Komitet Odwoławczy

Komitet Odwoławczy

 

Niniejszym odwołuję się od decyzji Komitetu Sądowniczego z dnia 14 sierpnia 2005 wykluczającej mnie z grona Świadków Jehowy.
Uzasadnienie:
Zarzuty, które mi postawiono tj. odstępstwo, jak i duch buntu, uważam za bezpodstawne.
Jeśli chodzi o odstępstwo - wstępując do religii Świadków Jehowy byłem uczony, że religia podobająca się Bogu musi w pełni zgadzać się ze Słowem Bożym, a nie opierać się na naukach ludzkich. Moje spostrzeżenia i analiza tekstu biblijnego doprowadziły mnie do wniosku, że nie wszystkie oficjalne nauki Świadków Jehowy zamieszczone w publikacjach Towarzystwa Strażnica są zgodne z Pismem Świętym.
Komitet sądowniczy, który mnie przesłuchiwał nie potrafił na podstawie Biblii wykazać, że jestem w błędzie, twierdząc, że moje wątpliwości nie są wątpliwościami, lecz przekonaniem i nie widzą potrzeby by wnikać we wszystkie zagadnienia, z którymi się nie zgadzam. Moim zdaniem, bracia będący w komitecie sądowniczym nie mieli odpowiednich kwalifikacji (znajomości Biblii), by tę sprawę rozstrzygać. Brakowało im wyraźnie te-go, co Jezus obiecał swoim uczniom, a jest zanotowane w ewangelii Łukasza 21:15: "Ja bowiem dam wam usta i mądrość, której nie będą się mogli oprzeć, ani jej odeprzeć wszyscy wasi przeciwnicy".

Komitetowi sądowniczemu wyraźnie brakowało logiki podczas argumentacji.
Jeżeli chodzi o drugi zarzut - duch buntu, to też uważam, że jest bezpodstawny. Prawdą jest, że wielokrotnie wyrażałem się krytycznie na temat działań niektórych starszych, którzy mają stać na straży czystości zborów i sprawiedliwych sądów. Użyłem takich słów, jak "bandyckie komitety", które zbulwersowały niektórych braci. Określeniem tym oceniłem decyzje starszych, którzy próbowali wykluczyć ze społeczności braci, którzy zdobyli się na śmiałość zwrócenia im uwagi w kwestiach pasienia trzody zboru. Słowa moje były ostre, ale wczujmy się w położenie osób, które były sądzone przez takich starszych. Apostołowie czy sam Jezus, gdy widzieli niewłaściwe zachowania faryzeuszy lub uczniów wyrażali też ostrą krytykę używając bardzo mocnych słów (Jak 4:1-4, Jak 5:1-6, Gal 2:11-14, Mat 23), czy też wypowiedzi w literaturze skierowane pod adresem Babilonu Wielkiego. Dziwi mnie, a wręcz irytuje stronniczość w sądach. Jeden Świadek, będący starszym może przeklinać, używając słów, których nie godzi się powtarzać, ponadto okłamuje w sprawie brata podejrzanego o upijanie się, czym przyczynia się do współudziału w jego grzechach i dalej piastuje stanowisko starszego (nadzorcy przewodniczącego), a inny tak jak jest w moim przypadku, zgłasza te sprawy, próbuje z tym walczyć, jest wykluczany.
Odwołuję się z nadzieją, że komitet odwoławczy będzie cechować większa znajomość zagadnień biblijnych i szczerość oparta na prawdzie (prawda: zgodność z rzeczywistością, prawdziwość, brak kłamstwa, fałszu, udawania; kłamstwo: twierdzenie niezgodne z rzeczywistością, z zamiarem wprowadzenie kogoś w błąd, fałsz, nieprawda) - Księga Przysłów 30:5, Jana 8:55.

 

 

Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy. Biuro Oddziału

w Nadarzynie

Szanowne Towarzystwo Strażnica,
Przeżywszy 18 lat jako Świadek Jehowy, doszedłem w ostateczności do wniosku, że religia czy też instytucja religijna, jaką są Świadkowie Jehowy, nie jest szczerą i czystą Organizacją Bożą. Przez te kilkanaście lat bycia w tej społeczności skrupulatnie badałem Pismo Święte i literaturę Towarzystwa, którą otrzymywałem. Gorliwie przy tym starałem się informacje, które poznawałem, przekazywać innym ludziom. Wierzyłem przy tym, że są one w pełni prawdziwe. Wierzyłem również, że przeważająca większość Świadków Jehowy, a szczególnie starsi zborów, członkowie Komitetów Oddziału, czy samo Ciało Kierownicze, kierują się w życiu w pełni szczerymi pobudkami i starają się żyć i nauczać zgodnie z tym, co mówi Słowo Boże.
Od samego początku, zanim jeszcze zostałem Świadkiem Jehowy, dostrzegałem pewne - wydawało mi się wtedy - drobne nieścisłości w interpretacji Pisma Świętego. Z czasem zaczęły się pojawiać kolejne znaki zapytania, co do słuszności nauk Towarzystwa Strażnica. Zarazem też dostrzegałem niewłaściwe postępowanie wielu starszych, którzy zajmowali odpowiedzialne stanowiska w społeczności Świadków Jehowy.
To wszystko razem zaczęło podkopywać moje zaufanie i wiarę w słuszność decyzji podejmowanych w organizacji, jak i pewnych nauk, które ona głosi. Między innymi, napisałem do Was list odnośnie źle załatwionej sprawy przez Nadzorców Obwodu i Okręgu, dotyczącej niewłaściwego postępowania starszego ze zboru Huta. W odpowiedzi od Was otrzymałem zapewnienie, że Nadzorca Obwodu dokładnie zbada tę sprawę i doprowadzi do podjęcia właściwych decyzji. Skutek był taki, że brat W. i Sz., których Nadzorca Obwodu wyznaczył do zbadania tego problemu, skupili się na mojej osobie i zarzucili mi, że kieruję się złymi pobudkami w ocenie sprawy i w ostateczności postawiono mi zarzuty, za które zostałem wykluczony z Organizacji.
Jeden z zarzutów dotyczył konkretnie odstępstwa, ponieważ wyrażałem swoje poglądy, w których sugerowałem, że nie wszystkie nauki głoszone przez Towarzystwo mają potwierdzenie w Piśmie Świętym. Swoje wątpliwości przedstawiłem bratu P. i W., którzy wcześniej spotkali się ze mną by się dowiedzieć, z czym się nie zgadzam. Po kilkugodzinnej rozmowie, nie przekonali mnie żadnymi argumentami biblijnymi, a nawet nie próbowali, twierdząc, że ja już nie mam wątpliwości, lecz jestem pewny swego i wszelkie próby przekonywania mnie są daremne. Podjęli decyzję, bym stanął przed Komitetem Sądowniczym. Komitet Sądowniczy również nie próbował mi biblijnie uzasadnić, że jestem w błędzie, jeżeli chodzi o zarzuty, które stawiam Towarzystwu Strażnica, tylko decyzję o moim wykluczeniu. Komitet Odwoławczy podtrzymał tę decyzję.
W związku z tym, chciałbym teraz w kilku punktach wykazać, które nauki Towarzystwa Strażnica (moim zdaniem) nie mają potwierdzenia w Piśmie Świętym.
1. Literatura twierdzi, że zburzenie Jerozolimy miało miejsce w roku 607 p.n.e. Tymczasem wszelkie źródła świeckie wskazują na datę 586/7 p.n.e. Ponieważ król babiloński Nabuchodonozor, który według Biblii w 19-tym roku swego panowania zburzył Jerozolimę, zaczął panować dopiero w 605 roku p.n.e. Potwierdza to również Księga Zachariasza, która była spisywana w latach 520-518 p.n.e. W rozdziale 1:12 podaje: "Wtedy odezwał się anioł Pana mówiąc: Panie Zastępów, jak długo jeszcze nie zmiłujesz się nad Jeruzalem i nad miastami judzkimi, na które gniewasz się już 70 lat." (porównaj: Zach. 7:1-5).
2. Nie przekonują mnie wyjaśnienia, co do dwuznaczności proroctwa z 4-go rozdziału Księgi Daniela. Strażnica twierdzi, że drzewo, które śniło się królowi babilońskiemu oznacza zwierzchnią władzę Jehowy nad ziemią, która była wyrażana przez Królestwo Judzkie. Interpretacja ta jest mocno naciągana, ponieważ wyjaśnienie, które Daniel dał królowi babilońskiemu nie daje żadnych podstaw do takich twierdzeń. Daniel powiedział wyraźnie - 4:17-19: "Drzewo, które widziałeś, które było potężne... to jesteś ty, królu (królu babiloński, a nie judzki)". Gdyby ta wizja dotyczyła króla judzkiego, to taką interpretację mógłbym przyjąć. Wątpliwości, co do wyżej wymienionych punktów podważają zasadność twierdzenia, co do roku 1914 i wszelkich wykładni z nim związanych.
3. W oparciu o twierdzenia, co do roku 1914 wysuwacie dalsze śmiałe wnioski mówiąc, że w roku 1918 rozpoczęło się zmartwychwstanie do klasy niebiańskiej. Twierdzenie to nie ma uzasadnienia biblijnego. Biblia na temat zmartwychwstania do klasy niebiańskiej mówi w 1 Koryntian 15 i 1 Tesaloniczan 4. Oba te fragmenty Biblii wyraźnie wskazują, że zmarli w Chrystusie razem z żywymi, którzy tego czasu doczekają będą porwani na spotkanie z Panem. (1 Tes 4:16-17) W przeciwieństwie do twierdzeń Strażnicy, która mówi, że w 1918 roku Chrystus zbudził wszystkich zmarłych z nadzieją niebiańską a potem stopniowo dołącza do nich tych, którzy z tą nadzieją po tym roku umierają.

4. Nie wierzę również w stanowcze zapewnienia, że w roku 1919 Jezus ustanowił nad całą swoją majętnością Niewolnika Wiernego i Roztropnego. Ustanowienie tego Niewolnika nastąpi wtedy, gdy Chrystus przybędzie. Wtedy to nastąpi podział ludzi na owce i kozły, o czym donosi 25 rozdział Mateusza. Gdy Chrystus przybędzie chrześcijanie zaprzestaną obchodzić Wieczerzę Pańską (1 Kor 11:23-26). A skoro obchodzimy Wieczerzę Pańską, skoro twierdzicie, że podział ludzi, o którym jest mowa w Mateusza 25 to kwestia przyszłości, to również ustanowienie Niewolnika należy do przyszłości. Gdyby w 1919 roku Niewolnik Wierny i Roztropny w osobie Rutherforda i jego świty był ustanowiony, to również w tym samym czasie tj. roku 1919, zły niewolnik, czyli (?), zostałby usunięty i zacząłby "zgrzytać zębami", o czym donosi 50 i 51 werset Mateusza 24. Nie przekonuje mnie również, co do tej sprawy mnóstwo niesprawdzonych proroctw czy twierdzeń, które wypowiedział Rutherford po roku 1919. Gdyby Jezus posługiwał się tym Kanałem Łączności, to z pewnością jego duch nie pozwoliłby napisać takich książek jak "Miliony obecnie żyjących nigdy nie umrą", w której twierdzono, że w 1925 roku nastąpi zmartwychwstanie proroków Starego Testamentu i zapanuje Królestwo Boże na ziemi.
5. Irytuje mnie również zakłamanie widoczne w publikacjach Towarzystwa Strażnica. Przykładowo: Strażnica z 1 sierpnia 1988 str. 22, zamieszcza rzekome doświadczenie siostry z Japonii. Opisuje ona, że w latach 20-tych odwiedziła Biuro Oddziału Badaczy Pisma w Osace i brat, który z nią rozmawiał podał, że wtóre przyjście Pana rozpoczęło się w roku 1914, a książka "Harfa Boża", którą jej zaproponował przekona ją do tej argumentacji. Ona po przeczytaniu tej książki w pełni przekonała się, co do tej daty. Informacja ta jest kłamstwem, ponieważ "Harfa Boża" wskazywała, że drugie przyjście Chrystusa nastąpiło w roku 1874. (Patrz: "Harfa Boża" str. 239: "Wielkie dzieło żniwa, czyli obwieszczanie wtórej obecności naszego Pana i zgromadzania wszystkich, którzy miłują objawienie Pańskie zostało tak chwalebnie dokonane od roku 1874, że jest jednym z jawnych dowodów wtórej obecności Pana".
6. Szczególne zakłamanie ze strony Towarzystwa Strażnica jest widoczne w próbie wyjaśnienia przyczyn pobudowania, a potem sprzedania Domu Książąt, który miał ścisły związek z niespełnionymi marzeniami sędziego Rutherforda i jego współwyznawców. Książka "Głosiciele Królestwa" na stronie 76 w ramce podaje, że "Dom Książąt wybudowano w tym celu, by dać namacalny dowód, że żyją dziś na ziemi ludzie, którzy bezgranicznie wierzą w Boga i Chrystusa Jezusa oraz jego Królestwo, jak również są przekonani, że Pan wkrótce wskrzesi na ziemi wiernych mężów z czasów starożytnych i powierzy im widzialne sprawy ziemskie. Kilka lat po śmierci brata Rutherforda zarząd Towarzystwa postanowił sprzedać Bet Sarim. Dlaczego? W Strażnicy z 15 grudnia 1947 roku wyjaśniono: całkowicie spełnił swą rolę i teraz służy jako obiekt pamiątkowy, którego utrzymanie jest dość kosztowne: nasza wiara w powrót mężów z dawnych czasów, których król Chrystus Jezus ustanowi książętami na całej ziemi (a nie tylko w Kalifornii) opiera się nie na domu Bet Sarim, lecz na obietnicach ze Słowa Bożego".

W związku z powyższym pytam: czy wcześniejsza wiara Rutherforda opierała się na Bet Sarim, a nie na Biblii? Jeżeli tak, to dom ten był bałwanem, a ponadto, w jaki sposób "całkowicie" spełnił swój cel, skoro wszelkie nadzieje z tym okresem wiązane okazały się mrzonką? Czy to nazwiecie pokarmem na czas słuszny, który miał budować wiarę ludzi w pewność obietnic Bożych? Wszystkie poczynania Rutherforda i jego proroctwa, jak też jego wyjaśnienia okazały się fałszem. W związku z tym wnioski nasuwają się same: 5 Mojżeszowa 18:22: "Jeśli słowo, które wypowiedział prorok w imieniu Pana nie spełni się i nie nastąpi, jest ono słowem, którego Pan nie wypowiedział, lecz w zuchwalstwie wypowiedział je prorok, więc nie bój się go".
7. Przekład Nowego Świata, którym Świadkowie Jehowy się szczycą, nie jest wolny od tendencyjności, a nawet celowych zafałszowań. Mógłbym podać wiele szczegółów, ale skupię się na jednym. List do Galatów 6:16 w przekładzie Biblii Warszawskiej brzmi: "A pokój i miłosierdzie nad tymi wszystkimi, którzy tej zasady trzymać się będą i nad Izraelem Bożym".Tekst ten wyraźnie wskazuje na dwie grupy ludzi: "wszyscy ci, którzy tej zasady się trzymają" tzn. postępują zgodnie z tym, co Paweł wyłuszczył w liście do Galatów i "Izrael Boży". Przekład Nowego Świata usuwa literę "i", zastępując ją myślnikiem, sugerując tym samym, że "wszyscy ci, którzy tej zasady się trzymają" są "Izraelem Bożym".
W tekście greckim znajduje się słowo "kai", które konsekwentnie we wszystkich przypadkach w przekładzie Nowego Świata tłumaczone jest na "i". Tłumaczenie tego wersetu, tak jak w Biblii Warszawskiej czy innych polskich przekładach, jest mocno niewygodne dla doktryny Towarzystwa, która twierdzi, że łaską Bożą w pierwszym wieku naszej ery mógł się cieszyć tylko i wyłącznie tzw. Izrael Boży, a którym jest wąskie grono ze 144 tysięcy. (Porównaj tekst grecki w Międzywierszowym Przekładzie Królestwa).
8. Nigdy nie byłem w pełni przekonany do twierdzenia, że Nowe Przymierze, które Jehowa zawarł poprzez Jezusa dotyczy tylko wąskiego grona 144 tysięcy, ale też nie umiałem sam sobie wyjaśnić, jak należy rozumieć to zagadnienie. Przed każdą Pamiątką, gdy przygotowywałem się do wykładu pamiątkowego, miałem jakiś wewnętrzny niepokój, że to, co będę musiał powiedzieć w czasie Pamiątki, czy też sama forma jej obchodzenia, nie są do końca właściwe. Z czasem uświadomiłem sobie wyraźnie, że Rutherford popełnił zasadniczy błąd, twierdząc, że Wielka Rzesza, o której mówi Księga Objawienia, nie jest uczestnikiem Nowego Przymierza.

Zrozumienie moje obecne jest takie: Nowe Przymierze, według tego, co mówi proroctwo Jeremiasza, rozdział 31:31-34, mogło być zawarte z całym domem Izraela, a nie tylko z jego częścią, tzn. z 144 tysiącami. Wolą Boga i Jezusa było to, by cały Izrael, tzn. kilka milionów żyjących w I wieku, uwierzył w Jezusa i stał się uczestnikiem Nowego Przymierza, które miało zastąpić stare. Stało się inaczej. Większość ówczesnych Izraelitów nie uznała Jezusa jako Mesjasza i nie skorzystała z tej sposobności. W 11-tym rozdziale Listu do Rzymian, apostoł Paweł wyraźnie wskazuje, że w miejsce tych niewiernych Izraelitów Bóg wprowadził ludzi z narodów, którzy okazali wiarę w Jezusa. I nigdzie nie sugeruje, że możliwość uczestnictwa w Nowym Przymierzu ma tylko niewielka liczba ludzi, ze względu na brak miejsc. Księga Apokalipsy, która nam objawia, co ma się stać w przyszłości, wskazuje na 144 tysiące wybranych z 12-tu plemion Izraela i na Wielką Rzeszę ludzi ze wszystkich narodów. Nigdzie w tej księdze nie ma myśli mówiącej, że tylko 144 tysiące jest uczestnikiem Nowego Przymierza. Po prostu - Apokalipsa podaje, że te dwie grupy ludzi będą istnieć i będą cieszyć się łaską Bożą. Logicznie nasuwa się wniosek, że Wielka Rzesza, która jest w Świątyni, musi być objęta jakimś przymierzem i jeżeli jej grzechy mają być zmazane krwią Baranka, to tylko na mocy Nowego Przymierza, o którym wspomina Księga Jeremiasza czy też Jezus w czasie Ostatniej Wieczerzy. Z ewangelii Łukasza, rozdział 22:20, wynika, że spożywanie wina podczas pamiątki jest wyrazem uczestnictwa w Nowym Przymierzu, a nie w klasie 144 tysięcy, która jest częścią wywodzącą się z Izraela, a nie całym Izraelem. Konkluzja tej sprawy jest taka: wszyscy ochrzczeni chrześcijanie powinni spożywać wino i chleb na Pamiątce, bo są objęci Nowym Przymierzem. Natomiast, kto z nich znajdzie się w gronie 144 tysięcy tego nikt nie wie. Okaże się to po przybyciu Jezusa Chrystusa.
9. Moje zaufanie do Towarzystwa Strażnica mocno osłabiła zarozumiałość tzw. Niewolnika Wiernego i Roztropnego, który sam siebie wybrał, nie potwierdzając tego ani mądrością, ani roztropnością w tłumaczeniu Biblii. (porównaj: "Dokonaną Tajemnicę" z "Finał Objawienia bliski") Brakuje mu też tego, co ma cechować klasę 144 tysięcy, a jest zanotowane w Objawieniu 14:5 : "W ich ustach nie znaleziono kłamstwa, są bez skazy".
Publikacje Niewolnika wielokrotnie podawały informacje nieprawdziwe dotyczące historii Organizacji, nie przyznając się do popełnianych błędów. Dopiero ostra krytyka ze strony tzw. "odstępców" sprawiła, że publikacje niechętnie, ale przyznają się do dawnych błędnych interpretacji. Potwierdzeniem nieszczerości ludzi, którzy zarządzają tą organizacją są metody działań, jakie się podejmuje względem tych, którzy ośmielają się zwracać uwagę na nieprawidłowości w tłumaczeniu Biblii. Twierdzicie, że Organizacja stoi na stanowisku, że wewnątrz niej nie istnieje żadna niesprawiedliwość. Utrzymujecie, że wszystko, co się robi i robiło w przeszłości pozostaje w całkowitej zgodności z Pismem Świętym. Jeśli tak jest w rzeczywistości, to dlaczego obawiacie się tzw. "odstępców" czy ludzi wewnątrz Organizacji, którzy chcą prowadzić szczerą dyskusję na te tematy?
Zachowujecie się jak Kościół Katolicki, który wszelkimi sposobami starał się zatkać usta wszystkim tym, którzy ośmielali się krytykować jego poczynania. Idziecie dokładnie tymi samymi śladami. Jesteście zapewne świadomi niesprawiedliwości, jak i też nieścisłości nauk biblijnych w stosunku do Pisma Świętego, skoro robicie wszystko, włącznie z wykluczeniem ze społeczności, naśladując katolickich inkwizytorów. Gdyby tak nie było, to nie obawialibyście się szczerych dyskusji na Wasz temat, ponieważ taka rozmowa jeszcze bardziej by wykazała słuszność działań, jakie podejmujecie. Tylko ludzie prawdziwie świadomi niesprawiedliwości i zakłamania wolą milczenie wszelkimi sposobami dalekimi od nauki Chrystusa, skłaniają do tego innych. Wyraźnie brakuje Wam mądrości, którą Jezus obiecał dać swoim naśladowcom, co jest zanotowane w ewangelii Łukasza 21:15: "Ja bowiem dam wam usta i mądrość, której nie będą mogli się oprzeć ani jej odeprzeć wszyscy wasi przeciwnicy". Weźcie sobie do serca ostrzeżenie Jezusa, które jest zawarte w ewangelii Mateusza 5:20: "Albowiem powiadam: jeśli sprawiedliwość wasza nie będzie obfitsza niż sprawiedliwość uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do Królestwa Niebios". Komitety sądownicze, które wykluczają myślące osoby są dowodem, że sprawiedliwość w Organizacji jest, co najwyżej na poziomie sprawiedliwości faryzeuszy i uczonych w Piśmie z I wieku. Ponadto, forma czy sposób sądzenia w Organizacji tzn. tajność, brak możliwości posiadania obrońców czy świadków przez osobę sądzoną, do złudzenia przypomina kapturowy sąd, jaki sprezentowali przywódcy religijni z I wieku dla Największego ze wszystkich ludzi. Będę wdzięczny, jeżeli postaracie się wykazać mój błąd, chociaż w jednym punkcie, które wyżej przedstawiłem.
Andrzej

 

Zobacz Strażnicę z 15 lutego 2003 str. 13, akapit 7-8