się mylić,
żebyśmy lepiej uświadomili sobie potrzebę ciągłego zwracania się do
Niego i do Jego Slowa. Wzmacnia to naszą więź z Nim i pobudza do
wytrwałości W Oczekiwaniu.
(Strażnica Cl/23 s.2 par.4)
Ktoś, kiedyś powiedział: "Mylić się jest rzeczą ludzką". Jednak za brak
respektowania wymyślonych poglądów pozbawia się ludzi społeczności;
wmawiając im jednocześnie, że nauki te pochodzą od Boga. Jest to
hipokryzja najczystszej próby.
Powinniśmy słuchać wskazówek,
które Jezus Chrystus, jako Głowa zboru chrześcijańskiego przekazuje za
pośrednictwem "niewolnika wiernego i rozumnego" - ustanowionego przez
Boga kanału łączności z Jego ziemską organizacją. (...) Dlatego starsi
powinni bez wahania wykonywać wszelkie polecenia otrzymane od
teokratycznej Organizacji Bożej.
(Strażnica 1990/19s.30,31)
Warto by w tym miejscu postawić pytanie: jakich to wskazówek mają bez
wahania przestrzegać starsi? Przecież stosowali się do 'rozkazów' niewolnika,
a potem okazało się, że są one niezgodne z Biblią. Dlatego wielu z
nich, co kilkanaście lat było odwoływanych ze swych stanowisk, ponieważ
byli już bardziej ostrożni w swej pracy. Nie przyjmowali już z taką
euforią "nowego światła", dlatego też na ich miejsca powoływano innych.
Nowi, często młodzi ludzie robili to z wielkim entuzjazmem. Chociaż nie
posiadali zbyt wielkiego doświadczenia, za to mieli coś, co
Organizacja sobie bardzo ceniła i ceni - bezwzględnie posłuszeństwo.
Starszemu nie było i nie jest dane myśleć. Żąda się, żeby bez
jakichkolwiek oporów przyjmował wskazówki, i konsekwentnie wprowadzał
je w życie. Nieważne co on czuł, co myślał, co Bóg pokazał mu w Słowie.
Musiał to wszystko w sobie zdusić, stać się nieczułym, gdy tego wymagał
niewolnik, który dostaje pokarm od samego Chrystusa. Czy
jest 'on' natchniony przez Boga? Tylko wtedy, gdy chce przeforsować
swoją naukę. W momencie kiedy ona zawiedzie, tłumaczy się, że nie jest
natchniony.
Józef pamiętał jak wielu głosicieli było duchowo
załamanych, po roku 1975. Niektórzy pytali - co dalej, dokąd mamy teraz
pójść? Gdzie jest prawda? Choć był przekonany, że mają rację, cytował
im wypowiedź apostola Piotra: (...)
Panie! Do kogo pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego. A myśmy
uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Chrystusem, Synem Boga żywego. (Jan 6:68,69)
Piotr mówił o tych, którzy zgorszyli się nauką Pana Jezusa, a nie naukami Strażnicy. Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie.
(Jana 8:31) Towarzystwo nie trwało w Słowie Pana Jezusa, bo zaczęło
obliczać różne daty Jego przyjścia i wypełnienia proroctw biblijnych.
Rozmyślając o tym wszystkim, doszedł do domu. Idąc na to spotkanie
z braćmi i siostrami, którzy zostali wyłączeni z Organizacji, był
przekonany, że będzie się tam oskarżać Świadków. Jakże był zaskoczony
tym, że mówiono o tym, aby nie wracać do krzywd jakich doznali, lecz
pomyśleć o swej duchowej przyszłości. Próbował sobie odpowiedzieć na
pytanie: skąd się wzięło u niego takie przekonanie. że wszyscy, którzy
opuścili szeregi Świadków i ludzie z innych denominacji nic robią nic
tylko oskarżają niewolnika wiernego i rozumnego?
Odpowiedź przyszła szybko, przecież tą nauką karmił się kilkadziesiąt
lat, miał to zakodowane gdzieś w podświadomości. Teraz przekonał się
jak dalece można wpłynąć na psychikę człowieka. Nigdy nic zdawał sobie
z tego sprawy, że on może komuś zaufać, oprócz niewolnika.
Miał nienawidzieć tych, których mu wskazano, pomimo tego, że osobiście
ich nic znał. Pozwalał na to, aby za niego myślał ktoś inny, nie tylko
myślał, ale i kierował nim.
Niewolnik podejmował za
niego decyzje. Gdzie ma podjąć pracę. kogo i czego unikać. Jego umysł
jakby się budził ze snu, wiele rzeczy stawało się dla niego coraz
bardziej jasne. Zastanawiał się dlaczego tego nie widział przez te
wszystkie lata? I na to pytanie otrzymał odpowiedź. O tych sprawach,
mógł go przekonać jedynie Duch Święty. Żaden człowiek nic ma takiej
mocy. Jego serce było pełne radości, miał ochotę krzyczeć o tym, że Bóg
objawdł mu swoje prawdy, że pozwolił mu się odnaleźć. Nie rozpamiętywał
przeszłości, choć żal mu było straconych lat. Pokrzepiał się słowami:
skoro Bóg do tego dopuścił, widać tak musiało być.
Teraz zrozumiał, że to nie odstępcy oskarżają, ale ktoś inny. Niewolnik nie chciał, aby członkowie zborów słuchali co 'tacy' mają do powiedzenia. Dziś przekonał się, że mają wiele.
Zgromadzenie trwało do późnej nocy. Brat Władysław opowiadał o wielu
braciach i siostrach, którzy opuścili szeregi Świadków, ile wycierpieli
od własnych dzieci, które zostały w Organizacji i od pozostałych jej
członków.
Józef był ciekawy, jak jego żona zareaguje na to co jej chce
powiedzieć. Nie miał na rozmyślanie zbyt wiele czasu, ponieważ stanął
już przed domem. Choć było bardzo późno w pokoju paliło się światło.
Maryla - jego żona - nadal należała do Organizacji, dlatego nie była
szczęśliwa z faktu, że jej mąż poszedł na spotkanie z odstępcami.
Czekała na niego, w przekonaniu, że gdy przyjdzie będzie wygadywał
różne rzeczy na 'pomazańców'. Była bardzo ciekawa co tam tak długo
robili. Czekała jednak, aż zacznie sam mówić. Bacznie mu się
przyglądała i wydawało się jej, że stał się jakby bardziej radosny.
Miał w sobie jakiś dziwny pokój, którego nigdy u niego nie widziała.
Usiadł do stołu, zanim zjadł przygotowaną kolację, długo się modlił,
jak nigdy dotąd. Potem wziął Biblię, wyciągnął notatki jakie sobie
zrobił na spotkaniu u Adama. Żona nadal bacznie mu się przyglądała.
Czytając werset po wersecie, to uśmiechał się, to marszczył brwi, lub
kiwał głową, w taki sposób, jakby dopiero coś odkrył. W końcu nie
wytrzymała i zagadnęła go:
- Coś ty dzisiaj taki wesoły, dali ci pieniądze, czy co?
- Jak wiesz, pieniędzy dzięki Bogu nam nie brakuje, mamy ich tyle ile
potrzeba do życia i pobożności. To czego dziś się dowiedziałem, nie
słyszałem przez trzydzieści lat będąc w Organizacji.
- A co tam takiego usłyszałeś? - Była ciekawa, o czym tam tak długo
rozmawiali. Z drugiej strony przekonywała sama siebie, że przecież niewolnik
pisze prawdę o wszystkim. Jednak jej mąż był wyraźnie czymś poruszony,
zafascynowany! Chodził przecież na wszystkie zebrania. Był aktywnym
głosicielem, starszym, przechodził różne kursy i nigdy go nie widziała
tak rozradowanego, jak dziś. Tego spokoju 99 nie mogła określić, nie
Był to tylko uśmiech na twarzy, to radowało się jego serce. Nawet nie
wypił kropli uspokajających, które zażywał zawsze po przyjściu z
zebrania. Była ciekawa, a jednocześnie się obawiała tego co jej powie.
Na wszelki wypadek mówiła sobie, gdyby rozmowa, zeszła na niepożądany
temat, przestanie go słuchać. Po chwili zagadnęła:
- Jeśli masz mi tylko do przekazania jakieś oszczerstwa przeciwko naszym braciom, to lepiej milcz...
- Ja też byłem przekonany, że tam będą żerować tylko na
niedoskonałości ludzkiej. Ale nie padło tam ani jedno słowo pod czyimś
adresem.
- No to co wy tam robiliście?
- Wyobraź sobie, że czytaliśmy Biblię, zadawaliśmy pytania
Wla-dysiwowi, który już kilka lat temu opuścił Organizację. Mówił on o
zbawieniu, nadziei i o naszym Zbawcy Jezusie Chrystusie.
- Przecież o tym wszystkim czytamy w Strażnicach na zebraniach;
nie wiem co jeszcze ktoś może wymyślić na ten temat?
- Właśnie, to nie było wymyślone, czytaliśmy werset po wersecie, bez
jakichkolwiek komentarzy, nie tak, jak to nakazuje Organizacja. Na
przykład, powiedz mi : Kim jest dla ciebie Pan Jezus?
- To, ty będąc starszym zboru tego nie wiesz?
- Do dziś nie wiedziałem, miałem całkiem spaczony pogląd.
- Weź książkę pt.: Rądi Wola Twoja Na Ziemi otwórz na stronie 291, a się dowiesz kim On jest- posłuchaj:
Jehowa
jest Księciem najwyższym, a przy Nim Jego Syn Michał jest "jednym z
naczelnych książąt". On stal się Księciem Pokoju Izaj. 9:6. Jakie
imię nos i f /wtem, kiedy już umarł jako człowiek Jezus Chrystus,
został wskrzeszony i po-wrócii do nieba? Czy nadal
jeszcze nosi tylko imię Jezus Chrystus? Nie; było to bowiem jedynie
jego ludzkie imię ziemskie. Powrócił do swego imienia Michał, które
nosił w niebie...
- Tyle to ja też wiem, a teraz to, co przeczytałaś udowodnij mi na podstawie Biblii.
- Tego nie da się udowodnić, ale niewolnik twierdzi, że dostaje te prawdy od Jehowy, przez Jezusa Chrystusa.
- Wobec powyższego mamy dwóch pośredników, jednym jest Pan Jezus, drugim niewolnik. Jak myślisz, czy Apostołowie lepiej rozumieli Pismo niż niewolnika
- Uważam, że tak samo.
- Wiesz dlaczego o tym nic czytamy w liście któregoś z apostołów, bądź
w naukach samego Pana Jezusa? Ponieważ jest to nauka niebiblijna.
- Chcesz powiedzieć, że tyle lat głosiliśmy nauki sprzeczne z Biblią?
- Dokładnie tak,
Marylę wielokrotnie nachodziły wątpliwości co do wykładni nauk niewolnika,
ale zawsze karciła się, że są to podszepty szatana i szybko taką myśl
odganiała. Choć wewnątrz była przekonana, że nie pochodzą one od Złego,
bo w takich chwilach miała całkowity spokój ducha. Niepokój i
wątpliwości nasilały się wtedy, gdy wracała do nauk Strażnicy. Starała
się zagłuszyć ten cichy wewnętrzny głos, który jej przypominał wiele
wersetów mówiących, że prawda jest inna, niż ta opisywana w
Strażnicach. Toczyła cały czas bój duchowy, jednak nauki Towarzystwa
brały górę, kiedy szukała odpowiedzi na pytanie: jeśli tu nie ma
prawdy, dokąd teraz pójdę?
Jej rozmyślanie przerwał mąż i długo
opowiadał o tym, co było na spotkaniu. Zaczęło świtać. Po duchowej
walce i upewnieniu się, że tylko Biblia ma rację, Józef zachęcał swą
żonę do tego, aby w modlitwie oddali swoje życie Panu Jezusowi
Chrystusowi. Była to błogosławiona modlitwa, która wlała w ich serca
pokój jakiego dotąd nigdy nie zaznali. Duch Boży przypomniał im słowa
ich Pana:
Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje. Ja wam
daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka. (Jan 14:27)
J. C. Ryle - Czy jesteś narodzony na nowo? Sześć sprawdzianów dla chrześcijan
Czy jesteś narodzony na nowo?
Jest to jedno z
najważniejszych pytań w życiu. Jezus Chrystus powiedział: "Jeśli się
kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego" (Jana 3:3).
Nie wystarczy powiedzieć: "Należę do Kościoła; zakładam, że jestem
chrześcijaninem". Tysiące nominalnych chrześcijan nie przejawia żadnej
z podanych w Biblii oznak nowego narodzenia - wiele z nich wymieniono w
Pierwszym Liście Jana.
Nie praktykuje grzechu
Po pierwsze, Jan
napisał: "Kto z Boga się narodził, grzechu nie popełnia" (1 Jana 3:9).
"Żaden z tych, którzy się z Boga narodzili, nie grzeszy" (5:18).
Człowiek, który narodził się na nowo lub odrodził, nie praktykuje
grzechu. Już nie grzeszy swym sercem, wolą i całą skłonnością. Był taki
czas, gdy nie myślał o tym, czy jego czyny są grzeszne i nie zawsze
odczuwał żal po popełnieniu zła. Między nim a grzechem nie było
konfliktu; byli przyjaciółmi. Tymczasem prawdziwy chrześcijanin
nienawidzi grzechu, ucieka od niego, walczy z nim, uważa go za swoją
najgorszą plagę, boleje nad jego obecnością, biada nad tym, gdy ulega
jego wpływowi, i pragnie całkowicie uwolnić się od niego. Grzech już go
nie cieszy, nie jest też dla niego sprawą obojętną; stał się
okropnością, której nienawidzi. Jednakże nie potrafi usunąć go ze swego
wnętrza.
Gdyby twierdził, że nie ma grzechu, byłby kłamcą (1 Jana 1:8). Może
jednak powiedzieć, że nienawidzi grzechu i że bardzo pragnie w swej
duszy w ogóle nie popełniać grzechu. Nie potrafi powstrzymać napływu
złych myśli do swego umysłu, nie umie uniknąć uchybień, zaniedbań, i
wad, które pojawiają się zarówno w jego słowach i czynach. Wie, że
"dopuszczamy się. wszyscy wielu uchybień" (Jakuba 3:2). Może jednak
zgodnie z prawdą powiedzieć przed obliczem Boga, że te rzeczy wywołują
u niego żal i smutek oraz że cała jego natura nie zgadza się na nie. Co apostoł powiedziałby o tobie? Czy jesteś narodzony na nowo?
Wierzy w Chrystusa
Po drugie, Jan napisał: "Każdy, kto wierzy, iż Jezus jest Chrystusem, z Boga się narodził"
(1 Jana 5:1).
Człowiek, który jest narodzony na nowo lub odrodzony, wierzy, że Jezus
Chrystus jest jedynym Zbawicielem, który może wyjednać przebaczenie
jego duszy, że jest Boską Osobą wyznaczoną w tym celu przez Boga Ojca,
a poza Nim nie ma żadnego zbawiciela. Człowiek taki uważa się za
niegodnego i nic poza tym. Jednocześnie ma pełne zaufanie do Chrystusa,
a ufając Mu wierzy, że wszystkie jego grzechy są odpuszczone. Wierzy,
że z uwagi na to, iż przyjął skończone dzieło Chrystusa i Jego śmierć
na krzyżu, został uznany za sprawiedliwego w oczach Bożych, toteż może
bez lęku oczekiwać śmierci i sądu.
Może mieć pewne lęki i obawy. Czasami może ci powiedzieć, że czuje się
tak, jakby w ogóle nie miał wiary. Lecz zapytaj go, czy pragnie zaufać
komuś oprócz Chrystusa, a zobaczysz, co powie. Zapytaj go, czy swą
nadzieję życia wiecznego opiera na swej dobroci, swych uczynkach,
modlitwach, na swym duchownym lub Kościele, i posłuchaj, co odpowie. Co apostoł powiedziałby o tobie? Czy jesteś narodzony na nowo?
Praktykuje sprawiedliwość
Po trzecie, Jan napisał: "Każdy, kto postępuje sprawiedliwie, z niego się narodził" (1 Jana 2:29).
Człowiek narodzony na nowo lub odrodzony jest świętym człowiekiem.
Stara się żyć zgodnie z wolą Bożą, czynić to, co podoba się Bogu i
unikać tego, czego Bóg nienawidzi. Pragnie stale patrzeć na Chrystusa
jako swój wzór i swego Zbawiciela oraz okazuje się przyjacielem
Chrystusa, gdyż czyni to, co On nakazuje. Wie, że nie jest doskonały.
Sprawia mu ból świadomość, że mieszka w nim skażenie. Znajduje w sobie
niedobre prawo, które stale walczy przeciwko łasce i usiłuje odciągnąć
go od Boga. Jednakże nie zgadza się z nim, choć nie może go usunąć.
Chociaż czasami będzie miał o sobie tak niskie mniemanie, że będzie
wątpił w to, czy jest chrześcijaninem, będzie mógł powtórzyć za Johnem
Newtonem: "Nie jestem tym, kim powinienem być; nie jestem tym, kim chcę
być; nie jestem tym, kim mam nadzieję być na tamtym świecie; lecz nie
jestem tym, kim byłem kiedyś, a dzięki łasce Bożej jestem tym, kim
jestem". Co apostoł powiedziałby o tobie? Czy jesteś narodzony na nowo?
Kocha innych chrześcijan
Po czwarte, Jan napisał: "My wiemy, że przeszliśmy ze śmierci do żywota, bo miłujemy braci" (1 Jana 3:14).
Człowiek narodzony na nowo żywi szczególną miłość do wszystkich
prawdziwych naśladowców Chrystusa. Podobnie jak jego Ojciec w niebie,
kocha wszystkich ludzi ogólną wielką miłością, lecz żywi szczególną
miłość do tych, którzy podzielają jego wiarę w Chrystusa. Podobnie jak
jego Pan i Zbawiciel, kocha najgorszych grzeszników i potrafi płakać
nad nimi; lecz ma osobliwą miłość wobec wierzących. Lepiej czuje się w
ich towarzystwie niż w domu.
Uważa, że wszyscy wierzący są członkami jednej rodziny. Są tak jak on
żołnierzami, towarzyszącymi mu w walce z tym samym przeciwnikiem. Są
jego towarzyszami podróży, wędrującymi tą samą drogą. Okazuje im
zrozumienie, a oni rozumieją jego. Mogą się od niego różnić pod wieloma
względami - pozycją, stanowiskiem czy zamożnością. To jednak nie ma
znaczenia. Są bowiem synami i córkami jego Ojca i on po prostu ich
kocha. Co apostoł powiedziałby o tobie? Czy jesteś narodzony na nowo?
Zwycięża świat
Po piąte, Jan napisał: "Wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat" (1 Jana 5:4).
Miernikiem dobra i zła człowieka narodzonego na nowo nie są opinie tego
świata. Nie przejmuje się tym, że postępuje wbrew świeckim metodom,
poglądom i zwyczajom. Nie obchodzi go to, co ludzie pomyślą lub
powiedzą. Pokonuje miłość do świata. Nie znajduje upodobania w
sprawach, które wydają się uszczęśliwiać większość ludzi. Uznaje je za
głupstwo niewarte nieśmiertelnej istoty.
Bardziej zależy mu na pochwale od Boga niż od ludzi. Bardziej obawia
się obrażenia Boga niż ludzi. Nie jest dla niego ważne, czy się go
oskarża czy wychwala; jego najwyższym celem jest zadowolenie Boga. Co apostoł powiedziałby o tobie? Czy jesteś narodzony na nowo?
Zachowuje czystość
Po szóste, Jan napisał: "Który się narodził z Boga, zachowuje samego siebie" (1 Jana 5:18, Biblia Gdańska).
Człowiek narodzony na nowo troszczy się o swą duszę. Stara się nie
tylko unikać grzechu, lecz również wszystkiego, co do niego może
prowadzić. Zważa na to, w jakim towarzystwie się obraca. Wie o tym, że
złe rozmowy kalają serce i że zło przychodzi łatwiej niż dobro,
podobnie jak choroba, która jest bardziej zaraźliwa niż zdrowie. Zważa
na to, jak wykorzystuje swój czas; jego największym pragnieniem jest
spędzać go w pożyteczny sposób.
Pragnie żyć jak żołnierz na terytorium wroga - zakłada stale swą zbroję
i jest przygotowany na pokusy. Stara się pilnie być czujnym, pokornym i
oddanym modlitwie. Co apostoł powiedziałby o tobie? Czy jesteś narodzony na nowo?
Sprawdzian
Wyżej wymieniono sześć ważnych cech nowo narodzonego chrześcijanina.
U różnych ludzi powyższe cechy przejawiają się z różną głębią i wyrazistością.
U niektórych słabo i ledwie zauważalnie. U innych silnie, jasno i
nieomylnie, tak iż dla każdego są widoczne. Niektóre z tych cech
przejawiają się u każdego bardziej niż inne. Rzadko występują wszystkie
jednakowo wyraziście u jednej osoby.
Mimo, że bierzemy to pod uwagę, tych sześć oznak narodzenia z Boga zachowuje ważność.
Jak powinniśmy na to zareagować? Możemy dojść do jednego, logicznego
wniosku - tylko ci, którzy są narodzeni na nowo odznaczają się tymi
sześcioma cechami, zaś osoby, które nie mają tych cech, nie są
narodzone na nowo. Wydaje się, że apostoł pragnął, żebyśmy doszli do
tego wniosku. Czy posiadasz te cechy? Czy jesteś narodzony na nowo?
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać