Czy porwanie nastapi przed Wielkim uciskiem?

Na podstawie poprzednich listów przekonałeś mnie, że Biblia
uczy, o widzialnym przyjściu Chrystusa, który przyjdzie zabrać swych
wiernych naśladowców tam, gdzie On jest. Mój problem jednak do końca
nie został rozwiązany. Ostatnio spotkałem ludzi, którzy jeszcze
bardziej mi to zagmatwali, a chodzi mi o tzw. porwanie Kościoła, kiedy
ono nastąpi - przed, w trakcie, czy pod koniec "Wielkiego Ucisku"?
Ponieważ nigdy się na ten temat nie wypowiadałeś wprost, a z Twoich
listów wynikało raczej, że uczniowie Chrystusa będą przechodzić Wielki Ucisk, dlatego proszę o odpowiedź. Lepiej mówić prawdę, która boli, ale potem uzdrawia, niż łechcące kłamstwa, które zabijają.
Jak wiesz interesują mnie tylko wypowiedzi Biblii, a nie wnioski jakie
Ci się będą nasuwać. Po tych logicznych wnioskach z nauk Towarzystwa
Strażnica nie mogę się pozbierać. Zaskoczył mnie artykuł ze Strażnicy,
z którego wynika, że "niewolnik doskonale jest zapoznany z naukami
innych wyznań. Oto niektóre z nich:

Czy zostaniesz porwany do nieba?

Mnóstwo
osób wierzy, że po śmierci pójdzie do nieba. Jednakże niektórzy sądzą,
iż zostaną porwani do nieba, co bywa powszechnie nazywane pochwyceniem.
Czy i Ty się tego spodziewasz?

Jedni umiejscawiają pochwycenie przed tym wielkim uciskiem, drudzy - w trakcie trwania. Zdaniem jeszcze innych nastąpi to dopiero po
tej bezprzykładnej udręce. Teoria głosząca pochwycenie po wielkim
ucisku przeważała do początku XIX wieku. Wówczas powstał w Anglii
pewien ruch, na czele którego stanął były duchowny Kościoła
irlandzkiego, John Nelson Darby. Wraz z podzielającymi jego poglądy
Anglikami przyjęli nazwę "braci plymuckich". Z ośrodka w Plymouth
odbywał Darby podróże kaznodziejskie do Szwajcarii oraz innych krajów
europejskich. Utrzymywał, że powrót Chrystusa będzie miał dwie fazy.
Rozpocznie się od potajemnego pochwycenia "świętych" przed
siedmioletnim uciskiem, który spustoszy ziemię. Później Chrystus pojawi
się widzialnie w towarzystwie owych "świętych i razem z nimi będzie
panować na ziemi przez tysiąc lat.

Członkowie innego odłamu, kierowanego przez B.W. Newtona, wierzyli w pochwycenie, ale umiejscawiali je po wielkim ucisku.
Aleksander Reese, będący rzecznikiem tego poglądu, twierdził, iż teorie
Potajemnego Pochwycenia mocno zagrażają nadziei na Przyjście Chrystusa.
Inni pokładają ufność w "teorii pochwycenia częściowego",
utrzymując, iż w pierwszej kolejności dostąpią go osoby najbardziej
oddane Chrystusowi, a później te, które są silnie związane ze światem
.

Porwani na spotkanie Pana w jaki sposób?

A skoro Jezus stał się obecny jako Król, należałoby przypuszczać,
iż rozpoczęło się zmartwychwstanie niebiańskie, obejmujące w pierwszej
kolejności tych, z Izraela duchowego, którzy wcześniej umarli,
dochowując prawości (1 Kor. 15:23). Teraz służą oni w niebie u boku
Jezusa. A co powiedzieć o stosunkowo nielicznym gronie pomazańców
żyjących jeszcze na ziemi? Czy czekają na pochwycenie?
Każdy wierny członek ostatka Izraela duchowego, który umiera podczas obecności Chrystusa, natychmiast otrzymuje nagrodę
niebiańską. "W oka mgnieniu" zostaje wskrzeszony do życia jako
stworzenie duchowe i "porwany" na spotkanie Jezusa, aby usługiwać w
roli współwładcy w Królestwie Niebios.

Wiele ucisków, a - wielki ucisk

Wiele nieporozumień pośród chrześcijan bierze się z łączenia dwóch słów, (wiele od wielkiego) które Biblia wyraźnie rozróżnia. Apostoł Paweł, rozgranicza wiele ucisków, od wielkiego ucisku. Sam zniósł ich mnóstwo: był bity, kamienowany, odrzucony, prześladowany przez fałszywych braci i "samozwańczych apostołów". Utwierdzając dusze uczniów i zachęcając, aby trwali w wierze, i mówiąc, że musimy przejść przez wiele ucisków (Dz. 14:22).
Jego przykład jest godny naśladowania. Nie pozostawił swoich uczniów w
błędzie dla świętego spokoju, ale ostrzegał, że zanim przyjdzie
Chrystus musi się jeszcze wiele wydarzyć: Co się zaś tyczy przyjścia Pana naszego
Jezusa Chrystusa i spotkania naszego z nim, prosimy was, bracia,
Abyście nie tak szybko dali się zbałamucić i nastraszyć, czy to przez
jakieś wyrocznie, czy przez mowę, czy przez list, rzekomo przez nas
pisany, jakoby już nastał dzień Pański. Niechaj was nikt w żaden sposób nie zwodzi; bo nie nastanie pierwej, zanim nie przyjdzie odstępstwo i nie objawi się człowiek niegodziwości, syn zatracenia (2 Tes. 2:1-3).

Proroctwa Biblijne przekonują nas, że na arenie świata muszą zajść
wielkie zmiany, zanim powtórnie przyjdzie Pan Jezus. Jesteśmy świadkami
tragicznych wydarzeń jakie miały miejsce w Ameryce (11 września 2001
roku), która została zaatakowana w taki sposób, że żaden politolog, ani
strateg obronności tego kraju w ogóle nie brał pod uwagę. Co prawda
zagrożenie przyszło z zewnątrz, ale samoloty wystartowały z lotnisk
amerykańskich. Co wyniknie z tego? Jeżeli żyjemy w czasie o którym
mówią proroctwa, to wielki ucisk może rozpocząć się od każdego konfliktu militarnego na świecie.
Jednak rozpoczęcie wielkiego ucisku
nie jest jednoznaczne z porwaniem Kościoła. Po tych wydarzeniach w
Ameryce pojawiły się pierwsze komentarze, (wypowiedzi), które
odwoływały się do prywatnych proroctw, w których zabrakło wykładni
Słowa Bożego. Taki sam błąd zrobiło Towarzystwo Strażnica, dopatrzyło
się w Objawieniu XIII rozdziale szkarłatno-czerwoną bestię w Lidze Narodów, a gdy ona upadła, zastosowano to samo proroctwo do potęgi Anglo-Amery-kańskiej
(ONZ), choć wcześniej w tych wersetach Russell obserwując wydarzenia
historyczne, dopatrzył się, Napoleona, który odnosił wielkie
zwycięstwa, podbił wiele krajów, a w końcu dotarł też do prześlicznej góry, (Izraela). Jednak proroctwa te koncentrują się na dniach ostatecznych: W
czasach ostatecznych zetrze się z nimi król południa. Lecz król północy
uderzy na niego z wozami, jeźdźcami i wieloma okrętami; wtargnie do
kraju i zalej je jak powódź (Dan 11:40).
Musi zaistnieć taka
sytuacja geopolityczna, która będzie odpowiadać treści proroctwa. Dziś
jest jeszcze nieczytelna. Niewiadomo do końca, kto jest królem północy,
a kto królem południa, oczywiście geograficznie od Izraela. Jaką rolę
odegra Ameryka - to będzie zleżało od tego z jakim królestwem się
połączy?

Lekcja ze zboru w Tesalonice

Na
pociechę tym, którzy pragną jak najszybciej ujrzeć przychodzącego w
chwale Chrystusa, i wziąć udział w Jego triumfie, Apostoł mógł
powiedzieć tylko, że "tajemnica nieprawości już się dokonuje.
Moc, która miała za zadanie powstrzymać paruzję Chrystusa już wtedy
działała. Działa jednak powoli, w ukryciu, przygotowując stopniowo
grunt do przeszłego odstępstwa. apostoł Jan pisał: Wszelki zaś duch, który nie wyznaje, że Jezus Chrystus przeszedł w ciele, nie jest z Boga. Jest to duch antychrysta, o którym słyszeliście, że ma przyjść, i teraz już jest na świecie (1 Jan 4;3).
Rozpoznawczym znakiem Ducha Bożego jest wiara we wcielenie Jezusa, w
to, że Jezus przyszedł na świat w ciele, jako prawdziwy człowiek (w gr.
semityzm: (zobacz też 2 Jana 2:7). (Pierwszym i niepodważalnym
argumentem jaki zarzuci szatan Jezusowi, to to, że nie przyszedł w
ciele. Coraz więcej książek i różne artykuły w gazetach, przygotowują
niejako podwalinę do odrzucenia Chrystusa jako prawowiernego Mesjasza.
Chrystus nie jest jakimś bytem czysto duchowym, ani też jakąś eteryczną
emanacją bóstwa, lecz prawdziwym człowiekiem, który mógł oddać za nas
swe życie (zobacz 1 Jan 5:6). Gnostycy nigdy nie mogli się z tym
pogodzić. W ich przekonaniu materia była elementem złym, rzeczywiste
wcielenie było niemożliwością, gdyż Syn Boży nigdy nie mógł wziąć na
siebie ludzkiego ciała.
Dzieci, nadeszła już ostatnia
godzina: tak jak słyszeliście, Antychryst przychodzi. Teraz wielu jest
antychrystów, po tym właśnie poznajemy, że nadeszła ostatnia godzina (
1 Jana 2: 18). Ostatnia godzina - to czas poprzedzający bezpośrednio przyjście Pana.
Autor nie określa jednak czasu trwania tej godziny. Data powtórnego
przyjścia Chrystusa jest tajemnicą (Mat. 24: 36). Z kontekstu tego
rozdziału jak i innych wersetów zajmujących się wprost tym tematem,
pokazują nam ostatnią fazę historii zbawienia, która rozciąga się od
pierwszego przyjścia aż do Jego paruzji. Znakiem ostatniej godziny jest
przyjście antychrysta. Chrystus i apostołowie za znak końca świata
uważali ukazanie się przeciwnika, któremu nadawali różne imiona.
Jan nazywa go antychrystem. Trzeba tu stwierdzić, że duch antychrysta
oznacza zbiorowość, a nie jednostkę, która jest uosobieniem sił
przeciwnych Chrystusowi. Pochodzi i działa przez konkretne jednostki,
tzn. przez chrześcijan apostatów, którzy nie mieli
prawdziwej wspólnoty z Bogiem i braćmi. To przez tego zwodniczego
ducha, który cały czas stara się zwodzić chrześcijan z drogi prawdy.
Jednak kiedy pojawi się antychryst w dniach ostatecznych, zbierze
niewyobrażalne żniwo (Obj. 13:8).
Obietnica Chrystusa dotycząca zachowania wiernych jest identyczna z obietnicą Pawła zawartą w Liście Tesaloniczan: I oczekiwać Syna jego z niebios, którego wzbudził z martwych, Jezusa, który nas ocalił przed nadchodzącym gniewem (1 Tes. 1:10). Większość biblistów twierdzi, że nadchodzący gniew, mówi o przyszłym sądzie nad światem, który nastąpi w czasie wielkiego ucisku.
Począwszy od Ewangelii Mateusza. 24:15 Jezus mówił o szczególnych
znakach, jakie wystąpią w tym czasie. Podane przez Słowo Boże proroctwa
przekonują nas, że Jego uczniowie żyjący w czasie wielkiego ucisku,
będą mogli przewidzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa termin
zakończenia go i nadejścia Chrystusa jako władcy. Tak jak to miało
miejsce w roku 70 n.e. gdy chrześcijanie zobaczyli nadciągające wojska
rzymskie, mieli uchodzić w góry. Jezus często powtarzał: Tak i wy, gdy ujrzycie to wszystko, wiedzcie, że zbliża się wasze odkupienie (Mat. 24;33).
Kto i co ma ujrzeć?
Przede wszystkim Ci, którzy uwierzą Jego słowom doczekają żywi
przyjścia swego Pana i odkupienia ich. A zatem słowa te skierowane są
do Kościoła, do uczniów Chrystusa, nie tylko do Żydów, którzy dopiero
uwierzą w Syna Bożego w końcowej fazie tego ucisku (Mat. 23:37-39). Od
rozpoczęcia wielkiego ucisku do jego końca czterokrotnie
podany jest okres: 1260 dni. (Dan. 9:25-27; Obj. 11:1-2; 12:6,14;
13:5-7). Po co i dla kogo zostały podane te dni? Nie wolno zapominać
nam, że Pan Jezus cały czas ostrzegał przed zwiedzeniem. Czas w tym
bardzo trudnym okresie, będzie wlókł się bardzo powoli, a ludzie będą
spragnieni każdej wyzwoleńczej wieści, która będzie im ogłaszać rychłe
wybawienie. Biblia ostrzega nas, że to nie ludzie, a niebiosa ogłoszą nadchodzącego Syna Bożego, który przyjdzie po swój Kościół. Jego przyjście będzie zauważalne dla wszystkich ludzi na całym świecie, jak błyskawica na niebie zwiastująca nadchodzącą burzę.
Jezus przestrzega wszystkich wierzących w Niego i Jemu, aby mieli się
na baczności szczególnie przed ludźmi udającymi chrześcijan: prorokami,
nauczycielami i kaznodziejami, przez których - mimo tego, że są
fałszywi - będą się dokonywały znaki, cuda,
uzdrowienia i będzie się im wydawało, że odnoszą oni wielkie sukcesy w
swej służbie (Mat. 24:24-33). Okres zwodzenia nie będzie łatwy.
Chrystus przekonuje nas, że oszustwo będzie na tyle powszechne, że "wybranym" nieraz trudno będzie odróżnić prawdę od kłamstwa. Ci spośród ludu Bożego, którzy nie miłują prawdy zostaną zwiedzeni. I
wśród wszelkich podstępnych oszustw wobec tych, którzy mają zginąć,
ponieważ nie przyjęli miłości prawdy, która mogła ich zbawić. I dlatego
zsyła Bóg na nich ostry obłęd, tak iż wierzą kłamstwu (2 Tes. 2:10,
11).
Zbawienia doświadczą tylko ci, którzy przez wiarę w
Chrystusa żarliwie i szczerze "kochają prawdę", którzy z niezachwianym
przekonaniem wierzą w to, co mówi Bóg i odrzucą wszelkie nowe
objawienia i nauczanie zwane tanią prawdą, (populizmem).
Wielki ucisk
będzie okresem straszliwego cierpienia i niebezpieczeństwa dla
wszystkich ludzi na świecie. Prorok Daniel pisze, że będzie to okres
najtragiczniejszego ucisku w dziejach ludzkości (Dan. 12:1; Mat. 24:
21). Pan Jezus szczególnie zwraca naszą uwagę na to proroctwo: Gdy więc ujrzycie na miejscu świętym ohydę spustoszenia, którą przepowiedział prorok Daniel - kto czyta niechaj uważa (Mat. 24:15). Kontekst wskazuje na dwutorowość wypełnienia się tych słów:

  1. pierwszy - w roku siedemdziesiątym ,kiedy została zniszczona Jerozolima przez wojska rzymskie,
  2. drugi: - okres wielkiego ucisku. Będzie to okres straszliwego cierpienia dla ludzi wierzących. I
    dozwolono mu wszcząć walkę ze świętymi i zwyciężać ich; dano mu też
    władzę nad wszystkimi plemionami i ludami, i językami, i narodami (Obj.
    13:7).

I zawrzał smok gniewem na niewiastę, i odszedł, aby podjąć walkę z resztą jej potomstwa, które strzeże przykazań Bożych i trwa przy świadectwie o Jezusie (Obj. 12:17). Pan Jezus mówił o skróceniu owych dni - nasuwa się pytanie jakich dni? Prorok Daniel usłyszał o: 1260,1290 1335 dniach, które dotyczą czasu ostatecznego, czasu - wielkiego ucisku. A gdyby nie były skrócone owe dni, nie ocalałaby żadna istota, lecz ze względu na wybranych będą skrócone owe dni (Mat. 24:22).
Niektórzy komentatorzy biblijni uważają, że nie należy tych słów
przyjmować jako stwierdzenia, że nastąpi skrócenie zapowiedzianego
okresu 1260 dni, lub trzech i pół roku. Nie znajduję jednak żadnego
innego wyjaśnienia, oprócz tego, które powiedział Jezus.
(...) Będzie to trwało czas wyznaczony, dwa czasy i pól czasu,
a gdy doszczętnie będzie zniszczona, wtedy się to wszystko spełni.
Wielu będzie oczyszczonych, wybielonych i wypławionych, lecz bezbożni
będą postępować bezbożnie. Żaden bezbożny nie będzie miał poznania,
lecz roztropni będą mieli poznanie. Od czasu zniesienia stałej ofiary
codziennej i postawienia obrzydliwości spustoszenia upłynie tysiąc
dwieście dziewięćdziesiąt dni. Błogosławiony, kto wytrwa i dożyje do tysiąca trzystu trzydziestu pięciu dni. Lecz ty idź swoją drogą, aż przyjdzie koniec; i spoczniesz, i powstaniesz do swego losu u kresu dni (Dan. 12:11-13).
Prorok Daniel usłyszał, że powstanie (czyli zmartwychwstanie) u kresu tych dni. Wcześniej usłyszał, że: ma zapieczętować te słowa do czasu ostatecznego.

Z wypowiedzi biblijnych wynika jasno, że lepiej przygotować się na zimę,
na trudne chwile jeśli przyjdzie nam wtedy żyć. Nic na tym nie tracimy,
wprost przeciwnie, trudności i ciężkie warunki hartują i umacniają
wiarę. A zatem twierdzenie, że Kościół nie będzie przechodził wielkiego ucisku, jest wnioskiem, a nie przesłaniem Biblii. Jednak niewłaściwe byłoby spieranie się o słowa, które do zguby słuchaczy prowadzą: Wiedza wbija w pychę, miłość buduje
(1 Kor. 8:1,2). Z wiedzy nie należy czynić podziałów, ale wymagana jest
mądrość od Boga, i należy ją użyć, do umacniania wiary innych. Wskazuj
na dane wersety i bądź dobrej myśli, że szczery czytelnik Biblii
kierowany Bożym Duchem otrzyma poznanie zgodnie z obietnicą (Jan
14:26).
Nie wiedza - ale nasze życie z ludźmi i z Bogiem jest gwarancją zbawienia w Jezusie Chrystusie Panu Naszym.
Co wcale nie oznacza, że mamy być podatni na każdą naukę, i dla
świętego spokoju zgodzimy się z każdą teorią. Taka manipulacja prowadzi
do nikąd, ale o tym już Ci pisałem poprzednio.

Zachowanie rozwagi w interpretacji

"Niewolnik"
w Strażnicy, którą zacytowałeś na początku swego listu przyjął ton
szyderczy, ośmieszając inne wyznania chrześcijańskie. Zapominając o
tym, że to "on" w osobie Russella i Rutherforda nauczał dokładnie tak
samo, a mianowicie że drugie owoce z (Obj. 7:9) będą wzbudzenie z
martwych później ze względu na brak swojej gotowości. Ośmieszając
innych sami piszą, że: należałoby przypuszczać, iż rozpoczęło się zmartwychwstanie niebiańskie w (1919 r) (...)
Przypuszczenie nie jest nauką, jest pewnym założeniem.
Jeżeli "niewolnikowi" wolno przypuszczać (zakładać, że zmartwychwstanie
nastąpiło w 1919 roku) i nadal pozostaje jedyną prawdziwą religią, dlaczego gdy przypuszczają inni stają się powodem do szyderstwa i drogą do nikąd? Przywódcy Towarzystwa Strażnica są świadomi tego, że będę musieli zrezygnować z nauki o roku 1914, celowo używają słowa (należy przypuszczać) aby w słusznym czasie wyjść z tej pokrętnej nauki z podniesionym czołem mówiąc: a nie pisaliśmy o tym,
że to tylko przypuszczenia. Na odciągnięcie czytelnika od swoich
krętactw, Towarzystwo Strażnica kierują uwagę czytelnika na nauki
Kościoła Zielonoświątkowego:
Wiele grup ewangelicznych
zwiastuje bliskie już pochwycenie wiernych chrześcijan. Ponieważ
istnieją na ten temat rozmaite opinie, więc w broszurze wydanej przez
jeden z Kościołów Zielonoświątkowych w Wielkiej Brytanii napisano:
Chociaż zgadzamy się co do ogólnego zarysu wydarzeń związanych z
powrotem Pana Jezusa (,,,), to jednak dopuszczalna jest swobodna w interpretacji proroctwa, w zależności od osobistych przekonań.
Sporo osób zajmuje stanowisko wolne od dogmatyzmu i cierpliwie czeka,
aż sam bieg wydarzeń odsłoni proroczy program działania".

Nieuczciwe byłoby z mej strony atakować w tym temacie wypowiedź
Strażnicy aby w jakiś sposób obronić naukę innych chrześcijan.
Wszystkich obowiązuje ta sama zasada w interpretacji Biblii. Nikt nie
ma prawa jej dopasowywać do własnych założeń. Każdy z ludzi boi się
przykrych doświadczeń, i wolałby aby ominął go w skutkach
najtragiczniejszy w dziejach świata wielki ucisk,
ale nasze chcenie nie może zmieniać kolejności wydarzeń zapisanych w
Biblii. Pan Jezus też bał się haniebnej śmierci, wołał do swego Ojca, o ile możliwe aby odjął Mu ten kielich goryczy.
Czy Ojciec słyszał wołanie swego Syna - oczywiście, że tak? Ale gdyby
wtedy zmienił to, co zostało postanowione, ludzkość byłaby bez nadziei,
bez zbawienia. Jeśli Bóg do czegoś dopuszcza, przynosi to zawsze Jemu
chwałę, a ludziom radość i zbawienie w wyznaczonym przez Niego czasie.
Droga ta często jest bardzo bolesna i nieraz trudno się z nią pogodzić.
Bóg jednak nie lubuje się w cierpieniach ludzkich, ale pragnie abyśmy
byli blisko Niego. Niestety, gdy nam jest dobrze, nasza więź z Nim
często słabnie i pozostawia wiele do życzenia.

Pytanie wymagające odpowiedzi biblijnej

Strażnica
akurat w tym temacie uczciwie przytacza nauki jakie głosi się w
niektórych wyznaniach. W większości w Polsce chrześcijanie wierzą, że
ciężkie chwile wielkiego ucisku ominą Kościół, a
spadnie on na literalny Izrael i pogan. Pozwól, że rozszerzę trochę
historię tej nauki. "Powstała ona w 1830 roku, z wypowiedzi pewnej
kobiety ze Szkocji, którą to wypowiedź niektórzy uznali za proroctwo.
Jednak wśród tych chrześcijan nie wszyscy zgodzili się tym poglądem.
Pewien chrześcijanin nazwiskiem Miller, starał się przekonać zwolennika
tej drogi: "Darby, jesteś w poważnym błędzie i czynisz Kościołowi
wielką krzywdę, nie przygotowując go na doświadczenia, które będą miały
miejsce podczas wielkiego ucisku".

Jednak Ty i ja musimy znaleźć daną naukę w interpretacji Biblii, która
jest głosem Bożym, a nie przypisem, czy nauką różnych kaznodziei.
Powtórne przyjście Jezusa Chrystusa jest zbyt poważną nauką biblijną,
abyśmy mogli wyciągać dowolne wnioski. Na ten temat mamy ponad trzysta
proroctw w Starym i Nowym Testamencie, które przedstawiają go na tyle
jasno i wyraźnie, że nie musimy powoływać się na wypowiedzi ludzi, ale
na autorytet Słowa Bożego.
Osobiście nie wyczytałem wprost z Biblii aby chrześcijanom, którym przyjdzie przechodzić wielki ucisk udało się obejść te trudne doświadczenia. Są to raczej wnioski z poszczególnych wersetów.
Wolałbym aby wierzących ten gniew Boży ominął. Czytając jednak historię
Kościoła, czytamy tam, że wielu chrześcijan przechodziło najróżniejsze
próby i doświadczenia, do utraty życia włącznie. Czy byli gorsi od
współczesnego Kościoła? Myślę, że lepsi! Dlaczego wtedy do nich nie
odnosiły się poniższe słowa z (Obj. 2:10) Nie lękaj się cierpień,
które mają przyjść na cię. Oto diabeł wtrącił niektórych z was do
więzienia, abyście byli poddani próbie, i będziecie w udręce przez
dziesięć dni. Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę żywota (Obj. 2;10).

Nie znajduję też w Biblii żadnego wytłumaczenia, że (Objawienie 2:10)
dotyczy literalnego wypełnienia się na uczniach Chrystusa, natomiast
słowa z (Objawienia 3:10) nie dotyczą wiernych Kościoła dni ostatnich. Ponieważ zachowałeś nakaz mój, by przy mnie wytrwać, przeto i Ja zachowam cię w godzinie próby, jaka przejdzie na cały świat, by doświadczyć mieszkańców ziemi (Obj. 3:10). Zachowanie kogoś,
wcale nie oznacza nie przeżywania czegoś. To, że z uczniów Chrystusa
zrobiono sobie żywe pochodnie, byli rozszarpywani przez dzikie
zwierzęta, tępiono ich na każdym kroku, czy nie jest tego dowodem, że
Bóg ich zachował? Ich niewinnie przelana krew, stała się nasieniem
ewangelicznym. Czas próby, oznacza również gniew szatana, skierowany
wobec bogobojnych, tzn. tych, którzy w tym strasznym czasie nawrócą
się. Czeka ich wszystko to, co zostało na te czasy zapowiedziane.
Doświadczą nieszczęść, wojen, głodu i śmierci. Doznają przetrzebienia z
ręki szatana i sił demonicznych (Obj. 9:3-5); 12:13). Będą torturowani,
utracą domy i w popłochu będą musieli szukać schronienia. Ten czas
będzie szczególnie uciążliwy dla mających rodziny i dzieci. Biada kobietom brzemiennym i karmiącym w owym dniach (Mat. 24: 15-20). W tym czasie ludzie będą pragnęli śmierci, ale jej nie będzie.
Kto czyta niech uważa. (BW); , niechaj rozważy (BP);. dobrze rozważy (NT Kowlski). Niech czytelnik wykaże rozeznanie. PNŚ.). niechaj rozumie
-(Mat. KUL.) - Słowa te wskazują na ostrzeżenie skierowane do wspólnoty
wyznawców Jezusowych całego świata. Jezus zapowiada, że Jego wyznawcy
(wybrani) spotkają się z prześladowaniami na miarę czasów
machabejskich. Zapowiada powszechny ucisk, strach i popłoch wśród ludzi - którzy zginą w wielkim ucisku,
dopiero od tego czasu zostaną nazwani błogosławionymi, ponieważ
odpoczywać będą po swym trudzie i uwolnieniu od prześladowań. (Obj.
14:13). Tych ludzi Słowo Boże nazywa zwycięzcami.
Ocalenie jest nagrodą dla tych, którzy wytrwają w próbach i
doświadczeniach, zachowując żywą wiarę w Boże Słowo. Biblia przekonuje
nas, że niewielu ludzi nawróci się w tym okresie. Jednak byłoby to
niemożliwe bez udziału Ducha Świętego (Jan 3:3-8).
Określony czas
trwania sprawi, że ludzkość w rzeczywistości ocaleje od całkowitej
zagłady. Ale Jezus mówi, iż stanie się to dzięki, lub ze względu na obecność wybranych, czyli tych, którzy przyjęli naukę Jego. Wyraz wybrani
ma tu zabarwienie eschatologiczne, ale o charakterze uniwersalnym, a
nie narodowym czy ezoterycznym. Tragizm czasu ciężkich doświadczeń,
którym zostanę poddani wszyscy ludzie, powiększy obecność fałszywych
proroków i mesjaszy. (Mat. 24:4,5). Posłużą oni się znakami i cudami, żeby - o ile możliwe - wprowadzić w błąd wybranych, tj. wyznawców Jezusa (Mat. 24:21-23). Jezus przestrzega uczniów przed łatwowiernością w tym względzie.
Powtórne przyjście Syna Człowieczego - Jezusa Mesjasza - będzie mieć pewne wyraźne znamiona. Będzie od początku jawne i powszechnie znane, a nie ukryte,
o którym miałaby wiedzieć tylko garstka wtajemniczonych. Stąd
przestroga Jezusa, żeby nie być łatwowiernym i niepotrzebnie Go
szukającego. Przyjdzie nagle jak błyskawica rozjaśniające w
momencie całe niebo. Paruzja będzie łatwo przez wszystkich rozpoznana,
i zbyteczne jest wkuwanie wielu różnych doktryn w tym temacie. ważne
jest abyśmy wiedzieli co o tym dniu mówi Pismo. Słowa: ukaże się znak Syna Człowieczego
należy rozumieć, że ukaże się On sam, tj. uwielbiony Jezus, tak jak
literalnie wypełniło się na Nim proroctwo Jonasza. (Mat. 12:38-42). Syn
Człowieczy objawi się jako Sędzia wszystkich ludzi bez wyjątku, i tych
również, którzy są Jego uczniami i wyznawcami (Dan. 7:13). Albowiem
Syn człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy
odda każdemu według uczynków jego (Mat. 16:27).
Wzmianka o
aniołach zwołujących na sąd Boży wszystkich ludzi przy pomocy trąby,
tak jak zwoływali lewici Izraelitów na święta religijne (3 Mojż.
10:1-10) służy do podkreślenia uroczystości tej chwili oraz mocy i
majestatu Syna Człowieczego.
Przyjście jest tak pewne, jak pewne
jest to, że zdrowe drzewo wypuści pączki i liście na wiosnę. Gdy
wszystkie znaki, o jakich mówił Jezus, spełnią się, paruzja nastąpi. A
zatem o czas jej nadejścia nie trzeba się martwić i niepokoić. Mamy Go
oczekiwać z takim spokojem jak ogrodnicy i rolnicy oczekują nowej
wegetacji u roślin i drzew (Mat. 24: 32-34). Zapowiedź Jezusa jest
bardziej niezmienna niż całe stworzenie, tj. niebo i ziemia w potocznym
ludzkim ujęciu. Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą (Mat. 24:35).
Nie należy zapominać, że głównym źródłem teologii św. Pawła w ogóle, w
tym i nauki eschatologicznej, jest sam Jezus Chrystus, który mu się
ukazał u wrót Damaszku, aby go oświecić i przygotować do apostolatu
wśród pogan. Na to nadprzyrodzone źródło powołuje się zresztą sam
Apostoł. Albowiem ja przyjąłem od Pana to, co wam przekazałem ... (1 Kor. 11:23; Gal. 1:15).
Nauka Boża przyjęta z tego wiarygodnego źródła pokrywa się oczywiście z
tym, co o rzeczach ostatecznych słyszeli z ust Chrystusa apostołowie, a
co znalazło wyraz w pierwotnej katechezie chrześcijańskiej. Paweł
musiał się z nią zapoznać. Najpierw
bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy
nasze według Pism. I że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z
martwych wzbudzony według Pism, I że ukazał się Kefasowi, potem
dwunastu; Potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z
których większość dotychczas żyje, niektórzy zaś zasnęli; Potem ukazał
się Jakubowi, następnie wszystkim apostołom; A w końcu po wszystkich,
ukazał się i mnie jako poronionemu płodowi (1` Kor. 15:3-8).

Paweł z całą mocą podkreśla pełną zgodność swego nauczania z nauką
głoszoną przez pozostałych apostołów (Gal. 2:1-10). Widać to
szczególnie w mowie Piotra wygłoszonej w domu Korneliusza: Przykazał
nam też, abyśmy ludowi głosili i składali świadectwo, że On jest
ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych. O nim to świadczą
wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia
grzechów przez imię jego (Dz. Ap. 10:42,43).
A także w mowie Pawła w Areopagu: Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy, teraz jednak wzywa wszędzie, wszystkich ludzi, aby się upamiętali. Gdyż wyznaczył dzień, w którym będzie sądził świat sprawiedliwie przez męża, którego ustanowił, potwierdzając to wszystkim przez wskrzeszenie go z martwych (Dz. Ap. 17:30,31).
Nie ulega wątpliwości, że Paweł jako ortodoksyjny Żyd oczekiwał "dnia Pańskiego"
jeszcze przed swoim nawróceniem. Znał przecież dobrze Stary Testament i
zapowiedzi Bożego Sądu i czasów ostatecznych w księgach prorockich
(zwłaszcza druga część Izajasza) i niektórych Psalmach (Ps. 16:8-11;
73:23-28), a przede wszystkim w Daniela 12:1-4, gdzie jest wyraźnie
mowa o zmartwychwstaniu, nagrodzie i karze wiecznej,nie mogły ujść jego
uwagi: W owym czasie powstanie Michał, wielki książę, który jest orędownikiem synów twojego ludu, a nastanie czas takiego ucisku, jakiego nigdy nie było, odkąd istnieją narody, aż do owego czasu. W owym to czasie wybawiany będzie twój lud, każdy kto jest wpisany do księgi żywota. A wielu z tych, którzy są w prochu ziemi, obudzą się, jedni do żywota wiecznego, a drudzy na hańbę i wieczne potępienie.
Lecz roztropni jaśnieć będą jak jasność na sklepieniu niebieskim, a ci,
którzy wielu wiodą do sprawiedliwości, jak gwiazdy na wieki wieczne.
Ale, ty Danielu, zamknij te słowa i zapieczętuj księgę aż do czasu
ostatecznego! Wielu będzie to badać i wzrośnie poznanie.
Najbardziej charakterystyczne wyrażenia Pawła o rzeczach ostatecznych, takie jak: "dzień pański", "ostatnie dni", "czas ostateczny", mają swe źródło w Starym Testamencie:
(...) I stanie się w dniach ostatecznych,
że góra ze świątynią Pana będzie stać mocno jako najwyższa z gór i
będzie wyniesiona ponad pagórki, a tłumie będą do niej zdążać wszystkie
narody
(Izaj. 2:2). Nie uśmierzy się żar gniewu Pana, aż
spełni i urzeczywistni zamysły jego serca; w dniach ostatecznych
dokładnie to zrozumiecie. (Jer. 23:20). Wyruszysz przeciwko mojemu
ludowi izraelskiemu jak obłok, aby okryć ziemię; a w dniach ostatecznych
stanie się, że poprowadzę cię przeciwko mojej ziemi, aby poznały mnie
narody, gdy na ich oczach okaże się świętym na tobie, Gogu (Ezech.
38:16). Potem synowie Izraela się nawrócą i znów będą szukać Pana,
swojego Boga, i Dawida, swojego króla, i w dniach ostatecznych z bojaźnią zwrócą się do Pana i jego dobroci
(Oz. 3:5).
Paweł przed nawróceniem był gorliwym faryzeuszem, mówił o sobie: Znają
mnie oni od dawna i mogliby zaświadczyć, gdyby chcieli, że żyłem według
naszego najsurowszego stronnictwa religijnego, jako faryzeusz (Dz. Ap.
26;5).
Judaizm a zatem i Paweł oczekiwał przede wszystkim
królestwa ziemskiego jako przygotowania do królestwa wiecznego.
Dyskutowano na temat trwania czasu tego ziemskiego królestwa i
zastanawiano się, czy koniec świata nastąpi na początku tego królestwa,
czy też dopiero w jego ostatniej fazie. Niektórzy wyobrażali sobie
nawet dwa sądy i dwa zmartwychwstania: jedno przed rozpoczęciem tego
ziemskiego królestwa mesjańskiego, a drudzy pod jego koniec.
Trudno także przypuścić, aby Paweł, obeznany z prądem religijnym swojej epoki, nie znał Społeczności Przymierza,
której rozkwit przypadł na młodzieńczy i męski okres życia Apostoła. A
wiadomo, że ludzie z Qumran żyli w tęsknym oczekiwaniu rzeczy
ostatecznych. Mało tego, byli przekonani, że koniec świata jest już
bliski. Świadczy o tym cała ich literatura, a głównie "Komentarz Habakuka", i "Podręcznik Reguły", "Dokument Sadokicki", "Wojna Synów Światłości" i "Hymny".
Znajdujemy tam również oznaki wyprzedzające koniec świata, analogicznie
do tych, jakie podaje apostoł Paweł, a mianowicie: ucisk, bezbożność,
apostazja, brak wiary i uległość człowiekowi kłamstwa.
Jest tam również mowa o tym, że Bóg ustanowił kres nieprawości i czas
nawiedzenia, w którym niezbożność zostanie zgładzona, a ukaże się na
wieki prawda światła. (1 QS IV,18-19; V,4n).
Eschatologia qumrańska, podobnie jak eschatologia ortodoksyjnego judaizmu, jest nacjonalistyczna,
tymczasem eschatologia Pawłowa wychodzi poza ramy narodowościowe, co
było rzeczą bardzo znamienną na owe czasy - nie wiązał wypełnienie się
eschatologii, z żadnym wydarzeniem politycznym za jego dni. Nauczał, że
Lud Boży (nawróceni Żydzi i poganie) - to Boży Izrael (Gal. 6:16) - to
wybrani, wierzący. Biblia świat dzieli, tylko na wierzących, i niewierzących. W ogniu płomienistym, wymierzając karę tym, którzy nie znają Boga, oraz tym, którzy nie są posłuszni ewangelii,
Pana naszego Jezusa. Poniosą oni karę: zatracenie wieczne, oddalenie od
oblicza Pana i od mocy chwały jego. Gdy przyjdzie w owym dniu, aby być
uwielbionym wśród świętych swoich i podziwianym przez wszystkich,
którzy uwierzyli, bo świadectwu naszemu uwierzyliście (2 Tes. 1:7-10).

Eschatologiczna terminologia Pawła

Apostoł używa czterech wyrazów na określenie chwalebnego przyjścia Pana:

  1. paruzja
  2. epifania
  3. apokalipsa
  4. i dzień Pański

Choć
można by je nazwać synonimami, zwłaszcza dwa pierwsze, to przecież
każdy z nich, posiadając swą historię, musiał otrzymać odcień
oryginalny, różniący go od dwu pozostałych. Zbadanie tej historii i
określenie w jej świetle właściwego znaczenia każdego z tych terminów
jest niezbędne dla głębszego i pełniejszego poznania nauki
eschatologicznej św. Pawła.

Paruzja - posiada w greckiej literaturze klasycznej dwa znaczenia:

obecność
(jako przeciwieństwo nieobecności oraz przybycie). Te dwa zasadnicze
znaczenia terminu przejął hellenizm, z tym jednak, że obok
dotychczasowego posługiwania się nim w odniesieniu do zwykłych ludzi,
rozwinął go w dwu kierunkach. Już od III wieku przed Chrystusem zaczęto
używać go przeważnie dla określenia przybycia względnie wizyty monarchy
lub jakiegoś wyższego urzędnika.
Paruzja
była świętem ludowym. Aby je upamiętnić, wybijano specjalne monety.
Nowa era rozpoczęła się np. w Grecji z paruzją cesarza Hadriana.
Określał on radosny, triumfalny ingres monarchów obejmujących w
posiadanie swoje stolice.
Drugi kierunek
- to jego zastosowanie religijne, sakralne, datujące się od IV wieku
przed Chrystusem rzeczownikiem paruzja określano obecność bóstwa,
zwłaszcza przy wróżbach i misteriach. W świecie hellenistycznym miała dwa znaczenia: świeckie i religijne.
Pomieszanie ich ułatwiały: kult monarchów oraz idea królestwa bogów.
Warto podkreślić, że obydwa znaczenia łączyła nadto ich istotna,
wspólna cecha, a mianowicie radość.
W Nowym Testamencie, wyraz ten występuje 24 razy, w tym poza Listami św. Pawła - 10 razy ,
zawsze w znaczeniu eschatologicznym. Paweł posługuje się tym terminem
(14 razy) i to w dwojakim znaczeniu: 6 razy w ogólnym, określającym
zwykłą (obecność lub przybycie) i 8 razy w sensie eschatologicznym.
Paruzja
zatem w NT, w tym oczywiście i w Listach Pawłowych, jest podobnie jak w
hellenizmie terminem technicznym, określającym chwalebne przyjście
mesjasza. Ale znaczenie pełne terminu daje dopiero kontekst.
To właśnie w nim dźwięczy radość - istotny element hellenistycznej
paruzji królów i cesarzy. I tu pełno jest chwały i majestatu: w tym
głosie archanioła i dźwięku Bożej trąby, w orszaku świętych
zmartwychwstałych i żyjących. Wreszcie w tym porwaniu na obłoki na
spotkanie Pana w przestworzach. Sam wyraz <paruzja> nie oznacza w NT powtórnego przyjścia Pana. Zawsze o tym decyduje kontekst. Paweł również mówi o paruzji antychrysta
(2 Tes. 2:9-12). Z pewnością nie ma tutaj radości, ale jest pozór
chwały, bo przyjście jego (antychrysta) dokona się podług działalności
szatańskiej w mocy wszelkiej, wśród znaków i cudów kłamliwych (2 Tes.
2:9).

Epifania

Wyrazu tego nie spotykamy w greckiej literaturze klasycznej. W grece późniejszej oznacza on nagłe zjawienie się:
bóstwa, monarchy, czy nieprzyjaciela. Jeśli idzie o epifanie boskie, to
termin ten wyraża się raczej cudowną interwencją bóstwa niż jego
objawienie się w ciele. Hellenizm dorzucił nowy akcent do pojęcia
epifanii, łącząc ją zawsze z niesieniem jakiejś pomocy. Obok tego
terminu pojawia się termin (zbawca, zbawiciel).
To religijne
zastosowanie wyrazu zaczyna jednak powoli zanikać na korzyść
świeckiego, do czego głównie przyczynia się hellenistyczny kult
monarchów. Epifania, podobnie jak paruzja, staje się terminem
technicznym na oznaczenie przybycia, względnie wizyty monarchy,
wyższego urzędnika, czy armii.
W LXX omawiany termin występuje 12 razy. Posługują się nim przede
wszystkim greckie księgi ST, określając nadprzyrodzoną interwencje
Boga, wyrażają się z jednej strony w udzielaniu pomocy wybranemu
ludowi, z drugiej zaś - w zapowiedzi nieszczęścia dla jego
nieprzyjaciół. U św. Pawła występuje tylko w Listach Pasterskich (1
Tym. 6:14,; 2 Tym.1:10; 4:1,8; Tyt. 2:13) oraz w 2 Tes. 2:8 i niemal
wszędzie - z wyjątkiem 2 Tes. 1:10, gdzie mowa o pierwszym przyjściu
Pana Jezusa, tj. o Jego Wcieleniu i Odkupieniu - jest synonimem paruzji.
Oryginalną formułę mamy w 2 Tes. 2:8 którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego. Chodzi tutaj o połączenie obydwu rzeczowników-synonimów: epifanii i paruzji.
Chodzi tutaj o podkreślenie potęgi Chrystusa, który zatraci bezbożnika
- antychrysta samym objawienie przyjścia swego, tzn. samą swoją
obecnością.

Apokalipsa

Objawiać coś, co było zakryte.
Nigdzie jednak nie ma znaczenia religijnego, które to znaczenie ukaże
się dopiero w Biblii. Dlatego powiedzieć można, że apokalipsa -
objawienie jest pojęciem wybitnie biblijnym. Judaizm późniejszy nadał
apokalipsie znaczenie nowe i uczynił z tego wyrazu termin techniczny na
określenie objawienia rzeczy ukrytych, szczególnie tajemnic Bożych,
odnośnie dziejów i końca świata, objawienia danego ludziom albo wprost
przez Boga, albo za pośrednictwem aniołów. Takie właśnie "objawienie"
stanowi główną treść apokaliptyki żydowskiej. W NT. słowo to występuje
26 razy, w tym 13 razy w Listach Pawła, przybierając jedno z
następujących znaczeń:

  1. znaczenie ogólne: objawić myśli ukryte ( w tym sensie nie spotykamy go w listach Pawłowych);
  2. objawiać w sposób nadprzyrodzony (przez światło łaski) tajemnice wiary;
  3. znaczenie eschatologiczne: objawiać rzeczy ostateczne.

Nie są to jednak terminy techniczne na określenie objawienia Pańskiego w dniu ostatecznym. O takim ich znaczeniu decyduje dopiero kontekst.
Wszędzie jednak użyte są w sensie religijnym i wszędzie oznaczają
objawienie kogoś względnie czegoś, co dla ludzi jest normalnie zakryte.
To objawienie dokonuje się przeważnie (a zwłaszcza u św. Pawła) w
sposób nadprzyrodzony: przez światło łaski czy wizje specjalne. Jego
przedmiotem są prawdy wiary, a głównie Pan nasz Jezus Chrystus. Ale On
będzie dopiero prawdziwie odkryty (objawiony) i widzialny w sensie
materialnym dopiero w dzień ostateczny. Dlatego sens eschatologiczny
jest najpełniejszym sensem tych wyrazów: ...wam, którzy oczekujecie objawienia Pana naszego Jezusa Chrystusa (1 Kor. 1:7; 2 Tes. 1:7).

Dzień Pański

Wyrażenie "dzień Pański"
w ST jest od czasów Amosa (por. 5:18-20; 8:2) wyrażeniem technicznym u
proroków na określenie przyjścia, nawiedzenia Jahwe lub Mesjasza. Choć
to nawiedzenie Pańskie łączone jest czasem z jakimś innym wydarzeniem
historycznym, mniej lub bardziej odległym, to jednak zwykle odnosi się
ono do czasów ostatecznych. Idea "dnia Pańskiego" jest Izraelitom tak dobrze znana, że często mówi się o nim jako o "owym dniu" (Amos 2:16; 8:9,13; Izaj. 2:20; Mich. 2:4 itd.), lub tylko o "dniu" (por. Mal. 3:19).
Ten "dzień Pański"
to dzień gniewu i kary dla grzeszników (Amos 5:18-20; 6:1-3; 9:10;
Mich. 2:7; 3:11; Izaj. 5:19; Jer. 5:12; 7:4; 8:8; 14:9; 21:2; Sof.
1:15-18; 2:2; Ezech. 7:7; a jednocześnie dzień zbawienia i
błogosławieństwa dla sprawiedliwych. (Amos 9:8-11; Oz 2:16; Izaj. 1:26;
11:9; Jer. 30:8-11, 16-24; 31:31; Sof. 3:8-20).
Już Amos zapowiadał, że Jahwe nie wygładzi doszczętnie ludu swego, ale część ocali i "dnia owego"
podniesie z gruzów przybytek Dawidowy i pobudują go jak za dni dawnych
(Amos 9:9-11). Izajasz oznajmia, że Jahwe nazwie Syjon miastem
sprawiedliwości, miastem wiernych (Izaj. 1: 26); ziemia będzie napełniona znajomością Pańską; stanie się to "owego dnia" (Izaj. 11:9). Oto "dni idą" - wieści Jeremiasz - kiedy Jahwe zawrze z Izraelem i Judą Przymierze Nowe; da Prawo swoje do wnętrzności ich i wypisze je w ich sercu; będzie Bogiem ich, a oni będą Jego ludem (Jer. 31:31-34).
"Dzień Pański"
jest dniem gniewu i dniem zbawienia nie tylko dla Izraela, ale i dla
pogan. I nie jedynie w sensie kary wtedy, kiedy Jahwe wkracza w
historię, aby wziąć pod opiekę i pomścić swój lud wybrany. "Dzień
Pański" jest dla pogan dniem zbawienia. Winni będą ukarani (Izaj.
19:1-18), ale sprawiedliwi nawrócą się do Boga, a On da się ubłagać i uzdrowi ich (Izaj. 19:22). Sofoniasz zwiastuje, że "na ten czas" Bóg przywróci poganom wargi czyste, którzy będą wzywać wszyscy imienia Pańskiego i służyć Mu jednomyślnie (Sof. 3:9).
"Dnia Pańskiego
oczekuje całe stworzenie. Nastanie pokój wśród ludzi i zwierząt, tak
pięknie opisany przez Izajasza w znanym proroctwie (Izaj. 11:2-4, a
zwłaszcza 11:6-9).
Takie ujęcie "dnia Pańskiego"
oddaje istotę czasów mesjańskich. To właśnie Mesjasz będzie zwycięskim
oswobodzicielem Izraela. To On przyniesie pokój i bezpieczeństwo ludowi
wybranemu i światu. Ale kiedy? Izraelici spodziewali się tego pod
koniec świata. Widać to wyraźnie w proroctwie Daniela 7:13-28)
(przyjście Syna Człowieczego w obłokach i pokonanie mocy piekielnych),
Dan. 12:1-12 (zmartwychwstanie wszystkich sprawiedliwych ku żywotowi wiecznemu w apokaliptyce żydowskiej. W pojęciu Izraelitów zatem "dzień Pański", podobnie ja i paruzja Pana posiada znaczenie eschatologiczne.
"Dzień Pański" u św. Pawła - to zawsze dzień Chrystusa, niezależnie od tego, czy apostoł użyje formuły długiej: "dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa" (1 Kor. 1:8), względnie "dzień naszego Pana Jezusa" (2 Kor. 1:14), albo "dzień Chrystusa (Filip. 1:6,10), czy "dzień Pański" 1 Tes. 5:2; 2 Tes. 2:1; 1 Kor. 5:5, czy tylko "dzień" (1 Tes. 5:4; 1 Kor. 3:13; Rzym. 2:16). Oznacza on dzień sądu nie tylko nad niewiernymi, ale i nad wierzącymi (por. 1 Kor. 1:8; Filip. 1:6,10), w tym i nad apostołami
(2 Kor. 1:14; Filip. 2:16), dzień przyjścia pod koniec ucisku (1 Tes.
5:2; 2 Tes. 2:2), dzień gniewu dla bezbożnych, a chwały dla
sprawiedliwych.
Jak widzisz sięgnąłem do historii
tej nauki, aby lepiej ją unaocznić historycznie, co pomoże nam lepiej i
szerzej spojrzeć na ten temat.

Maran atha

Nie
ulega wątpliwości, że oczekiwanie paruzji w sensie eschatologicznym
stanowiło zasadniczy element postawy chrześcijanina. Potwierdza to
znakomicie znana formuła pierwotnego chrześcijaństwa: Maran atha -"Pan przychodzi" albo "Panie przyjdź"
(1 Kor. 16:22; Objawienie 22:20), w której paruzja jest nie tylko
przedmiotem wiary, ale i nadziei, a także i wyznaniem wiary w Królestwo
Chrystusa, którego pełnym objawieniem będzie właśnie paruzja.
Problem paruzji Paweł podejmuje wyraźnie w (1 Tes. 4:13-18).
Tesaloniczanie oczekiwali żarliwie "dnia Pańskiego. Niepokoili się
jednak losem zmarłych, sądząc, że w dniu przyjścia Pańskiego, zmarli
będą w gorszej sytuacji niż pozostali przy życiu. Nie wolno nam tu
przeoczyć nauki, którą widzimy w nauczaniu Starego jak i Nowego
Testamentu, że przyjściu Pańskiemu zawsze towarzyszy pierwsze, (lub
lepsze) zmartwychwstanie (1 Kor. 15:22,23).

Paruzja według nauczania apostoła Pawła

A to wam mówimy na podstawie Słowa Pana, że my, którzy pozostaniemy przy życiu aż do przyjścia Pana nie wyprzedzimy tych, którzy zasnęli. Gdyż sam Pan na dany rozkaz, na głos archanioła i trąby Bożej zstąpi z nieba; wtedy najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie. Potem my, którzy pozostaniemy przy życiu, razem z nim porwani będziemy
w obłokach w powietrze, na spotkanie Pana; i tak zawsze będziemy z
Panem. Przeto pocieszajcie się tymi słowy (1 Tes. 4:15-18).
Apostoł w tym miejscu podaje nam najbardziej wyczerpujący opis paruzji.
Pragnie uspokoić Tesaloniczan, którzy obawiają się, że w dniu przyjścia
Pańskiego zmarli będą w gorszej sytuacji niż pozostali przy życiu Jak
widzisz problem nie jest nowy. Tesaloniccy chrześcijanie nie potrafili
we własnym zakresie zrozumieć losu tych chrześcijan, co pomarli nie
doczekawszy się paruzji. Pytali więc: Czy zmarli będą mieć udział w
zmartwychwstaniu podczas triumfu Chrystusa, i jaki będą mieli udział w
Jego Królestwie? Paweł nie chciał, by adresaci tego listu trwali w
niepewności (...) nie chcemy, abyście nie wiedzieli). Tłumaczył im - że
powód do smutku mogą mieć tylko ci, którzy nie posiadają prawdziwej
nadziei. Chrześcijanie, gdy przeżywają odejście z tego świata kogoś ze
swych bliskich, nie są pozbawieni prawa i podstaw do niej.
Paweł określa tych, którzy pomarli terminem: "śpiący",
gdzie w terminologii starożytnej w literaturze świeckiej i religijnej,
śmierć określało się jako sen. Spoglądał na śmierć z pozycji
chrześcijańskiej i wiedział, że nie oznacza ona definitywnego końca,
lecz tylko przejście w stan odpoczynku, i pewnego odosobnienia, z
którego to stanu, niby ze snu, zostanie człowiek wyprowadzony w
odpowiednim czasie przed oblicze Chrystusa.
Skąd u Pawła tyle
optymizmu? Wywodził go z chrześcijańskiego podejścia do zagadnienia
śmierci? Płynął on z wiary w to, że Jezus naprawdę zmartwychwstał. Taka
jest zasadnicza prawda chrześcijańskiego orędzia. Paweł dosłownie
cytuje ... umarł i powstał; w odniesieniu do Chrystusa, słowa te
występuje tylko w tym tekście. Dalej przekonuje ich (a jednocześnie i
nas) że skoro Jezus przeszedł przez śmierć i zmartwychwstał, pewne jest
, że zmartwychwstaną ci, którzy zasnęli w Nim.
Że argumenty jego były prawdziwe -zaznacza: "powiadam to wam jako słowo
Pańskie".  Wprowadzając tę uwagę, autor listu nie powołał się na jakieś
szczególne objawienie. Stwierdza porostu fakt, że prawdy, które im
przedstawia, znajdują potwierdzenie w Ewangelicznym orędziu. Mówił im,
że ci, którzy doczekają paruzji nie znajdą się w sytuacji
uprzywilejowanej względem tych co umarli, ponieważ jedni drugich nie wyprzedzą.
W oznaczonym przez Boga dniu zstąpi najpierw z nieba Pan i przywoła do
życia tych, co pomarli. Dokona się to w sposób niezwykle uroczysty" na dany znak, na rozkaz Boży, na głos archanioła, i na dźwięk trąby Bożej. Ci,
którzy zmarli, powstaną. Paweł nie mówi jednak o wszystkich ludziach
objętych śmiercią, lecz tylko o tych, którzy zmarli w Chrystusie. Los
innych w tej chwili go nie zajmuje, odpowiada na ich pytanie: bracia,
którzy z tego świata odeszli, w dniu paruzji w żaden sposób nie będą
pominięci. Wprost przeciwnie, powstaną jako pierwsi.

Poucza nas, że uczestnikami ostatecznego triumfu staną się wszyscy
żyjący, pozostawieni na tej ziemi na dzień przyjścia Pana. Paweł bardzo
mocno akcentuje równość jednych i drugich, że zostaną porwani do
wiecznej chwały razem. Nie zachęca chrześcijan do oczekiwania nowego światła
w tym temacie, ale trzymania się tej nauki i do "pocieszania jedni
drugich. Chrześcijanie nie mają się smucić. Niepotrzebne są nam rzekome
objawienia czy wizje, podające czas rozpoczęcia zmartwychwstanie. Słowo
Pańskie niesie prawdziwą, autentyczną pociechę. Ci, którzy poznali jej
głębię i którzy mogą poszczycić się silną, niezachwianą wiarą, niechaj
pocieszają małodusznych, wątpiących i słabych w wierze, aby wszyscy
razem mogli wyczekiwać dnia Pańskiego.
Tesaloniczanie pytają
również Pawła o czas i chwilę drugiego przyjścia Pana. Być może
powodowała nimi zwykła ciekawość, lub zniecierpliwienie i nastrój
napięcia spowodowany koniecznością czujnego oczekiwania. Paweł nie
ukrywa przed nimi prawdy. Wyznaje otwarcie, że dokładnego terminu dnia
Pańskiego podać nie jest wstanie. Dzień ten bowiem przyjdzie
niespodziewanie, "jak złodziej w nocy".


Strażnica 1993/2 s. 3-7 (podkreślenie autor)

Mar. 13:6; Mat. 24:5,24; Dz. 20:30; 2 Tes. 2:3; 1 Tym. 4;1.

Dawid Pawson - konferencja w (02-620 Warszawie ul. Puławska 114), która odbyła się 20.10.1998 (kasety do nabycia jak wyżej).

  J. Stępień, Eschatologia św. Pawła STV 1 (1963)148-154;

M. Burows, The Dead Sea Scrols, New York 8 1956, 222

Listy do Tesaloniczan i Pasterskie s. 244 Pallottinum 1979 Poznań W-wa

Mat. 24:3,27,39; Jak. 5:7,8; 2 Piotra 1:16; 3,4,12; 1 Jana 2:28.

1 Kor. 16:17; 2 Kor. 7:6,7; 1o:10; Filip. 1:26; 2:12

1 Tes. 2:19; 3:13;; 5:23; 2 Tes. 2:1,8; 1 Kor. 15:23 (paruzja Chrystusa); 2 Tes. 2:9 (paruzja antychrysta).

Listy do Tesaloniczan i Pasterskie s. 245 Pallottinum 1979 Poznań W-wa

Dan. 12:1: "a w owym czasie zbawiony będzie twój lud.