Wyznania Jeremiasza

W Biblii znajdujemy trudne do wyłożenie wersety, których nijak nie potrafimy w danej chwili sobie wytłumaczyć, co wcale nie oznacza, że nie pasują one do całokształtu proroctw. Niektórzy z tego powodu pomijają je. Skoro jednak zostały umieszczone w Biblii, to Bóg miał ku temu powody. Dlatego wielki prorok Jeremiasz często miał w swej służbie prorockiej wielu przeciwników, którzy nijak nie mogli zgodzić się z jego orędziem, które kazał mu głosić Bóg.
Ludzie z reguły od takich mężów Bożych oczekują wielkich znaków, a nie tragicznej wizji. Jeremiasz nie miał daru czynienia cudów, nie uzdrawiał, nie wskrzeszał umarłych, nie miał żadnej możliwości ukarać tych, którzy go nie słuchali. Nie miał nic oprócz swej głębokiej ufności, w cichy głos Słowa. Z tego powodu nieraz Jego duszę przenikały różne stany emocjonalne takie jak: gniew, ufność, współczucie i bezradność.
Psycholog czytając te rozdziały pewnie postawiłby mu diagnozę głębokiej depresji. Ale prorok był świadomy skąd ona się wzięła, co było przyczyną takiego samopoczucia. Użalał się nad swym losem, ale nigdy nie zapominał, kto go powołał na proroka i wykonawcę Bożego Słowa. Jego misja nie polegała na zorganizowaniu wojska, aby wystąpić przeciw mocarstwu Babilońskiemu, który ciemiężył Izraela. Choć akcja ta pochłonęłaby wiele ofiar i pieniędzy znalazłby wielu zwolenników. Ale Bóg nie chciał rozlewu krwi, zażądał od Izraela poddania się Nabuchodonozorowi, a wtedy ich miasta i kraj nie doznają zniszczenia. Jeden z nacjonalistów izraelskich wystąpił przeciw słowu, które dał Jeremiaszowi Bóg: To mówi Jahwe Zastępów, Bóg Izraela: Złamię jarzmo króla babilońskiego. W ciągu dwóch lat przywrócę na to miejsce wszystkie naczynia domu Jahwe, które zabrał Nabuchodonozor, król babiloński z tego miejsca wywożąc do Babilonu. (Jer. 28:2,3 BTII).
Słowa Chananiasza, który wypowiedział powyższe słowa były o wiele bardziej przekonywujące niż proroctwa Jeremiasza, które zapowiadało siedemdziesięcioletnią niewolę. I sprawię, że zamilknie u nich głos radości i głos wesela, głos oblubieńca i głos oblubienicy, ustanie turkot żaren i blask pochodni. I cała ta ziemia stanie się rumowiskiem i pustkowiem, i narody te będą poddane królowi babilońskiemu, siedemdziesiąt lat. A po upływie siedemdziesięciu lat ukarzę króla babilońskiego i ów naród za ich winę - mówi Pan - i kraj Chaldejczyków i obrócę go w wieczną pustynię" Jer. 25:10-12;.
Dyskusja ta toczyła się publicznie, przysłuchiwało się jej wielu Żydów, którzy zapomnieli, że do tej niewoli dostali się na własne życzenie, wypowiadając swoje posłuszeństwo Bogu. Jeremiasz bronił się przed kapłanami i starszyzna Izraela: Prorok, który przepowiada pomyślność, będzie uznany za proroka prawdziwie posłanego przez Jahwe, gdy się spełni przepowiednia prorocka (Jer. 28:9 BTII). Proroka, którego posyła Bóg, bronią spełnione, co do joty przepowiedziane wydarzenia. Jednak według Izraela Chananiasz prorokował pomyślniej, choć kłamał lud dał mu wiarę: Wtedy prorok Chananiasz wziął jarzmo z szyi Jeremiasza proroka i połamał je. I powiedział Chananiasz wobec całego ludu: To mówi Jahwe: Tak samo skruszę jarzmo Nabuchodonozora, króla babilońskiego, znad szyi wszystkich narodów Jahwe ciągu dwóch lat. (Jer. 28:9-11 BTII).

 

Jeremiasz zaś odszedł swoja drogą.

Kiedy ludzie nie chcą cię słuchać, dobrze jest przyjąć postawę Jeremiasza. Choć zgodnie z jego słowami, Chananiasz za swoją butę poniósł śmierć w ciągu tego samego roku (zobacz Jer, 28:12-17) nie otrzeźwiło to tego ludu. Przyglądając się historii Kościoła scenariusz ten się niestety powtarza ze zdwojona mocą. Chełpimy się jak Izraelici ze swego powołania, jakże często głusi na Boży głos. To zaś, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję. (Rzym 15;4 BTII).
Jakże pokrzepiające są to słowa dla ludzi, którzy zaufali bezgranicznie Jego Słowu. Nikt nie chce przechodzić 'wielkiego ucisku', ale Bóg mówi, że trzeba będzie, czy zgodzisz się z tym, czy zaczniesz prorokować jak Chananiasz: Prorok, który przepowiada pomyślność, będzie uznany za proroka prawdziwie posłanego przez Jahwe. Że coś jest miłe, przyjemne wcale nie oznacza, że jest prawdziwe. Przecież Bóg nie uwziął się na Izraela, żeby ich gnębić przez okoliczne narody. On jest po prostu konsekwentny. Strzeżcie słów tego przymierza Jahwe wypełniajcie je, byście mieli powodzenie we wszystkim, co czynicie. (.) kiedy okoliczne narody powiedzą: Czemuż to Jahwe tak uczynił tej ziemi? Odpowiedzą: Bo opuścili przymierze Jahwe, Boga ich przodków, zawarte z nimi, kiedy ich wyprowadził z ziemi egipskiej. (5 Mojż. 29: 8,23,24).
Może czujesz się samotny i słaby w Kościele tak jak Jeremiasz, w zestawieniu z wielką potęgą ekonomiczną, polityczną i religijną, która jest wstanie zdobyć wiele ludzi zeświecczonych. Choć w misji Jeremiasza odnajdujemy słabość głosu, ale ta słabość w niczym nie narusza wierności Słowu.
W pierwszym wyznaniu Jeremiasz mówił, o tym, jak był prześladowany, choć odnajdował się w obrazie potulnego baranka. Z bólem odkrywał to, że, nie rozumieli go sąsiedzi, przyjaciele, mieszkańcy Anatot. Odkrył, że spiskują przeciwko niemu. Był odsunięty od służby świątynnej, (bowiem należał do rodziny kapłanów). Zauważył wokół siebie szemrania i dziwne gesty świadczące o tym, że jest niemile widziany; wyczuł, że jest przedmiotem intrygi. Również i my, gdy się spodziewamy poparcia i przyjaźni, a napotykamy na brak zrozumienia: sprawia nam to taki sam ból. Ja zaś jak baranek oswojony, którego prowadzą na rzeź, nie wiedziałem, że powzięli przeciw mnie zgubne plany: Zniszczmy drzewo wraz z jego mocą, zgładźmy go z ziemi, żyjących, a jego imienia niech już nikt nie wspomina (Jer. 11:19).
Jeremiasz niejako pytał:, Co ja takiego powiedziałem? Nie chciałem nikomu zrobić krzywdy! Jego wypowiedzi działały na lud w Judzie tak, jak słowa Jezusa na faryzeuszy, zdecydowanych już po pierwszych Jego cudach, aby pozbawić go życia. Ludzie oburzali się na Jeremiasza i zamierzali go zabić, aby nie gasił ducha narodu, i nie szargał i nie zniesławiał rzekomo ich dobrego imienia. Znalazł się w tym momencie bez wyjścia. Jedyną i najpewniejsza ucieczką była dla niego modlitwa: Biada mi matko moja, żeś mnie porodziła (Jer. 15:10).Chciałbym zobaczyć Twoją zemstę nad nimi, albowiem Tobie powierzam moją sprawę (Jer. 11:20).
Modlił się jasno i wyraźnie, wiedząc, że karę sprawiedliwie wymierzy Bóg. Skarżył się, w jego słowach odbija się wielkie cierpienia człowieka, który czuje się odrzucony, rozpaczliwie samotny, ale mimo wszystko pozostał wierny. Lekko się śpiewa: 'ja wiem, komu jam zawierzył i nic z Chrystusem mnie nie rozerwie.'. Ale kiedy przychodzą trudne chwile, zapominamy o tym, skarżąc się wołamy: Panie, dlaczego nas odepchnięto, przecież służyliśmy Ci jak najlepiej? Zawsze byliśmy otwarci na innych, staraliśmy się żyć z wszystkimi w pokoju. Dlaczego wrogowie rozpętali przeciwko nam prześladowanie? No właśnie, dlatego! Jeśli trudno jest ci się tym z pogodzić to w twych relacjach jest coś nie tak. Może zapamiętałeś tak jak Żydzi, co ci się od Boga należy, ale zapomniałeś, co Jemu powinieneś dać.
Jeremiasz, pomimo prób i doświadczeń, kochał i pochłaniał Boże Słowo, które go umacniało: Ilekroć otrzymywałem Twoje słowa, pochłaniałem je, a Twoje słowo stawało się dla mnie rozkoszą i radością serca mego. Bo imię Twoje zostało wezwane nade mną, Panie Boże Zastępów (Jer. 15:16). Nigdy nie zasiadałem w wesołym gronie, by się bawić; pod Twoja ręką siadałem samotny (Jer. 15:17). W chwili niedoli nie zapominajmy, kto jest ucieczką najpewniejszą: Toteż każdy wierny będzie się modlił do Ciebie w czasie potrzeby. Choćby fale wód uderzały, jego nie dosięgną. Tyś jest dla mnie ucieczką; z ucisku mnie wyrwiesz, otoczysz mnie radością z mego ocalenia (PS. 37:6,7 BT II).
Dawid doznał wiele błogosławieństw, ale i przykrych chwil, nawet od własnego syna, który go pozbawił tronu na siedem lat. Jeremiasz nie założył rodziny, w swym rozgoryczenie dopuszczał do siebie kuszenie: Czyż będziesz, więc dla mnie jakby zwodniczym strumieniem, zwodnicza wodą?(Jer.15:18 b).
W pewnym momencie jego wiara zaczynała się chwiać. Panie teraz wiem, że mnie opuściłeś, pozostawiłeś mnie bez wody, a przecież ja na Ciebie liczyłem i robiłem wszystko z myślą o Tobie. Bóg widzi i wie, co się dzieje z Jeremiaszem, napomina go: Jeśli się nawrócisz, dozwolę byś znów stanął przede Mną (Jer. 15:19). Niektórzy egzegeci dochodzą do wniosku, że Jeremiasz pozostał niemym, aż do chwili opamiętania, bo był niezdolny do głoszenia proroctw i wyjaśniania tego, co się działo w Judzie. Bóg pokazał Jeremiaszowi, jaka ma być między nimi relacja: Ty mów to, co ja ci nakazuje, a wykonanie jest moją sprawą. Jeśli zaś będziesz wykonywać to, co szlachetne, bez jakiejkolwiek podłości, będziesz jakby moimi ustami (Jer. 15:19 b).
Być może Jeremiasz w swej zgryzocie tego doświadczenia nieco zaniedbał, modlitwę i wsłuchiwanie się w Boże Słowo. My zawodzimy często, Bóg nigdy. Nie pamiętał Jeremiaszowi jego słabości, ale w chwili słabości umacniał go: Uczynię z ciebie dla tego narodu niezdobyty mur ze spiżu (Jer. 15:20). Prorok powinien mieć absolutne zaufanie, cokolwiek by się działo, musi wierzyć w obietnicę. Cierpienia o charakterze duchowym są silniejsze, ponieważ jego źródłem jest zwątpienie w wierność Bogu

 

Dlaczego ja? (Jer. 17:14-18)

Takie pytanie ciśnienie się każdemu, kiedy spotka nas jakaś przykrość lub nieszczęście. Pierwszy atak skierowany na Jeremiasza był ze strony jego prześladowców: Gdzie jest słowo Boże? Niechże się wypełni (Jer. 17:15). Odczytujemy to samo kuszenie, co Jezusa: Jeśli jest Synem Bożym niech zstąpi z krzyża, a wtedy mu uwierzymy! Jeśli jest prawdą to, co głosisz, dlaczego nie czynisz cudów? Jeremiasz był wyszydzany: bo ciągle opowiadał im o zburzeniu Jerozolimy i o karze. Jego przeciwnicy mieli jeden argument, jeśli jest prawdą to, co głosi, to, dlaczego nic się nie dzieje? Chcemy to zobaczyć! Ale Bóg ma swój kalendarz i swój czas. Nie trzymanie się Bożego kalendarza zawiedzie tak jak Boski Plan Wieków CH. T. Russella, i wiele innych przepowiedni.

 

Spisek przeciw Jeremiaszowi (Jer. 18:18-23)

Żydzi uknuli zamach na Jeremiasza! Znali na tyle Pismo, które mówiło: nie zabraknie kapłanowi pouczenia, ani mędrcowi rady, ani prorokowi słowa. Nie doczekawszy się od razu wypełnienia proroctwa, odrzucając go jako kapłana, proroka, nie musieli go słuchać, jak sami oświadczyli: nie musimy brać pod uwagę tego, co on mówi. Podobne doświadczenia mogą mieć nauczyciele, duszpasterze, ewangeliści w Kościele, którzy wiernie trzymają się Bożego planu. Jeśli jesteś którymś z nich to wiesz, o czym mówię. Prorok, który żyje dla Słowa, który się z tym Słowem utożsamia, pojmuje cały dramatyzm sprzeciwu wrogów, który nie jest tylko sprzeciwem wobec niego.

 

Uwiodłeś mnie Panie (Jer. 20:7-18)

Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś (Jer. 20:7). Jeremiaszczuł się, bezradny, pokonany, i postanowił oskarżyć Boga: Jego oskarżenie brzmi następująco: Wiesz Boże, że nie chciałem prorokować, a Ty mnie w to wciągnąłeś. Spowodowałeś abym kroczył za Tobą, zobacz, w jakiej jestem trudnej sytuacji. Jakże dobrze znane nam argumenty z naszego życia. Na nasze usta cisną się wymówki, oskarżenia i pretensje:, Dlaczego Panie? Co Ci uczyniłem, że mnie tak źle traktujesz? Zawierzyłem Twoim słowom, Twojej obietnicy, ale nigdy nie spodziewałem się znaleźć w sytuacji bez wyjścia, bez rozwiązania! Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają, albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię? (Jer. 20:8,9).
Zwróćmy uwagę, że ta skarga przybiera postać modlitwy, przepojona jest goryczą, i rozczarowaniem, ale zaraz przychodzi refleksja. Przypomina to wołanie Hioba, czy Psalmisty. Prorok mówi to z bezsilności, bo nie potrafi zapomnieć tego, który go kocha:, Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem (Jer. 20:9).
Jakże pięknie jest tu przedstawiona siła Słowa. Biblia nie jest Księgą, która trzymałaby nas w iluzji. Bóg również chce nas poruszyć, wstrząsnąć, zmusić, abyśmy się zmierzyli z jej stronicami w drodze do oczyszczenia. Spór ze Słowem dotyka nas do głębi i skłania do badania nieustannie tajemnicy Boga, do pójścia głębiej poza religijną banalność, którą często chcemy się zadowolić. Wy jesteście czyści dzięki słowu, które wypowiedziałem do was (Jan 15: 3)

 

Oczyszczenie i umocnienie przez Słowo

Zaufaliśmy Bogu nie z względu na możliwość czynienia cudów, odwrócenia biegu przykrych dla nas, lub innych wydarzeń. Słowo Boże nie uczy, że ludzie będą zawsze i wszędzie słuchać Ewangelii. Ludzie trochę nas słuchają, trochę wyśmiewają, co może nieraz nas wybić z rytmu. Cuda nigdy nie służyły do podniesienie prestiżu proroka, ale do przybliżenia się ludzi do Boga.
Wyznanie Jeremiasza w pierwszej chwili pokazuje naszą słabość w Słowo wcielone, w Betlejem i Golgotę. Jakże często zachowujemy się tak jakby Pan Jezus nadal leżał martwy w grobie, a nie był Królem i Panem wszystkich, którzy w niego uwierzyli.
Wiedza i wiara to dwie różne rzeczy. Nie wolno nam zapominać, że najbardziej podstępne i zdradliwe jest serce człowieka, w którym drzemie pokusa (Jer. 17:9). Niby wierząc Bogu zadajemy mu pytania, na które od tysięcy lat mamy odpowiedź w Biblii: Dlaczego Boże pozwalasz na wszystko grzesznikom? Dlaczego nie dasz swemu Kościołowi siły, możliwości ekonomicznych, powodzenia w mediach? Dlaczego musimy walczyć z różnymi trudnościami?
Nasz Zbawca nikogo nie oszukał. Dał nam zbawienie z łaski za darmo, aby się nikt nie chlubił (Efez. 2:8-10). Ale nikomu nie powiedział, że idąc w Jego ślady dostaje się tylko same przywileje. Przecież zaciągnął nas do swego wojska. Staliśmy się żołnierzami:
Jeden z nich pisał do młodego rekruta: Weź udział w trudach i przeciwnościach jako dobry żołnierz Chrystusa Jezusa. Nikt walczący po żołniersku nie wikła się w kłopoty około zdobycia utrzymania, żeby się spodobać temu, kto go zaciągnął (2 Tym 2:3,4). Przecież na świecie cały czas toczy się wojna. O co lub, o kogo? O dusze ludzkie.
Pan Jezus przypomina nam, że jest to służba, która nie będzie cieszyła się uznaniem przez ludzi i to nie tylko niechrześcijan. (Mateusza 12:18-21). Narody drwią sobie z Jego naśladowców tak jak to czynili z Nim. Nie uwierzyli w Zbawcę, który urodził się w stajni, żył w ubóstwie, prześladowany, więziony, torturowany, w końcu ukrzyżowany i zabity. Mateusz objaśnia misję Pana Jezusa: On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby (Mat. 8:17).
Misja Kościoła to branie na siebie cierpień ludzi, po to, aby ich leczyć, by ich życie czynić lżejszym, by wspomagać biednych i zgłodniałych. W przyjęciu jednak tych doświadczeń musi nam towarzyszyć świadomość naszej słabości i naszego ubóstwa. Mamy skłonność do przydawania naszemu usługiwaniu Kościołowi pewnego prestiżu o charakterze doczesnym. Często zamiast mówić nasz Pan, mówimy nasz Kościół. Ale nasz Kościół to zapisana księga naszym życiem, którą czytają różni ludzie. Czy chętnie czytasz tak zapisaną historię swego Kościoła, czy wołałbyś pewne rzeczy z niej wymazać? Ludzie zamiast wykładów, oczekują ewangelicznych przykładów.
Pewnego razu na społeczność przyszedł człowiek posłuchać, czego tam uczą. Na koniec powiedział, że chciałby się w tym gronie znaleźć. Wasze modlitwy mnie o tym przekonały. A przecież nikt z obecnych nie modlił się na pokaz. Większość z nich nie miała pracy, a zatem środków do życia.