Kto jest ostatecznym autorytetem Świadków Jehowy?

Wielu chrześcijan jest zdziwionych niską skutecznością rozmów ze ŚJ prowadzonych za pomocą samej Biblii. Wydawałoby się, że Biblia jest dobrym narzędziem do dyskusji z nimi, gdyż uważają ją za ostateczny autorytet w kwestii wiary i moralności. Tu wielu wpada w zastawione sidła propagandy Towarzystwa Strażnica. Zresztą nie tylko ich. Dokładna analiza pozwala zauważyć, że wbrew ich propagandzie, nie opierają się na Biblii jako ostatecznym autorytecie. Ostatecznym autorytetem Strażnicy jest tzw. Ciało Kierownicze są ich przywódcy religijni, którzy dzierżą monopol na jedyną poprawną interpretację Biblii. Zrozumienie tego faktu, pozwala prowadzić dyskusję z takimi grupami o wiele skuteczniej.

 

Sama Biblia nie jest wystarczająca...

ŚJ nie wierzą słowom zawartym w 2Tym.3:16 stwierdzającym, że Biblia jest wystarczająco przez Boga natchniona i pożyteczna "do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości, aby Boży człowiek był doskonały, do wszelkiego dzieła przygotowany". Jak to w sektach zwykle bywa, autorytetem właściwym i ostatecznym jest sama sekta i jej twierdzenia, a nie Biblia.

 

Zobaczmy, co mówią ich publikacje.

Samodzielne czytanie Biblii bez nadzoru Strażnicy prowadzi do doktryn sprzecznych z naukami ŚJ.
Świadkom sama Biblia nie wystarcza, gdyż przyznają, że indywidualne, samodzielne (bez nadzoru Strażnicy) czytanie Biblii prowadzi ludzi do wiary w poglądy, które Strażnica odrzuca! Można o tym przeczytać w Strażnicy z 15 września 1981, s. 28-29 (wyd. ang.; na dole przetłumaczyłem):

...uważnie badamy Boże Słowo za pomocą publikacji 'niewolnika', w celu wzmocnienia naszej wiary... (wrogowie) mówią, że wystarczy czytać wyłącznie Biblię - samemu, bądź w małych grupach w domu. Lecz, dziwne, że przez takie 'czytanie Biblii' ludzie ci powracają z powrotem do doktryn odstępców."

Zastanawiające, że Towarzystwo Strażnica samo przyznaje, iż bez "pomocy" ich publikacji nikt by nie doszedł do takiego rozumienia Biblii jakie oni prezentują. Ciekawe, że swobodne czytanie Biblii, bez trzymania się odgórnych wytycznych danej organizacji religijnej prowadzi wszystkich do nauk, które Strażnica potępia! Najwyraźniej nauki Strażnicy wcale tak nie wypływają z Biblii, jak oni myślą, skoro nikt z osób czytających samodzielnie Biblię do takich nauk nie dochodzi...

 

Jeśli czytasz samą Biblię pogrążysz się w ciemnościach

Jednym z najbardziej bezczelnych wypowiedzi spotykamy w amerykańskiej Strażnicy z 15 września 1910, gdzie na stronie 198 czytamy:
"Skoro tych sześć tomów 'Wykładów Pisma Świętego' to praktycznie Biblia, tematyczny zestaw z tekstami dowodowymi w załączeniu, to możemy je bez wahania nazwać 'Biblią w porządkowanej formie', to znaczy, że nie są to zaledwie komentarze dotyczące Biblii, ale że jest to w istocie sama Biblia. Ponadto stwierdzamy, że ludzie nie tylko nie są w stanie ujrzeć plan Bożego na podstawie studiowania samej Biblii, ale widzimy też, że jeśli ktokolwiek odłoży na bok 'Wykłady Pisma Świętego', nawet po ich przeczytaniu, po zaznajomieniu się z nimi, po czytaniu ich przez dziesięć lat - jeśli je zatem odłoży na bok, zignoruje i przejdzie do samej tylko Biblii, to choćby rozumiał tę Biblie przez lat dziesięć, nasze doświadczenie wykazuje, że w ciągu dwóch lat pogrąży się w ciemnościach. Z drugiej jednak strony, jeśli ktoś przeczyta zaledwie 'Wykłady Pisma Świętego' wraz z przypisami, a nie przeczyta ani jednej strony z samej Biblii, znajdzie się w blasku światła w czasie tylko dwóch lat. Stanie się tak dlatego, że wejdzie w światło Pisma Świętego".
Słowa te napisał pierwszy prezes Towarzystwa Strażnica - Charles Taze Russell, który w charakterystyczny i "skromny" dla siebie sposób wyłuszczył jasno stosunek Towarzystwa Strażnica do Biblii. No cóż... Czytanie samej Biblii prowadzi do pogrążania się w ciemnościach, a czytanie samych publikacji Towarzystwa Strażnica, bez zaglądania do Biblii prowadzi do poznania Słowa Bożego.

 

Czy zostałbyś Świadkiem Jehowy, gdyby na początku ci to wszystko powiedziano?

Jeśli więc ŚJ zaproponują ci swoje darmowe "studium biblijne", to wiedz, że nie będziesz z nimi studiował Biblii, lecz ich publikacje. Możesz to łatwo sprawdzić, nie wyrażając zgody na użycie żadnych ich publikacji w studium biblijnym, lecz domagając się aby korzystać tylko z Biblii. Zobaczysz jak się spłoszą. Oni mają odgórny nakaz aby studiować tylko z osobami, które przyjmują ich publikacje. Wiedzą, że bez ich literatury nigdy nie dojdziesz do baśni w jakie wierzą ŚJ.

Nie powinniśmy podchodzić do Biblii z otwartym umysłem, lecz z przyjętymi odgórnie koncepcjami ŚJ

W Strażnicy z 1 października 1967 r. na stronie 587 (wyd. ang., tłum. poniżej) czytamy:
"The Bible is an organizational book and belongs to the Christian congregation as an organization, not to individuals, regardless of how sincerely they may believe that they can interpret the Bible. For this reason the Bible cannot be properly understood without Jehovah's visible organization in mind"
"Biblia jest księgą organizacyjną i należy do chrześcijańskiej zboru jako organizacji, nie do indywidualnych osób, bez względu na to jak szczerze oni by wierzyli, że potrafią interpretować Biblię. Z tego powodu, Biblia nie może być poprawnie zrozumiana bez uwzględnienia koncepcji widzialnej organizacji Jehowy."
ŚJ wierzą, że nie można zrozumieć Biblii, bez używania publikacji Towarzystwa Strażnica. Czytanie samej Biblii prowadzi do ciemności, do nauk sprzecznych z doktrynami Towarzystwa. Biblia należy do organizacji ŚJ, i nikt samodzielnie nie może jej poprawnie zrozumieć. ŚJ może czytać Biblię, ale pod nadzorem i pod dyktando literatury "niewolnika". Towarzystwo wie, że bez ich literatury, szybko mogą się niektórym otworzyć oczy, a do tego nie chcą dopuścić.

 

Wnioski

Rozmowy na różne, przypadkowe tematy teologiczne do niczego nie prowadzą. Nie pomoże żadna ilość cytatów i argumentów. ŚJ są zaślepieni swymi publikacjami, przez które patrzą na tekst Biblii. Dopóki nie skruszeje ich ślepe zaufanie w publikacje Towarzystwa, rozmowa ze ŚJ jest tylko stratą czasu.
To, co w takiej sytuacji jest najlepsze, to użycie ich własnej literatury, która sama sobie zaprzecza. Zestaw je ze sobą i żądaj wyjaśnień. Skorzystaj z dostępnych materiałów. Na to nie ma obrony, bo ŚJ stoi przed wzajemnie sobie przeczącymi publikacjami. Bóg sobie nie przeczy, ani nie cofa swoich obietnic. Tymczasem ŚJ wielokrotnie zapowiadali różne daty i wydarzenia, które się nie tylko nie spełniły, to na dodatek winą za ich niespełnienie zrzucono na swoich czytelników!  Próby zasłaniania się "nowym światłem" szybko upadną gdy przypomni się im, iż wielokrotnie powracali do starych nauk.
Szkoda czasu na rzucanie cytatami z Biblii, skoro oni postrzegać mogą Biblie tylko przez okulary Strażnicy. Rozbicie tego ślepego zaufania do Brooklynu dopiero otwiera drogę do konstruktywnej dyskusji. Bo w końcu nie chodzi o to, aby tylko wyżyć się na ŚJ, lecz żeby pomóc im poznać prawdę. A ta jest na razie przesłaniana ciemnymi okularami "made in Brooklyn".