Czy mogę przyjąć transfuzję krwi

Od niedawna czytam różne opracowania na temat nauczania Świadków Jehowy, a sam jestem w Organizacji kilkanaście lat. Pewne tematy, jakie podajecie w Słowie Nadziei są do przyjęcia, i zgadzam się z nimi. Jednak temat transfuzji jest trudny do zaakceptowania przeze mnie. Prosiłbym o szersze opisanie tej kwestii. Heniek.

 

Drogi Henryku, nikt nie może Ci niczego nakazać. Jednak wskazane byłoby, aby każdy temat, który dyktuje ci życie, żebyś rozwiązywał go po Bożemu i z przekonaniem. W pierwszych zborach chrześcijańskich na różne tematy ludzie mieli rożne zdania. Dlatego apostoł Paweł zachęcał ich, aby nie kierowali się ludzkimi odczuciami, ale własnym poznaniem i sumieniem. Lecz ten, kto ma wątpliwości, gdy je i pije, jest potępiony, bo nie postępuje zgodnie z przekonaniem; wszystko zaś, co nie wypływa z przekonania, jest grzechem (Rzym 14:23 BW).
Jednak każdy z nas musi być pewnym czy to, co wyznaje, jest nakazem Bożym czy gdzieś to wyczytał w jakichś publikacjach? Czy takie wątpliwości miałeś zanim przyłączyłeś się do Świadków Jehowy, czy to ich nauka tak cię ustawiła?
Biblia nie uczy nas, aby ktoś z apostołów decydował za współchrześcijan. Wprost przeciwnie: Każdy niech bada własne postępowanie, a wtedy będzie miał uzasadnienie chluby wyłącznie w sobie samym, a nie w porównaniu z drugim. Albowiem każdy własny ciężar poniesie (Gal. 6:4,5).
Byliśmy i jesteśmy świadkami wielu tragicznych chwil, kiedy niektórzy świadkowie ze względu na nakaz "niewolnika" nie pozwolili na transfuzję krwi własnego dziecka, czy współmałżonka. Tylko ci ludzie, jak i sam Bóg wie, co oni przeżywali w danej chwili. Raymond Franz były członek Ciała Kierowniczego w Brooklynie w związku z niedawną abdykacją Prezesa i kilku członków tegoż Ciała Kierowniczego skomentował, że to był ruch centrali, aby Organizacja uniknęła wielu procesów wytoczonych im przez byłych świadków, między innymi za utratę zdrowie, czy życia członków ich rodzin. Świadkowie Jehowy są przekonani, że w tym przypadku postępują zgodnie z Biblią jako ostatecznym autorytetem. Czy jednak historia tego ruchu jest w tym temacie stabilna? O tym przekonamy się w dalszych rozważaniach.

 

Pomieszanie Praw

Oto idą dni- mówi Pan, - że zawrę z domem izraelskim i z domem judzkim nowe przymierze. Nie takie, jakie zawarłem z ich ojcami w dniu, gdy ich ująłem za rękę, aby wyprowadzić z ziemi egipskiej, które to przymierze oni zerwali, chociaż ja byłem ich Panem - mówi Pan - (Jer. 31:31,32).
Albo "niewolnik" zdecyduje się przestrzegać Zakon Mojżeszowy, albo Nowe Przymierze - zwane Prawem Łaski? Jednego i drugiego nie da się wybiórczo stosować. Stare Przymierze, czyli Zakon nie tylko nie pozwalał spożywania krwi, ale nie jedzenia zwierząt nieczystych tak jak na przykład świń. Także i świnia, choć ma kopyto rozczepione, ale ponieważ nie przeżuwa, będzie wam nieczysta. Jej mięsa jeść nie będziecie, ani padliny nie będziecie się dotykać (5 Mojż. 14:8).
Bóg przez proroka Izajasza zapowiadał karę dla tych Izraelitów, którzy jedzą mięso wieprzowe (Izaj. 65:4). Jakoś "niewolnik" nie podnosi tego tematu, choć tak wyraźnie jest zapisany w Biblii. Nie interesuje 'go' wieprzowina, ponieważ ten temat nie da się w żaden sposób obronić. Apostoł Piotr jako rodowity Żyd stanął przed poważnym dla jego sumienia problemem, kiedy usłyszał w widzeniu głos: Ujrzał otwarte niebo i zstępujący jakiś przedmiot, jakby wielkie lniane płótno, opuszczane za cztery rogi ku ziemi; Były w nim wszelkiego rodzaju czworonogi i płazy ziemi, i ptactwo niebieskie. I odezwał się do niego głos: Wstań, Piotrze, zabijaj i jedz! (Dz. Ap. 10:11-13).
Z pewnością nie było to nowe światło, które ukazało się w Strażnicy. To był głos z nieba! Za jego dni nastał czas zaistnienia "Nowego Przymierza". Piotr dobrze znał Zakon, dlatego bronił się przed złamaniem go, o czym świadczy jego wypowiedź: Przenigdy, Panie, bo jeszcze nigdy nie jadłem nic skalanego i nieczystego. A głos znowu po raz wtóry do niego: Co Bóg oczyścił, ty nie mniej za skalane.
Nie tylko wolno było już zjadać to, co Zakon zakazywał, ale wolno było poganom razem z Żydami dostąpić Zbawienia, i stać się ludem Bożym.
Jeśli Bóg w Zakonie nie pozwalał spożywać wieprzowiny i innych nieczystych zwierząt, to miał w tym określony cel. O ileż bardziej krew kozłów i wołów oraz popiół z jałowicy przez pokropienie uświęcają skalanych i przywracają cielesną czystość. O ileż bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego ofiarował samego siebie bez skazy Bogu, oczyści sumienie nasze od martwych uczynków, abyśmy mogli służyć Bogu żywemu. I dlatego jest On pośrednikiem nowego przymierza, ażeby, gdy poniesiona została śmierć dla odkupienia przestępstw popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są powołani otrzymali obiecane dziedzictwo wieczne. A według zakonu nieomal wszystko bywa oczyszczane krwią, i bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia (Hebr. 9:14-15,22).

Piotr musiał się określić, albo nadal będzie zachowywał Zakon, albo Prawo Łaski. Nie dało się po trochę zachowywać wszystkiego. Albowiem zakon, zawierając w sobie tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, nie może w żadnym razie przez te same ofiary, nieprzerwanie składane rok w rok, przywieść do doskonałości tych, którzy z nimi przychodzą (Hebr. 10:1).
Dla czystych wszystko jest czyste, a dla pokalanych i niewierzących nic nie jest czyste, ale pokalane są zarówno ich umysł, jak i sumienie (Tytusa 1:15).
Apostoł Paweł wiele się natrudził, aby nawróceni rodowici Żydzi przestali przemycać do Prawa Łaski, Stary Zakon, który wraz ze śmiercią Jezusa przestał istnieć. Dla pokarmu nie niszcz dzieła Bożego. Wszystko wprawdzie jest czyste, ale staje się złem dla człowieka, który przez jedzenie daje zgorszenie (Rzym. 14:20).
"Niewolnik" zamienił prawo sumienia, na nakaz pochodzący z Zakonu, argumentując, że to powiedział Bóg. Ktoś powie ale Jego Słowo jest niezmienne. To jest prawda, ale to sam Bóg zapowiedział, że: zakon, zawierał w sobie tylko cień przyszłych dóbr. Zakon był dany, aby ludzie zrozumieli, czym jest grzech:, Dlatego z uczynków zakonu nie będzie usprawiedliwiony przed nim żaden człowiek, gdyż przez zakon jest poznanie grzechu (Rzym. 3:20).
Dążmy do tego, aby: Zakon Ducha, który daje życie w Chrystusie, uwolnił cię od zakonu grzechu i śmierci. Albowiem, czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele. (Rzym. 8:2,3).
Przekonanie, jakie masz, zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten, kto nie osądza samego siebie za to, co uważa za dobre (Rzym 14:22). Nie pozwól, aby twoim życiem znowu zarządzali przypadkowi ludzie. Po to Chrystus zmarł abyś był w Nim wolny. (Gal. 5:1). Albowiem Królestwo Boże, to nie pokarm i napój, lecz sprawiedliwość i pokój, i radość w Duchu Świętym (Rzym. 14:17).
Pozwólmy prowadzić się Duchowi Świętemu, który wprowadzi nas we wszelkie poznanie (Jan 16:13). Jakże trudno uwierzyć ludziom w te proste słowa naszego Pana.
Apostoł Paweł ostrzegał zbór w Kolosach przed ludźmi, którzy mieli dużo czasu, na zadawanie zbędnych pytań, na oskarżanie, ale nie mieli czasu na szukanie odpowiedzi u Boga: Niechże was tedy nikt nie sądzi z powodu pokarmu i napoju albo z powodu święta lub nowiu księżyca bądź sabatu. Wszystko to są tylko cienie rzeczy przyszłych, rzeczywistością natomiast jest Chrystus Kol. 2:16,17).
Jeśli uwierzyłeś w Chrystusa i umarłeś dla żywiołów świata, to, dlaczego poddajesz się takim zakazom, jakbyś w świecie żył: Nie dotykaj, nie kosztuj, nie ruszaj? Przecież to wszystko niszczeje przez samo używanie, a są to tylko przykazania i nauki ludzkie. Mają one pozór mądrości w obrzędach wymyślonych przez ludzi (...). Ale nie mają żadnej wartości, gdy chodzi o opanowanie zmysłów (Kol. 2:21-23).
Gdzie Duch Pański tam wolność. Przestań ciągle pytać, co masz jeść, jakie zachowywać święta. To jest potrzebne ludziom nieznających Boga. Nowe przymierze zapowiadało: Złożę Prawo moje w ich wnętrzu i wypiszę je w ich sercu! I będę im Bogiem, a oni będą mi ludem! Nie będą się pouczać wzajemnie (jeden drugiego) mówiąc: Poznawajcie Jahwe, lecz wszyscy znać mnie będą od najmniejszego (z nich) do największego - głosi Jahwe. Przebaczę, bowiem ich winę i grzechów ich już pamiętać nie będę (Jer. 31:33,34 BP).
Pozwól pouczać się Bogu. Szukaj odpowiedzi w Jego Słowie. Nie pozwól manipulować sobą, samo odczytanie wersetu z Biblii niczego nie wyjaśnia. Należy wziąć pod uwagę kontekst, który nam odpowie, kogo to dotyczyło: Żydów będących pod Zakonem, czy Chrześcijan będących pod Prawem Łaski. Musisz sam sprawdzić, czy ten nauczyciel nie miesza tych dwóch Zakonów. Święto Paschy było dane Izraelowi na wieki jak czytamy: będziecie go obchodzili przez wszystkie pokolenia jako ustanowienie wieczne. (2 Mojż. 12:14).
Dlaczego chrześcijanie nie obchodzą Pas-chy, czy stali się niewierni Chrystusowi? Przecież to święto było szczegółowo opisane w Biblii. Wyrzućcie więc stary kwas, abyście mogli się stać "nowym ciastem", ponieważ jesteście wolni od kwasu. Chrystus bowiem został złożony w ofierze jako nasza pascha. Obchodźmy zatem święta wielkanocne bez starego kwasu, bez kwasu, który jest symbolem przewrotności, a z niekwaszonymi chlebami symbolizującymi czystość i prawdę (1 Kor. 5:7,8 BP). Jak pięknie Słowo Boże prowadzi nas w tym temacie. Pozwólmy mu mówić. Unikajmy "pasterzy", którzy są bardziej zainteresowani strzyżeniem, niż pasieniem owiec: Mleko wy zjadacie, w wełnę wy się ubieracie, tuczne zarzynacie, lecz owiec nie pasiecie. Słabej nie wzmocniliście, chorej nie leczyliście, skaleczonej nie opatrywaliście, zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie szukaliście, a nawet silną rządziliście gwałtem i surowo (Ezech. 34: 3-5)

 

Zmiana w interpretacji

W ostatnich latach "niewolnik" zadecydował, że Świadkowie Jehowy mogą przyjmować niektóre składniki krwi, takie jak czynniki antyhemofilowe (czynnik krzepnięcia VIII i IX), różne immunoglobuliny oraz albuminy. Świadkowie muszą odmówić przyjęcia pozostałych składników takich jak białe krwinki, czerwone krwinki, płytki krwi i osocze, które stanowi 55 % krwi.
Albo nakaz Boży zabraniał spożywania krwi - w całości, albo jej poszczególnych składników! Za dni apostołów i przez całe stulecia do XX wieku nie było wirówek, które oddzielałyby poszczególne składniki krwi. Jest to zastępczy temat sekt, i różnych grup, którzy wywołują niepotrzebne nikomu problemy, zgony, różne choroby i cierpienia duchowe i fizyczne.

Sztuczne prześladowania z tego tytułu, nie są spowodowane przekraczaniem Słowa Bożego, ale nieprzestrzeganiem nauk ludzkich w danym czasie. Dziś, kiedy medycyna poszła tak bardzo do przodu wiemy z ilu różnych składników składa się krew. Ale skoro "niewolnik" twierdzi, że chrześcijanie nigdy nie mogli przyjmować transfuzji, ale skąd mieli wiedzieć, jakie składniki są dozwolone, a jakie nie, skoro nie znali składu krwi? Ilu świadków zmarło tylko dlatego, że krew w całej swej postaci była zabroniona. Kto winien jest krwi tych niewinnych ludzi?

 

Jak "niewolnik" ustanawia swoje nakazy?

Były członek Ciała Kierownicze Raymond Franz w swej książce pt. Kryzys Sumienia opisuje to następująco: Ostatnim powodem, dla którego Biblia odgrywała w tych dyskusjach tak małą rolę był fakt, że w wielu przypadkach problem dotyczył kwestii, na temat której samo Pismo Święte milczało.
Podajmy parę konkretnych przykładów. Dyskusja mogła dotyczyć problemu, czy zastrzyk z preparatów surowiczych jest tym samym, co transfuzja krwi. Albo, czy przyjęcie trombocytów jest tak samo nie do przyjęcia, jak przyjęcie erytrocytów. Dyskusja mogła koncentrować się wokół kwestii, czy żona, która dopuściła się pojedynczego aktu niewierności małżeńskiej jest zobowiązana do wyznania tego przed mężem (również wtedy, gdy powszechnie wiadomo, że jest on człowiekiem o wyjątkowo gwałtownym usposobieniu) oraz czy brak takiego wyznania unieważnia jej skruchę i tym samym kwalifikuje ją do wyłączenia. Jaki fragment Pisma Świętego omawia te sprawy?

Rozważmy jeden z dyskutowanych na posiedzeniu Ciała przypadków oraz decyzję, jaką wydało ono w tej sprawie: Jeden ze Świadków Jehowy, kierowca ciężarówki dostawczej przedsiębiorstwa Coca-Cola, miał na swej liście odbiorców dużą bazę wojskową. Pytanie: czy może on jako lojalny Świadek zaopatrywać bazę wojskową, czy też jest to rzecz kwalifikująca go do wyłączenia? (Decydującym czynnikiem był w tym przypadku fakt, że w sprawę zaangażowane były obiekty wojskowe oraz personel wojskowy.)

Postawmy w odniesieniu do tej sytuacji pytanie: który fragment Pisma Świętego omawia te sprawy jasno i wyraźnie, w sposób wykluczający jakąkolwiek wątpliwość? Nie przytoczono żadnego fragmentu, a jednak większość członków Ciała zadecydowała, że praca ta jest nie do przyjęcia i że kierowca powinien zmienić trasę, jeżeli chce pozostać wyznawcą o nieposzlakowanej opinii. Podobny wypadek miał miejsce w związku z innym Świadkiem. Ten z kolei, jako muzyk, pracował w zespole grającym w klubie bazy wojskowej. Większość członków Ciała Kierowniczego uznała to za rzecz nie do przyjęcia. Ponieważ Pismo Święte milczy na ten temat, odpowiedzi dostarczył rozum ludzki.
Jeśli w dyskusjach tego typu którykolwiek z członków Ciała Kierowniczego wypowiadał się za potępieniem określonego czynu lub zachowania i odwoływał się przy tym do Pisma Świętego, było to zwykle bardzo szerokie stwierdzenie z rozdziału piętnastego, wiersza 19. Ewangelii Jana: "(.) nie jesteście ze świata (.)".

W przypadku, gdy któryś z członków miał jakieś osobiste wątpliwości odnośnie dyskutowanej kwestii czy też czyjegoś postępowania, a nie potrafił znaleźć innego argumentu "przeciw", często powoływał się na ten tekst, rozszerzając jego znaczenie i dopasowując go do omawianych okoliczności. Potrzeba spojrzenia na ten fragment Pisma oraz zrozumienia zawartego w nim znaczenia w kontekście innych tekstów biblijnych wydawała się niepotrzebna i nie mająca większego znaczenia.
Posłuszeństwo tym wywołującym sprzeczne opinie decyzjom było egzekwowane jak najbardziej konsekwentnie. Nie podporządkowanie się raz opublikowanej lub w inny sposób podanej do wiadomości decyzji mogło spowodować (powodowało zresztą) wyłączenie - odcięcie od zboru, od rodziny i przyjaciół. Z drugiej zaś strony podporządkowanie się mogło oznaczać np. rezygnację z określonej pracy w sytuacji, gdy o zatrudnienie nie było łatwo, a koszt utrzymania rodziny był wysoki.
Podporządkowanie mogło oznaczać sprzeciwianie się życzeniom współmałżonka, mogło doprowadzić (czasem zresztą prowadziło) do rozwodu, do rozpadu małżeństwa, domu i rodziny, do oddzielenia dzieci od ojca i matki. Mogło też skłaniać do odmowy podporządkowania się określonemu prawu, a w konsekwencji prowadzić do aresztowania i uwięzienia. Więcej, mogło ono oznaczać utratę samego życia lub też, - co jeszcze trudniejsze do zniesienia - utratę życia ukochanych. Dla zilustrowania trudności, jakie mogły powstać nawet w obliczu zmiany dotychczasowego zarządzenia, omówmy stanowisko organizacji wobec chorych na hemofilię oraz wobec stosowania przez nich zastrzyków z frakcji krwi (głównie z płytek krwi lub jej czynnika VIII), umożliwiających opanowanie śmiertelnego krwawienia.
Przez wiele lat na nadsyłane do centrali organizacji (lub jej oddziałów) listy z pytaniami od osób chorych na hemofilię odpowiadano, że jednorazowe przyjęcie zastrzyku z frakcji krwi jest dopuszczalne jako "lekarstwo". Ale przyjęcie zastrzyku więcej niż raz oznacza "spożywanie" frakcji krwi i dlatego stanowi pogwałcenie nakazu Pisma Świętego dotyczącego nie spożywania jej.
Wiele lat później zarządzenie to uległo zmianie. Ci członkowie personelu, którzy pracowali przy odpowiadaniu na korespondencję wiedzieli, że w przeszłości wysyłali listy z odpowiedziami innymi niż obecnie, i że chorzy na hemofilię, którzy wzięli już swoją "jednorazową" iniekcję, żyli wciąż pod wrażeniem, że następny zastrzyk będzie uznany za pogwałcenie słów Pisma Świętego. Z powodu zajmowania takiego stanowiska mogli wykrwawić się na śmierć.
Administracja nie zgadzała się na opublikowanie nowego stanowiska drukiem, ponieważ dawna zasada nigdy nie była drukowana, lecz jedynie podawana tym, którzy konkretnie o to pytali. Opublikowanie czegoś wymagało najpierw wy-jaśnienia, na czym polegało dawne stanowisko, a następnie poinformowania, że obecnie jest ono już nieaktualne. Było to nie do przyjęcia.
Dlatego też pracownicy dokonali szczegółowego przeglądu swych kartotek z korespondencją, starając się odszukać nazwiska i adresy wszystkich chorych na hemofilię osób. Wysłano do nich następnie listy, w których poinformowano o zmianie. Takie rozwiązanie w odczuciu pracowników było lepsze. W trakcie poszukiwań pracownicy uświadomili sobie, że wiele pytań zgłaszano telefonicznie. Nie było rejestrów takich rozmów, toteż administracja nie miała absolutnie żadnej możliwości ustalenia, kim byli chorzy na hemofilię.

Nie wiedziano też, czy w międzyczasie, zanim wprowadzono nową zasadę, niektórzy z nich nie zmarli. Nie wiedziano również - z uwagi na brak kontaktu - ilu nieświadomych tego, że zaszła zmiana, jeszcze umrze. Pracownicy wiedzieli tylko jedno: należy wypełniać instrukcje, być lojalnym i posłusznym wobec swych przełożonych.
Zmiana stanowiska organizacji w stosunku do osób chorych na hemofilię nastąpiła w 1971 r., zanim zostałem powołany do Ciała Kierowniczego. Jednakże wiadomość o zmianie opublikowano dopiero w 1979 r., a i to w sposób nie do końca jasny. Co dziwniejsze, w Strażnicy z 15 czerwca 1987 r. (wydanie angielskie) sprawę tę potraktowano na równi z zagadnieniem stosowania zastrzyków z surowicy, podawanych w celu zwalczania chorób, a przecież hemofilia nie jest chorobą, lecz defektem dziedzicznym.

W artykule nie przyznano jednak jasno, że jest to zmiana dotychczasowego stanowiska, które zabraniało wielokrotnego przyjmowania trombocytów przez osoby chore na hemofilię. Słuchając niektórych argumentów stawianych na spotkaniach Ciała Kierowniczego przypominały mi się procesy Świadków przed Sądem Najwyższym Stanów.
Ile pozytywnych dla Świadków decyzji zapadłoby, gdyby sędziowie Sądu Najwyższego nie wykazali prawniczej mądrości, zdolności spostrzegania, w czym naprawdę tkwi problem, troski o jednostkę ludzką? Ich decyzje witano w publikacjach Towarzystwa z aplauzem. Jednak smutne jest to, że ich wysokie normy sądzenia, ich sposób podejścia do obciążonych emocjami zagadnień, często stały na wyższym poziomie niż to, co przedstawiało sobą wiele spotkań Ciała Kierowniczego. Przypomina mi się wypowiedź jednego z sędziów Sądu Najwyższego w sprawie pewnego Świadka.
Wyroki sądu są oceniane przez historię. Pismo Święte stwierdza, że nadejdzie dzień, w którym każdy chrześcijański starszy "zda sprawę" przed Najwyższym Sędzią ze swojego postępowania względem owiec Bożych. Ci, zatem spośród chrześcijan, którzy sprawują wielką władzę, mają poważny powód do skrupulatnego przemyślenia każdej swojej decyzji ( Hebr. 13:17).
Ze względu na władzę, jaką przez swoje decyzje organizacja sprawuje nad swoimi członkami, z uwagi na poważne skutki, jakie decyzje te mogą wywołać w życiu ludzi, wydaje się słusznym opisać to, co uważam za jeden z ważniejszych przykładów braku konsekwencji, jaki widziałem w ciągu dziewięciu lat mojej pracy w Ciele Kierowniczym.
 
Wciąż trudno mi uwierzyć, że ludzie wyrażający tak wielką troskę o bezkompromisowość, o "zachowanie czystości organizacji", o unikanie wszelkiej "światowej trucizny", ukrywają równocześnie okoliczności, które można uznać wprost za szokujące.
Niektórzy bracia byli właściwie zakłopotani takim stanowiskiem, szczególnie w świetle faktu, że poszczególne elementy osocza są na liście dozwolonych składników z wyjątkiem wody oraz że używanie dozwolonych elementów krwi wymaga gromadzenia i przechowywania wielkich ilości krwi .
Czy to możliwe, że podobnie jak nasze zrozumienie dotyczące stosowności przeszczepiania organów i szczepień ochronnych zostało zmienione w ostatnich dziesięcioleciach, tak również nasze zrozumienie tego, co stanowi posłuszeństwo poleceniu "wstrzymywania się... od krwi" może wymagać ponownego przeanalizowania? Wielu tak uważa.

Patrz Strażnica 5/C (1979 r) s 22

Teksty, na które się powoływano, to między innymi 1 Mojż. 9:3,4; 3 Mojż. 17:10-12; Dz.Ap. 15:28-29.

Raymond Franz Kryzys Sumienia wyd.. Fundacja Słowo Nadziei 1998 r.