Czy Bóg zawsze posługiwał się organizacją?

Strażnica z 1894 pisana przez Ch.T. Russella wyraźnie ostrzegała przed tworzeniem widzialnej organizacji: Russell między innymi pisał:
"Formowanie z takich zgromadzonych jakiejś widzialnej organizacji, byłoby rzecz jasna sprzeczna z Duchem Boskiego planu; a gdyby do tego doszło, ze strony kościoła byłoby to oznaką dążenia do podporządkowania się popularnemu dziś wyobrażeniu o organizacji czy związku. (.). Zadanie obecne nie polega na organizowaniu, lecz na rozdzielaniu, jak to było podczas żniwa żydowskiego Mat. 10:34).
Chociaż zatem nie uznajemy, by w skład planu Pańskiego co do dzieła żniwnego wchodziła widzialna organizacja zgromadzonych, jak gdybyśmy się spodziewali, że jakaś organizacja przetrwa do następnej ery, to jednak uważamy, iż jest jego wolą, aby miłujący Pana często rozmawiali w swym gronie o swych wspólnych nadziejach i radościach, bądź też próbach i trudnościach, dzieląc się między sobą cennymi wiadomościami z Jego Słowa".

Nie tylko Russell, ale i Rutherford przez jakiś czas popierał swego poprzednika w tym temacie:
"Szatan zauważył, że to będzie wielce pożyteczne dla niego, aby chrześcijanie byli więcej popularni; dlatego też chrześcijańska religia była wprowadzana w życie z wielkim przepychem w tym złym świecie. Diabeł następnie pracując nad tem, wprowadził ambitnych mężów pomiędzy chrześcijan, których pragnieniem było, aby się świecić przed ludźmi i którzy we właściwym czasie sami siebie postanowili na biskupów i starszych, którzy z czasem ustanowili klasę kleru odróżniającego się od laików i ludzi. Kler będąc w ten sposób zorganizowany, wprowadził do kościoła fałszywe doktryny, nauczane przez pogańskich filozofów, które jak widzimy, były naukami i wymysłem Diabła. To było użyte w celu zniszczenia posłannictwa Pana Boga".
Rutherford zrobił dokładnie to, przed czym przestrzegał. Ustanowił się naczelnym biskupem w Brooklynie, przydał sobie jeszcze miano Sędziego. Zorganizował totalitarną organizację, wprowadził do wymyślone doktryny, które jak widzimy, były wymysłem przeciwnika Bożego-Diabła. To było użyte w celu zniszczenia posłannictwa Pana Boga.
Pomimo tych ostrzegawczych sygnałów następni prezesi Towarzystwa Strażnica nie zważali na to, co pisali ich poprzednicy, i na każdy temat mieli i mają własne zdanie. Żeby miały posmak proroczy, każda "wymyślona nauka" jest nazwana nowym światłem, lepszym zrozumieniem. Aby podkreślić swój autorytet w jednej z książek przyrównali się do Mojżesza:
"(...) Przy górze Synaj Bóg zorganizował swój lud w naród i nadał mu prawa i przepisy dotyczące wielbienia oraz stosunków mię­dzyludzkich (2 Mojż. 24:12); Jer. 7:24,25) Ustanowił kapłanów, aby przewodził w oddawaniu czci i pouczali lud o wymaganiach Jehowy, a niekiedy posyłał proroków, żeby w razie potrzeby napominali i ostrzegali lud. (5 Mojż. 33:8,10) Chociaż więc Jehowa wysłuchiwał modlitwy poszczególnych czcicieli, to jednak wskazówek udzielał im przez organizację.
Czy naprawdę Bóg udzielał lub udziela swych wskazówek tylko przez ja­kąś organizację? Nie potwierdza tego ani historia, ani Biblia. Kiedy Izrael nie przestrzegał przekazań Bożych Bóg przemawiał przez pasterzy, rolników i innych wzgardzonych przez kapłanów ludzi. "Niewolnik", aby przeforsować swe prze­pisy administra­cyjne, oraz różne nadinterpretacje Biblii, niewłaściwie przedstawia przykłady biblijne, aby nie dać gło­sicielom głosicielowi żadnych przywilejów, ale sa­me obowiązki, skrupulatnie ich z tego rozliczając mianowicie: z godzin po­święconych na głoszenie, sprawozdań ze studiów biblijnych, z obecności na zebraniach. Głosiciel jest zobowiązany do wypełnienia karty terenu, wpisując tam wszelkie informacje o ich mieszkańcach. Wszystkie dane są przekazywane do centrali.
Największym przywilejem głosiciela, co mu się ciągle przypomina jest możliwość głoszenia nauk organizacji, oraz kolportaż wydanych przez Towarzystwo literatury. Smutne jest to, że 'niewolnik' swoją organizację nazywa organizacją Jehowy Boga, tym samym profanując Jego święte imię różnymi wymyślonymi datami i naukami, zwanymi "nowym światłem" rzekomo pochodzącym od Boga.
Ciało Kierownicze bardzo często wspomina o nowożytnej historii Świadków Jehowy. Skoro jest historia nowożytna to musi być starożytna Twierdzenie, że Bóg zawsze po­sługiwał się organizacją, aby zapewniać prowadzenie i kierownictwo swo­im sługom musi być poparte Biblią i historią. Samo stwierdzenie czegoś bez dowodów jest celowym wprowadzeniem czytelnika w błąd.
Wmawianie głosicielowi, że w ciągu ostatniego stulecia organizacja jest znana jako Świadkowie Jehowy lub Towarzystwo Strażnica niczego nie dowodzi. Choć świadkowie postrzegają 'Ciało Kierownicze' jako przedstawiciela ustanowionego przez Boga 'kanału' komunikacji z ludzkością niczego nie tłumaczy, ponieważ od początku zostali tego nauczeni. Nie znają innej nauki, bo zakazano im czytać alternatywne opracowania. Dlatego w szczerości serca przekonują swoich słuchaczy, że Bóg kieruje swoimi sprawami na ziemi przez tą organizację
Mocno wierzą, że w obecnych czasach poza ich organizacją nie ma zbawienia ani możliwości podobania się Bogu. "Niewolnik" posunął się tak daleko, że przyjmujący chrzest muszą wyznać poniższe słowa:

1. Czy na podstawie ofiary Jezusa Chrystusa, ze skruchą odstąpiłeś od swych grzechów i oddałeś siebie Jehowie, aby pełnić Jego wolę?
2. Czy rozumiesz, że przez swoje oddanie się i chrzest stajesz w szeregach Świadków Jehowy, związanych z Organizację, kierowana Duchem Jehowy
Czy Biblia coś mówi o starożytnej historii Świadków Jehowy tak, jak uczy tego Strażnica, np. że Abel był pierwszym świadkiem Jahwe. Że lud ten był zawsze zorganizowany, ponieważ, taka organizacja panuje we wszechświecie. (Izaj. 40:26) Prawdą jest, że Bóg jest Bogiem porządku i pokoju pisze apostoł. Paweł, (1 Kor. 14:33) ale nie organizacji.

 

Od Adama do Potopu

Od samego początku Bóg prze­mówił bezpośrednio do Adama i Ewy. Pobłogosławił im i podał wskazówki co do oczekiwań względem nich. I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich: Płodni bądźcie i mnóżcie się; napełniajcie ziemię i ujarzmiajcie ją. Władajcie rybami morza i ptactwem nieba, i wszelkim zwierzęciem, ruszającym się na ziemi. I rzekł Bóg: Oto daje wam wszelkie rośliny rodzące nasiona na całej ziemi, i wszelkie drzewa rodzące owoc, który zawiera nasiona, aby wam były pokarmem (Rodzaju 1:28-29 BP).
Po złamaniu Bożego zakazu, Bóg rozmawiał z każdą z trzech istot w ogrodzie Eden i ogłosił im swój wyrok. Adamowi, Ewie i wężowi (Rodz. 3:9-19) "Wtedy rzekł Pan do węża: Ponieważ to uczyniłeś, będziesz przeklęty wśród wszelkiego by­­dła i wszelkiego dzikiego zwierza. Na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni życia swego. I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ono zdepcze ci głowę, a ty ukąsisz je w piętę. Do kobiety zaś rzekł: pomnożę dolegliwości brzemienności twojej, w bólach będziesz rodziła dzieci, mimo to ku mężowi twemu pociągać cię będą pragnienia twoje, on zaś będzie panował nad tobą. A do Adama rzekł: Ponieważ usłuchałeś głosu żony swojej i jadłeś z drzewa, z którego ci zabroniłem, mówiąc: Nie wolno ci jeść z niego, przeklęta niech będzie ziemia z powodu ciebie! W mozole żywić się będziesz po wszystkie dni życia swego! W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, aż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz.
Kiedy Kain i Abel składali Bogu swoje ofiary, osądził ich indywidualnie. Osobiście też ostrzegł Kaina przed grzechem, a gdy ten zamordował brata, Bóg ogłosił wyrok na niego jako na jednostkę (Gen 4:6-15). W długim okresie patriarchów, który nastąpił potem, posłuszeństwo Bożemu przykazaniu bycia płodnym i zapełniania ziemi wymagało od jego sług rozproszenia się raczej niż zebrania.
Brak takiego zapisu o tym, że Boży słudzy oddawali Mu cześć w centralnym miejscu lub regularnie jako zorganizowana grupa otrzymywali przekazy od Boga w celu podania ich innym.
Kiedy zło się rozprzestrzeniło Bóg zdecydował oczyścić ziemię z nieprawości poprzez powszechny, globalny potop, wybrał Noego do wykonania poleceń, dzięki którym zarówno rodzaj ludzki jak i zwierzęcy mógł przetrwać. Tak jak uprzednio, Bóg przemówił bezpośrednio do Noego,1 który będąc głosicielem sprawiedliwości pełnił rolę proroka lub przekazującego Boże wieści. Po Potopie, Noe złożył ofiary za siebie i swoją rodzinę - według wzoru który miał obowiązywać przez wiele przyszłych stuleci. W kwestiach kultu2, głowa rodziny reprezentowała całe rodziny przed Bogiem i w ten sposób spełniała w tym ograniczonym sensie rolę kapłana lub pośrednika.

 

Od Potopu do Synaju

Po Potopie Bóg powtórzył swoje przykazanie "bądźcie płodni i napełniajcie ziemię" (Rodz. 9:1) Na­dal przemawiał bezpośrednio do jednostek lub porozumiewał się za pomocą aniołów, snów, wizji lub proroków, którzy otrzymywali Boże wskazówki i byli zobowiązani do przekazania ich odbiorcom.
Kiedy grupa buntowników planowała zebrać się razem i zbudować wielką wieżę, częściowo z obawy przed "rozproszeniem się po całej ziemi", Bóg pomieszał im języki zmuszając ich, przynajmniej na jakiś czas, do posłuszeństwa nakazowi wydanemu Noemu aby napełniać ziemię. (Rodz. 11:4,8) Setki lat później, Bóg dał osobistą obietnicę swojemu przyjacielowi Abrahamowi, człowiekowi wyjątkowej wiary, że uczyni z niego "wielki naród" (Rodz. 12:2). Oznaczało to początek czegoś nowego. Tej rodzinie Bóg poświęcił swoją szczególną uwagę, ponieważ z niej miał pochodzić Mesjasz. Czy wybór danej rodziny oznaczał początek nowej, bardziej "zorganizowanej" formy porozumiewania się z ludzkością?
Gdy rodzina Abrahama rozrastała się, Bóg nadal porozumiewał się bezpośrednio ze swoimi sługami, w tym z ludźmi, którzy spełniali stale lub tymczasowo rolę proroków. Jednak najwyraźniej żaden z nich nie posiadał pełnego obrazu, ani też Bóg nie działał przez jeden "kanał" czy też "niewolnika" w danym czasie.
Na przykład, Józef, będąc jeszcze chłopcem, synem patriarchy i proroka miał natchnione sny, które przepowiadały przyszłość. Józef został wysłany przez Boga do Egiptu, aby przygotować drogę dla rozrośnięcia się rodziny Jakuba w wielki naród. Jednakże Bóg nie wyjawił Jakubowi swoich zamiarów mimo iż Jakub był cały czas patriarchą i prorokiem. Wtedy rzekł Jakub, ojciec ich: Osierociliście mnie. Nie ma Józefa i nie ma Symeona, a chcecie zabrać Beniamina. Wszystko to zwaliło się na mnie (Rodz. 42:36).
Pod Bożym przewodnictwem, 75 potomków Abrahama przeprowadziło się do Egiptu. Kiedy 430 lat później wychodzili, liczyli wielki naród. "A synowie izraelscy byli płodni i rozmnożyli się, i byli liczni, i coraz bardziej potężnieli, tak, że było pełno w całym kraju. A gdy się zbliżał czas obietnicy, którą Bóg dał Abrahamowi, rozrósł się i rozmnożył lud w Egipcie. (Dz. 7:17)
Kiedy Bóg zamierzał uwolnić swoich ludzi z Egiptu, osobiście przemówił do Moj­żesza w płonącym krzewie i zobowiązał go do dokonania cudów by wykazać Egipcjanom i Izraelitom znaczenie i moc kryjącą się za imieniem Jahwe. Gotowość Izraelitów do przyjęcia i uprawiania kultu złotego cielca na równinach Synaju, oraz inne dowody słabej wiary wskazują, że podczas pobytu w Egipcie nie utrzymywali jako grupa czystego uwielbiania Boga w sposób praktykowany przez ich przodka Abrahama.
Izraelici po opuszczeniu Egiptu weszli w szczególne przymierze z Bo­­giem. Otrzymali Prawo które miał być przewodnikiem w kwestiach moralnych, cywilnych i religijnych. Towarzystwo Strażnica prezentuje te wydarzenia jako porównanie do tego jak ŚJ zostali wy­prowadzeni ze świata, a zwłaszcza z Chrześcijaństwa oraz otrzymali wska­zówki i wytyczne poprzez zie­mski "kanał", co doprowadziło do zbudowania ich obecnej formy organizacyjnej.
Izrael jest używany jako "wzór" lub obraz wysoko zorganizowanego Towarzystwa Strażnica. Czy takie porównanie jest prawdziwe? Czy Prawo Mojżeszowe stworzyło scentralizowaną strukturę administracyjną podobną do istniejącej dziś wśród Świadków Jehowy? Czy jest to zgodne z prawdą?

 

Jak był zorganizowany Izrael?

Mojżesz był pośrednikiem porozumiewania się pomiędzy Bogiem a Izraelitami. Pismo mówi o nim jako o "pośredniku". (4 Mojż. 12:7; 3:19). Czy w taki sposób Bóg dziś przemawia do 'niewolnika'? Posłuchajcie moich słów! Jeśli wśród was znajduje się prorok Jahwe, Ja daje się mu poznać w widzeniu, przemawiam do niego we śnie. Nie tak postępuje ze swym sługą Mojżeszem! Jest on mężem zaufania w całym moim domu. Przemawiam do niego z ust do ust, i jawnie, a nie przez podobieństwa. On ogląda postać Jahwe ( 4 Mojż. 12:6-8).
W tej roli zapowiadał Jezusa Chrystusa. 'Wzbudzę im proroka spo­śród braci, podobnego tobie, i w jego usta włożę moje słowa, a on powie wszystko co mu nakażę. A gdyby ktokolwiek nie usłuchał moich słów, które on poda w imię moje, od tego ja sam zażądam rozrachunku proroka (5 Mojż. 18:18,19; porównaj z Dzieje 3:19; 9:23) "I Stanie się, że każdy, kto by nie słuchał owego proroka, z ludu wytępiony będzie".
Mojżesz prowadził Izrael i był prorokiem. Słowa te pochodziły od Boga, są niezmienne, ci, którzy prorokują inaczej, zdadzą z tego sprawę.
Jego następca Jozue był przywódcą, ale nie pośrednikiem ani prorokiem; nie pełnił takiej roli ani Aaron ani jego potomkowie kapłani. Mieli oni, jak inni członkowie ich plemienia, Lewici spełniać funkcje religijne a nie wykonawcze czy prorockie. Kto więc kierował sprawami w Izraelu?
Nie istniała potrzeba scentralizowanego kierownictwa, gdyż naród Izraelski był praktycznie jedną rodziną. Był "zorganizowany" według linii rodzinnych. W Izraelu starsi i "przełożeni nad setkami i tysiącami" nie byli wybrani przez głosowanie ani nie wyznaczeni przez Boga. Byli krewnymi ludzi, którzy reprezentowali każde plemię, byli blisko spokrewnioną grupą rodzinną i pochodzili od wspólnego przodka. Prawo Mojżeszowe dawało Izraelitom prowadzenie moralne i religijne. Zapewniało rozległe definicje grzesznych myśli i czynów, które mogły wstąpić w każdej dziedzinie codziennego życia wraz z procedurami obchodzenia się z tą grzesznością.
Podawały bardzo uszczegółowione plany i procedury do zbudowania na­miotu i przenoszenia go z miejsca na miejsce. Ale nie ustanawiało żadnej formy ludzkiego zwierzchnictwa czy ciała kierowniczego. Pod Zakonem Izraelici mieli być prowadzeni poprzez osobiste su­mienie bardziej niż przez ludzkich władców narzucających rządy poprzez straże czy siły zbrojne.
Sankcje wobec grzeszników były wymierzane w każdej społeczności przez samych ludzi pod nadzorem starszych, kapłani zaś nadzorowali składanie ofiar i inne procedury religijne. Każda jednostka była odpowiedzialna przed Bogiem, rodziną i społecznością za swoje zachowanie. Była to teokratyczna forma rządów w jej pełnym sensie Bóg sam działał w miejsce ziemskiego króla. Czy taka forma kierownictwa sprawdziła się? Co na ten temat mówi Biblia?

 

Od Synaju do Salomona

Po wejściu do ziemi obiecanej, Izraelici przez ponad 350 lat żyli bez żadnego ziemskiego króla ani scentralizowanego rządu. "W tych dniach Izrael nie miał żadnego króla i wszyscy robili co uznali za właściwe" (Sędz. 21:25). To teokratyczne ustanowienie nie spowodowało anarchii, co jest dowodem, że było to doskonałym rozwiązaniem.
Bóg od czasu do czasu, według potrzeby, wybierał sędziów. Spełniali oni rolę przywódców w sensie militarnym raczej niż władzy wykonawczej. Czasami jednocześnie dzia­łało więcej niż jeden Sędzia, czasami nie było żadnego. Nie mieli oni spe­cjalnej władzy wykonawczej ani nie działali jako królowie nad Izraelem, gdyż Bóg jedynie był ich władcą. Ostatnie rozdziały księgi Sędziów zawierają ciekawą i niezwykłą historię w jaki sposób sprawiedliwość była wymierzana według tego porządku w przypadku szczególnie poważnych przestępstw.
Biblia podaje, że przez ponad dwie trzecie okresu sędziów, w kraju panował pokój. Po wypadkach kiedy Sędziowie jak się wydaje obronili Izrael przed wrogami, były trzy okresy 40-letnie i jeden okres 80-letni kiedy w kraju panował "pokój" (Sędz. 3:11; 3:30; 5:31; 8:28).
Nigdy po tym okresie sędziów nie było tylu lat pokoju. W rzeczywistości, w tym czasie Biblia mówi tylko o jednym proroku, kobiecie imieniem Debora, posłanym do Izraela. Co sprawiło, że sytuacja się zmieniła i pokój w kraju nie był utrzymany?

 

Zły pomysł zakorzenia się

W końcu, Izraelici zaczęli domagać się króla. Chcieli widzialnego scentralizowanego kierownictwa. Dlaczego? Czy dlatego że teokratyczna forma rządów, która wcześniej przyniosła pokój i dobrobyt nie sprawdzała się? Nie. Czy było to w celu ustrzeżenia ich przed odstępstwem? Nie. Dlaczego? Mówili: "Będziemy wtedy jak wszystkie inne narody, z królem który będzie nam przewodzić i poprowadzi nasze bitwy" (1 Sam. 8:20). Tak by mogli być jak wszystkie pogańskie narody wokół ich.
Pomysł był samolubny, światowy i nieteokratyczny. I Bóg dokładnie tak to określił. Samuel myślał, że Izrael odrzucił go jako proroka, ale Bóg skorygował go. Powiedział że ich prośba była odrzuceniem go jako króla. Bóg ostrzegł Izraela, że scentralizowana forma rządów doprowadzi do wielu trudności, ale nadal nalegali by Bóg dał im ludzkiego króla (1 Sam. rozdz.8-10).
Bóg spełnił ich życzenia. Wybrał dobrego i zdolnego człowieka, Saula, na ich pierwszego króla. Z upływem czasu, zalety dla których Saul został wybrany uległy korupcji. Bóg odrzucił Saula i wybrał innego króla dla Izraela, chłopca imieniem Dawid, który wyrósł na człowieka "miłego Bożemu sercu" (1 Sam. 13:14). Ale nawet człowiek z tak wspaniałą rekomendacją nie był wolny od wad. Rządy Dawida zostały zbrukane skandalem i osobistą tragedią.
Syn Dawida, Salomon był nazywany "najmądrzejszym z ludzi". Jego 40-letnie rządy zaznaczyły się pokojem, powodzeniem i szczęśliwością, ale z wiekiem, i on okazał się niewierny wobec Boga. (1 Kr. 11:4-6). W rezultacie, kiedy syn Sa­lomona, Jeroboam, przejął tron, Bóg podzielił na zawsze naród na dwa królestwa - 10-ciu plemion północnych (Izrael) i dwa plemiona południowe (Juda) (1 Kr. 11:9-13).
Scentralizowane rządy w całym Izraelu zakończyły się klęską. Trwa­ły tylko przez trzy pokolenia. Z takiego punktu patrzenia na historię Izraela, porównywanie Izraelitów z dwudziestowiecznymi Świadkami Jehowy staje się jeszcze trudniejsze i bardziej skomplikowane.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dwa królestwa, jedna organizacja?

Po podziale na dwa królestwa, sytuacja Żydów już nigdy nie była tak jak przedtem. W królestwie Judy nadal na tronie zasiadali potomkowie Dawida, w królestwie Izraela panowały różne dynastie, czasami zmieniane w krwawych wojnach. Obydwa królestwa walczyły z wrogami zewnętrznymi, ale także ze sobą. Każde z nich miało swoją linię królów. Królestwo północy ustanowiło swoje centrum kultu w Samarii raczej niż w Jeruzalem które należało do terytorium Judy, i w znacznym stopniu zastąpiło kapłanów Lewickich nie Lewickimi, co w efekcie prowadziło do fałszywych kultów.
Trudno sobie wyobrazić, w jaki sposób sytuacja rządów wśród Żydów mogłaby być porównywana do pojedynczej, jednolitej organizacji z centralną strukturą administracyjną. Sytuacja nie wyglądała tak jakby jedno z królestw było wiernym Bogu, a drugie nie. Zarówno złe jak i dobre rzeczy zdarzały się w obydwu królestwach. Bóg nie wybrał sobie jednego z tych królestw odrzucając drugie. Wysyłał proroków do obydwu z nich, w obydwu mnożyła się niegodziwość podczas rządów niesprawiedliwych królów. Pod rządami uczciwych królów następował powrót do czystszej formy oddawania czci Bogu i pojawiały się błogosławieństwa.
Królestwo północne, Izrael, wpadło na zawsze w ręce Asyryjskiego króla Shalmanesera w połowie ósmego stulecia przed Chrystusem. Z czasem, niektórzy z ich potomków powrócili do swojej poprzedniej stolicy, Samarii, w północnej Palestynie. W czasach Jezusa znano ich jako Samarytan, i byli znienawidzenie przez swoich Żydowskich krewnych.
Po upadku królestwa północy, królestwo południa, Juda, nadał przejawiały zarówno dobre jak i złe cechy. W szóstym stuleciu przed naszą erą, Bóg zezwolił na to by zostali poddani w niewolę Babilońskiemu królowi Nabuchodonozorowi ze względu na ich niewierność. Po wyjściu z niewoli, stosunkowo mała grupka powróciła do Jeruzalem w celu odbudowania świątyni i ponownego osiedlenia się w ojczyźnie. Większość nigdy nie powróciła do Palestyny. W ciągu prawie dwudziestu wieków jakie upłynęły od obietnicy danej Abrahamowi o narodzie jaki powstanie z jego potomstwa do przyjścia Jezusa, Izraelici od czasu do czasu oddawali wiernie Bogu cześć, zwłaszcza w okresach poprzedzających powołanie króla. Ale nigdy nie mieli centralnego ciała administracyjnego, które w jakikolwiek sposób przypominałoby dzisiejszą organizację Towarzystwa Strażnica, a mimo to pozostawali Bożym wybranym narodem. Skąd to wiemy?

Jezus - posłany do "zagubionych owiec Izraela"

Zanim przyszedł Jezus o narodzie izraelskim można by wiele po­wiedzieć, ale nie to, że był wysoce zorganizowany. Nie praktykował czystego uwielbienia. Większość z narodu (resztka królestwa 10-poko­leniowego oraz potomkowie Żydów którzy powrócili do Palestyny po niewoli Babilońskiej) była rozproszona po całej ziemi. Byli rządzeni przez wiele narodów i władców. Byli podzieleni w swoich wierzeniach.
"Upiększyli" i rozbudowali dane im Prawo do tego stopnia, że przestrzeganie nawet tak prostego przykazania jak Sabatu było niemożliwe do wykonania. Kult uprawiany w Jeruzalem był skalany komercjalizmem i pustką licznych rytu­ałów i formalności.
Pomimo takiej sytuacji, służba Jezusa była skierowana do Żydów i Samarytan bardziej niż do innych narodów. Dlaczego? Według jego własnych słów: Jestem posłany tylko do "owiec zaginionych w Izraelu" (Mat. 15:24).
Bez względu na ich niewierność i odstępstwo, nadal po­zostawali jego wybranym narodem. Dopiero po odrzuceniu Mesjasza "opuścił ich dom", aż do powtórnego Jego powrotu (Mat. 23:38,39)
W jaki sposób Bóg porozumiewał się z Izraelem?
Biblia jest pełna przykładów w jaki sposób Bóg wpływał na ludzi aby czynili jego wolę. Do niektórych przemawiał bezpośrednio (Rodz. 46: 1-4, Jozuego 8:1) lub poprzez aniołów (Sędź.6:11-24, rozdział 13). Do in­nych, w tym proroków, poprzez wizje i sny (1 Królewska 3:5-15, 9: 1-9; Iz. 1:1, Amosa 7:1-9, Ex. 1:1). Jednak większość przesłań do ludu Bożego jako grupy docierała poprzez proroków. Jak stwierdza List do Hebrajczyków 1:1 "Od dawna na wiele sposobów i przy wielu okazjach przemawiał Bóg do ojców naszych poprzez proroków"
Prorocy byli zwykle posyłani do ludu Bożego kiedy ci stawali się niewierni. Ich pracą było przekazywanie posłań od Boga, przestrzeganie ludzi by odwrócili się od fałszywych kultów i zachęcanie do posłuszeństwa Prawu i praktykowania czystego oddawania Bogu czci. Kim byli ci prorocy? Nie byli wybierani przez przywódców narodu, kapłanów ani innych proroków. Byli wyznaczani przez Boga, poprzez Ducha Świętego (Liczb. 11:24-29). Po pro­stu otrzymywali przekazy od Boga i przekazywali je innym.
Nie do pomyślenie jest, aby ówczesny 'niewolnik zajął takie stanowisko jak Mojżesz gdy doniesiono mu, że oprócz niego i siedemdziesięciu starszych, którzy zgromadzili się w namiocie, ktoś jeszcze prorokował: Mojżeszu Eldat i Medat prorokują w obozie. Na to rzekł Jozue syn Nuna, usługujący Mojżeszowi od swej młodości, i rzekł Panie mój, Mojżeszu, zabroń im tego. Odpowiedział mu Mojżesz: Czyż byłbyś zazdrosny o mnie? Oby cały lud zamienił się w proroków Pana, aby Pan złożył na nich swego ducha!
W Prawie nie było żadnej procedury wyznaczania proroków ani ich uwiarygodniania, dla Izraelitów więc istniały trzy sposoby rozpoznania czy ktoś kto nazywał siebie prorokiem naprawdę reprezentował Boga:

1. prorok przemawiał w imieniu Boga.
2. proroctwo spełniło się (5 Mojż. 18: 20-22)
3. proroctwo popierało czystą formę wielbienia
Opisane w Biblii zajęcie proroka dawało niewiele, albo wcale, prestiżu i władzy. Prorocy nie byli osobami popularnymi. Wielu z nich naród wybrany traktował bardzo źle. Niektórzy byli nawet brutalnie prześladowani lub zabici przez przywódców narodu.
Czy procy byli kiedykolwiek zorganizowani w centralne ciało kie­rujące narodem Izraelskim?. Biblia wspomina grupy proroków w kilku miejscach, np. 1 Sam. 10:5,10; 2 Król. 2:3,5 i 4:38, ale nie istnieje wzmianka o tym by spełniali rolę "kanału" regularnej komunikacji. W rzeczywistości, wydaje się że czasami prorocy nie byli nawet świadomi istnienia czy miejsca przebywania innych proroków czy innych wiernych sług Bożych.
Przykładowo, w jednym z okresów niewierności w królestwie północy, prorok Eliasz był przekonany, że jest jedyną osobą w Izraelu która nie pokłoniła się Baalowi. A jednak Bóg mu wyjawił "Zachowuję w Izraelu siedem tysięcy - wszystkich których kolano nie ugięło się przed Balem i których usta go nie ucałowały" (1 Król.19:18). Ci wierni lu­dzie niewątpliwie zostaliby uznali za nielojalnych wobec wyznaczonego króla, który był wtedy u władzy. Jednakże nie byli organizowani w żadną grupę. Żyli cichym życiem osobistej wiary do Boga w otoczeniu niewiernych, choć wciąż wybranych ludzi.
W całym okresie trwania Izraela, Biblia wspomina jednostki które zachowały wierność Bogu, bez wzglę­du na to, czy przywódcy narodu prowadzili ich we właściwym kierunku czy nie. Taka sytuacja pa­nowała aż do przyjścia Jezusa. Prorok Symeon zobaczył w niemowlęciu Jezus wypełnienie proroctwa przekazanego mu przez Ducha Świę­tego (Łuk. 2:25-35). Wspomniana jest także prorokini Anna (Łuk. 2:36-38).

 

Rozpoczyna się era chrześcijańska

Przyjście Jezusa pociągnęło za sobą nowych rzeczników raczej niż nowy sposób komunikowania się po­między Bogiem a ludźmi. List do Hebrajczyków 1:2 wspomina: "w tych dniach Bóg przemówił do nas poprzez swojego Syna, którego wyznaczył na dziedzica wszelkich rzeczy i przez którego stworzył wszystko". Czy Jezus ustanowił widzialną organizację która reprezentowałaby jego interesy ziemi, czy też każdy chrześcijanin miał stać się "ambasadorem Chrystusa" i sprawować poselstwo" (2 Kor. 5:20). Pewnego razu, kiedy Jezus mówił o zachowywaniu czujności, Piotr zapytał "Panie, mówisz do nas tę przypowieść, czy do wszystkich". Pan odpowiedział, "któż jest więc tym sługą wiernym i rozumnym, którego pan postawi nad swym gronem sług, aby rozdawał im pokarm słuszny we właściwym czasie? Szczęśliwy będzie sługa ów któ­rego pan znajdzie tak czyniącego podczas jego powrotu. Mówię wam zgodnie z prawdą, postawi go ponad całym swoim dobytkiem. Ale przypuśćmy gdyby sługa ów rzekł do siebie" pan mój zwleka z powrotem", a potem zaczął bić innych służących i służebnice, jeść i upijać się. Pan tego sługi powróci w dniu w którym się go sługa nie spodziewa. Ukarze go Pan z surowością i przeznaczy miejsce z niewierzącym. Ten sługa, który zna swojego Pana a nie jest gotowy lub nie czyni woli pana swego zostanie mocno pobity. Ale ten, który nie zrozumiał woli swego pana i czyni rzeczy zasługujące na karę otrzyma niewiele uderzeń. Gdyż komu wiele dano, od tego się wiele wymaga, a komu wiele powierzono od tego wiele się oczekuje" (Łuk.12:41-48).
Trudno sobie wyobrazić, aby ten tekst odnosił się do licznych organizacji, które zastanie ponowne przyjście Chrystusa. Ta przypowieść ma sens jedynie jako zachęcenie słu­chaczy do czujności oraz właściwego zachowania względem innych - zwłaszcza współ chrześcijan - oraz podkreślenie, że każdy odpowie za swoje postępowanie. Biblia nigdzie nie wspomina, że zbawienie można osiągnąć przez jakakolwiek organizację.

 

Czy apostołowie byli Ciałem Kierowniczym?

I trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach (Dz. Ap. 2:42). Niektórzy apostołowie, tj. Mateusz, Piotr, Jakub i Jan, pojawiają się często w natchnionych zapisach. Pozostali z dwunastu nie występują tak często i ich postacie nie zaznaczyły się dla rozwoju chrześcijaństwa tak wyraziście jak np. Paweł, Barnaba, Sylas czy Tymoteusz. Większość zaś natchnionych Pism Chrześcijańskich zo­stała napisana przez ludzi spoza krę­gu dwunastu, zwłaszcza przez Pawła, a także Marka, Łukasza, Jakuba i Judę.
Życie, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa wypełniło wiele pro­roctw Żydowskich na sposób nie oczekiwany przez religijnych przywódców i nauczycieli z czasów apo­stołów. Te proroctwa wymagały wy­jaśnienia, tak by pierwsi chrześcijanie dobrze je zrozumieli. W jaki sposób głębokie zrozumienie roli Jezusa jako Mesjasza dotarło do młodego kościoła? Według Łukasza 24:13-35, w dniu swojego zmartwychwstania, Jezus ukazał się dwom uczniom na drodze do Emmaus, jednemu było na imię Kleopas "Poczynając od Mojżesza i poprzez wszystkich proroków, wyjaśniał im co było o Nim powiedziane w Pismach".
To pełne wyjaśnienie w jaki sposobów pisma hebrajskie odnosiły się do Jezusa niewątpliwie jest najbardziej wyrazistym przykładem bos­kiego objawienia w całym Piśmie Świętym. Kiedy Jezus po wspólnym posiłku z Kleopasem i jego drugim towarzyszem podróży powrócili do Jeruzalem, gdzie odnaleźli 11 ucz­niów i opowiedzieli o spotkaniu. Jeszcze w trakcie opowieści, Jezus ukazał się całej zgromadzonej grupie.
Przed wstąpieniem do nieba, Jezus powiedział do jedenastu, że zamierza osobiście przejąć władzę za wszystko co się dzieje w niebie i na ziemi.: "Wszelka władza w niebie i na ziemi została mi przekazana. Idźcie więc i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów, chrzcząc je w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, nauczając ich przestrzegania wszystkiego co wam przekazałem. A będę z wami zawsze aż do końca czasu." (Mat. 28:18-20). Będzie tylko z tymi, którzy będą przestrzegać Jego nauki.
Przed śmiercią Jezus powiedział swoim uczniom że pośle im Ducha Świętego, który wprowadzi ich we wszelkie poznanie. "Ja będę prosić Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki. Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie" (Jana 14:16,17).
Później mówiąc o pracy Ducha Świętego, Jezus kontynuował "Ale kiedy On, Duch prawdy przyjdzie, wprowadzi was we wszelką prawdę. Nie będzie mówił sam od siebie, lecz cokolwiek usłyszy mówić będzie, to, co ma przyjść, wam oznajmi. On mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi. Wszystko co ma Ojciec, moje jest; dlatego rzekłem, że z mojego weźmie i wam oznajmi" (Jan 16:13-15).
Czy Duch Święty miał działać tylko przez krótki okres czasu? Nie, Jezus powiedział, że Duch będzie z nimi na zawsze. Ponieważ Pan Jezus miał przebywać po zmartwychwstaniu stale ze swymi uczniami, nie było powodu aby za­chęcać ich do oczekiwania rozwoju scentralizowanej grupy ludzkich repre­­zentantów aby ci ich prowadzili. Nic takiego nie sugerował, kiedy powiedział "gdzie dwóch lub trzech schodzi się w imię moje, tam ja jestem pośród nich" (Mat. 18:20).

"Sobór" w Jerozolimie - źródło Nowego Światła?

Towarzystwo Strażnica sugeruje, że starsi zboru w Jerozolimie, miasta z którego Ewangelia rozprzestrzeniała się po całym świecie, funkcjonowali na sposób zbliżony do ciała kierowniczego Świadków Jehowy, rozważając ważne zagadnienia dla Chrześcijan w innych zborach i spełniając funkcję źródła głębszego zrozumienia prawdy. Towarzystwo twierdzi, że starsi w Jerozolimie spełnili taką rolę, kiedy pojawiła się kontrowersja wokół obrzezania. Czy tak uczy Biblia? Jaka była rola zboru w Jerozolimie i w jaki sposób sam Jezus i poprzez Ducha Świętego działał w rozwiązaniu tego sporu? Przyjrzyjmy się zapisom w Dziejach Apostolskich 15:1-35 i liście do Galacjan 2:1-14.
Według Dziejów kwestia powstała gdy: "niektórzy od "Jakuba" przyszli z Jerozolimy do Antiochii zaczęli nauczać czegoś nowego, czego Paweł tych wierzących nie uczył. Jaka była ta "nowa nauka" z Jeruzalem? Uczyli że "nie możecie być zbawieni o ile się nie obrzezacie zgodnie z wymogami prawa Mojżeszowego". Było to sprzeczne z tym, co Jezus objawił Pawłowi w kwestii zbawienia wyłącznie z wiary, dlatego Paweł zajął w tej sprawie zdecydowane stanowisko. Ludzie z Jerozolimy upierali się przy swojej racji, więc Paweł i Barnaba udali się tam, aby spotkać się z "apostołami i starszymi w tej sprawie". Sprawozdanie Pawła w liście do Galicjan podaje, że szedł on do Jerozolimy pod kierownictwem Pana, "przez objawienie ". Okazało się, że niektórzy Żydowscy chrześcijanie naprawdę wie­rzyli w konieczność obrzezania jako warunku zbawienia.
Sprawozdanie Pawła z sytuacji przekazane zborowi w Galacji wyjaśnia, że poszedł na prywatne spotkanie z tymi, który "wydawali się mieć znaczenie" w zborze, ze starszymi. "Przedłożył im Ewangelię, którą gło­sił wśród Pogan i nie poddał się ani na chwilę". Ci słudzy Boży, prowadzeni Duchem Świętym, uznali swój błąd, przejęli napomnienie Pawła i rozmawiali na większym spotkaniu starszych, kierując się zgodnie z Duchem Świętym w stronę właściwego podejścia do tej sprawy. Następnie napisali list przepraszający do wierzących w Antiochii pochodzących z narodów pogańskich, su­gerując że unikanie pewnych rzeczy przyczyniłoby się do pokoju między Żydami a pozostałymi chrześcijanami, a także dla ich zdrowia i dobrobytu.
Niewątpliwie nie istnieje żaden dowód na to by na tym spotkaniu osiągnięto jakieś nowe zrozumienie. Starsi w Jerozolimie przy­jęli napomnienie a nie nadali kierunek. Ten przypadek w żaden sposób nie potwierdza jakoby w Jerozolimie istniało jakieś "ciało kierownicze" wy­pracowujące zasady i przekazywało je pozostałym chrześcijanom. Wręcz przeciwnie. Dowody wykazują, że to Duch Boży pracował wśród wiernych, aby posilać ich i prowadzić z dala od błędu.

 

Duch Boży wśród pierwszych chrześcijan

"Jezus przykazał swoim uczniom pozostać w Jerozolimie aż zostaną "przyodziani mocą z wysokości" (Łuk. 24:49). Nastąpiło to w dniu Pięćdziesiątnicy. Przy tej okazji przemawiał Piotr i odniósł następujące wydarzenia do proroctwa Joela. W tym proroctwie, które wypełniło się w erze chrześcijańskiej było proroctwo: "wyleję z Ducha mojego na każde ciało, i wasi synowie i wa­sze córki prorokować będą, i młodzieńcy i starcy będą mieć sny wizje; nawet na sługi i służebnice wasze wyleję Ducha mego i będą prorokować" (Dz. 2:17,18).
To proroctwo mówiło, że Bóg będzie się poprzez Ducha Świętego komunikować z chrześcijanami tak samo jak w czasach wcześniejszych, bezpośrednio poprzez wizje, sny i proroków. Czy Biblia to potwierdza?
Księga Dziejów jest pełna spra­wozdań, które jasno ilustrują wypełnienie się proroctwa Joela. Pokazuje osobiste zaangażowanie się Jezusa, działanie Ducha Świętego, aniołów, snów i wizji we wczesnym kościele, w tym w nawróceniach, wzroście zbo­­rów, wyborze i prowadzeniu apo­stołów i misjonarzy, utrzymywaniu zborów z dala od zepsucia czy fałszu, zachęcaniu i wspieraniu w czasach prób i trudności, a także w przechowywaniu wszystkich informacji, które okazały się niezbędne dla chrześcijan w przyszłych wiekach, czyli Biblii. Żadna istotna część chrześcijaństwa nie została przekazana bez udziału Jezusa, czy to bezpośrednio czy poprzez Ducha Świętego.
Rozważmy przykład Filipa i Etiopczyka. Filip nauczał w Samarii, kiedy anioł posłał go na drogę z Jerozolimy do Gazy. Na drodze spotkał Etiopczyka, a Duch skierował Filipa do jego wozu. Po ochrz­czeniu Etiopczyka, Duch Boży porwał Filipa (Dz. 8:36,39,40).
Przyjrzyjmy się też przypadkowi Korneliusza, bogobojnego człowieka. Miał wizję anioła Bożego, który powiedział mu by posłał człowieka do Joppy po Piotra. W międzyczasie Piotr, modlący się na da­chu popadł w zachwycenie i usłyszał, że to, co dotychczas uznawał za nieczyste jest teraz czyste. Duch po­wiedział mu o człowieku posłanym przez Korneliusza. Piotr poszedł do do­mu Korneliusza, gdzie głosił Ewan­gelię dużej grupie ludzi, a ci zostali chrześcijanami (Dzieje 10:1-46).
Sam Pan Jezus objawił się Sa­ulo­wi, aby dokonać jego nawrócenia (Dz. 9:3-6,15). Saul, (Paweł), pod wpływem Ducha Świętego, stał się niezwykłą osobą w niesieniu chrześcijańskiego przesłania do nie-Żydów. Założył wiele zborów. Kto go do tego upoważnił? Czy był to zbór Jerozolimski czy też zbór w Antiochii, z którego wyjechał na swoje podróże misjonarskie? Saul i Barnaba zostali powołani na misjonarzy i wyruszyli w konkretnym kierunku pod kierownictwem Ducha Świętego (Dz. 13:1-4).
Zapisy wspominają, że osoby, którym Paweł głosił kierowały się po przewodnictwo bezpośrednio do Chrys­tusa, a nie grupy starszych w Jerozolimie czy gdziekolwiek. Kiedy Paweł rozmawiał ze strażnikiem wię­­ziennym w Filipii, po prostu gło­sił słowo Boże temu człowiekowi i jego domownikom. Nastąpiło to wkrótce po cudownym uwolnieniu, tuż po północy. Zanim noc skończyła się, całe domostwo (prawdopodobnie wraz ze służbą) zostało ochrzczone. Czy ich uwaga została skierowana do lokalnego zboru, aby tam kontynuować "szkolenie"? Nie, gdyż nie było tam żadnego zboru, a jedynie nowo nawrócona osoba, ko­bieta o imieniu Lidia (Dz. 16:30-34). Co wcale nie oznacza, że później taki zbór nie powstał i nie został jego członkiem. Biblia wspomina zbór w Tiatyrze. (Obj. 2:18-29).
Jest wiele innych przykładów na które możnaby się powoływać, a przesłanie jest jasne. To Jezus Chrystus i Duch Święty, a nie jakakolwiek grupa ludzi, odgrywał najistotniejszą rolę w prowadzeniu chrześcijan. Duch poprowadził Pawła i jego towarzyszy w podróżach misyjnych (Dz. 16:6-10; 18:9-11; 20:22, 23; 21:4), wybawił z niebezpieczeństw, natchnął do napisania listów do zborów oraz wyznaczał starszych (Dz. 20:28, 32, 33).
Chrześcijanie, tak jak Izraelici mieli wskazówki do rozpoznania prawdziwych i fałszywych proroków. Po dokładnym opi­saniu jaki rodzaj zachowania będzie charakteryzował jego naśladowców, Jezus powiedział, że "ci ludzie" (fałszywi prorocy) będą rozpoznani po "owocach ", nie jako organizacja, ale jako jednostki (Mat. 7:15-20).
Później, apostoł Jan napisał "natchnioną wypowiedz: "Kochani nie wierzcie każdemu, kto twierdzi, że ma Ducha, ale sprawdzajcie duchy, czy pochodzą od Boga, bo mnóstwo fałszywych proroków się pokazało na świecie" (1 Jana 4:1-3 NT. WP). Jan nie skupił się na doktrynie, zachowaniu czy źródle proroctwa jako kryteriów oceny przesłania, które miało pochodzić od Boga. Proroctwo jest oceniane przez to, na czym się skupia. Jeśli skupia się na Chrystusie i jego zbawieniu, pochodzi od Boga, w przeciwnym wypadku duch proroctwa pochodzi od Antychrysta.

"Przyjdźcie do Mnie"

W ciągu stuleci jakie upłynęły od śmierci apostołów, powstało wie­le organizacji religijnych, często o najszczerszych chęciach by zapewnić społeczność, ujść prześladowaniom i chronić wiernych przed fałszywymi naukami. Jednakże, z czasem założyciele umierali a członkostwo wzrastało. Aktywni, wpływowi członkowie tych organizacji prędzej czy później mogą stracić z oczu pierwotny cel, jaki przyświecał założeniu danej społeczności czy organizacji. Przy braku wiary w możliwość zapewnienia potrzeb uczniów przez Jezusa, bądź działając z poczucia odpowiedzialności, albo możliwości uzyskania prestiżu, władzy czy też korzyści finansowych mogą ukrywać się poza wzniosłymi celami całej organizacji i ukierunkowywać ją w stronę zwiększana kontroli nad innymi. Tragiczne konsekwencje, któ­re w sposób nieunikniony wynikają z takiego procesu są zapisane krwią i łzami poprzez całą historię chrześcijaństwa. Przywódcy tych organizacji mogą twierdzić, że reprezentują Chrystusa i rościć sobie prawo prze­mawiania w jego imieniu. Mogą deklarować, że posiadają prawo interpretacji Biblii i wykluczać każdego kto ich interpretacje kwestionuje.
Mogą zastępować proste słowa Biblii swoimi interpretacjami i zwię­kszać członkostwo poprzez obietnice bezpieczeństwa wewnątrz organizacji. Często utrzymują członkostwo przez zastraszanie, żądanie lojalności i wymuszanie na szczerych ludziach uznawania ich autorytetu.
Takie działania hańbią Jezusa, który powiedział "Bądźcie czujni, gdyż fałszywi prorocy przyjdą w owczych skórach, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami." (Mat.7:15). Wzrost liczebny organizacji nie po­winien być postrzegany jako znak Bo­żego błogosławieństwa, gdyż Je­zus powiedział "wielu proroków powstanie i zwiedzie wielu" (Mat. 24: 11).
Organizacje ukierunkowują i wykorzystują cza­­s, energię i pieniędzy swych poddanych. Natomiast zawsze jednostki wewnątrz organizacji gdy skupiają się na Chrystusie, wchodzą w otwarty konflikt z organizacją do której należą. Stają twarzą w twarz z podjęciem decyzji.
Jeśli członkowie organizacji religijnej nazywają nas odszczepieńcami i wyłączają ze swych szeregów, za wierność Jezusowi Chrystusowi to spotkał nas wielki przywilej: "Błogosławieni jesteście gdy was nienawidzą, wyłączają i obrażają i odrzucają wasze imię jako złe ze względu na imię Syna Człowieczego. Radujcie się i podskakujcie z radości, gdyż wielka jest wasza nagroda i niebie." (Łuk.6:22,23, porównaj 3J.9-10)
Piotr stwierdził "Bóg nie jest stronniczy, ale w każdym narodzie przyjmuje człowieka który się go boi i jest sprawiedliwy" (Dz. 10:34, 35). Paweł dodał: Bóg jest niedaleko każdego z nas (Dz. 17:26-27). Boża odpowiedź następuje w każdym miejscu i czasie jeśli swe życie oddaliśmy bez zastrzeżeń Bogu, wierząc, że Bóg wykupił nas krwią swojego Syna i chce aby każdy osobiście odwrócił się od swoich grzechów. "Przyjdźcie do mnie", powiedział Jezus, "a ja was posilę" (Mat. 11: 28).
Czy Bóg współdziała z jednostkami i organizacją ?
Historię przekonuje nas, że Bóg porozumiewał się z jednostkami, możnaby jeden zapytać: Czy jest możliwe by Bóg porozumiewał się zarówno z jednostkami jak i organizacjami, przekazując pewne nauki przez Biblię a inne przez nakazy jakiejś organizacji? Organizacja nie jest istotą ze zdolnością niezależnego myślenia, odczuwania czy posiadania opinii.
Kiedy jednostki życzą sobie zjednoczyć wysiłki dla osiągnięcia jakiegoś celu, mogą stworzyć słabiej lub mocniej zorganizowaną strukturę. Mogą wyznaczyć przywódców lub osoby wypowiadające się w imie­niu grupy, zlecić poszczególnym członkom różne funkcje. Członkowie grupy mogą sformować stowarzyszenie dla prowadzenia działalności. Mogą uzgodnić zasady postępowania i metody działania dla osiągnięcia celów organizacji. Ale, choć potocznie mówi się, że organizacja coś osiąga, jest to zwykłą przenośnią.
Żadna działalność organizacji nie może być prowadzona w oderwaniu od jej członków. Każda myśl lub działanie pochodzi od jednostki. Bez członków organizacja jest absolutnie niezdolna do wytworzenia i wprowadzania w czym żadnych idei. Oznacza to, że wszelka łączność po­chodząca z "organizacji" w rzeczywistości pochodzi od ludzi.
Wyjaśnia to, dlaczego tak trudno szczerym świadkom określić jaki jest "pogląd organizacji" na daną kwestię, gdyż pisane lub przekazywane ustnie komunikaty mogą być ze sobą sprzeczne. Wynika to z prostego faktu, że odzwierciedlają one różne poglądy różnych ludzi, którzy są autorami tych przekazów.
Po Drugiej Wojnie światowej, przed sądem za zbrodnie wojenne nie stała organizacja nazistowska, ale osoby, które były z nią związane. Organizacja nie może popełniać zbrodni ani być za nie sądzona. Nie może ponosić odpowiedzialności, ale ludzie mogą. Dlatego Jezus powiedział, odnosząc to do swojego przyjścia w chwale, że "odzieli ludzi jednych od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów".
Osobiste życie, a nie lojalność względem jakiejkolwiek organizacji czy struktury wyznaniowej, będzie decydować o sądzie (Mat. 25:31-46). Organizacja nie może mieć poglądu, pamięci, sumienia, miłości czy nienawiści. Nie może mieć uczuć odbierać wrażeń. Nie może czynić dobra lub zła.
Podstawową prawdą jest, że z istoty organizacji wynika, że osobisty związek z Bogiem czy kimkolwiek może mieć tylko jednostka. Nie znaczy to, że organizacje są czymś złym z natury; należy jednak pamiętać, czym są a czym nie mogą być.
Organizacje są sposobem łączenia ludzkich starań tak by w grupie osiągnąć więcej, niż możnaby indywidualnie. Organizacje nie są osobami, nie mają woli, in­telektu czy zdolności. Bóg, który ma absolutnie nieograniczone zasoby i możliwości nie potrzebuje struktury do pomnażania swoich zasobów i pomagania w dokonywaniu tego, co może zrobić sam. Wszyscy wiemy, że jednym z problemów związanych z organizacjami jest fakt, że zasady i przepisy jak najlepsze dla osiągnięcia kompromisu i kierowania zachowaniem się grupy mogą być niesprawiedliwe względem jednostek wewnątrz tej grupy. O ileż lepiej być pod osobistym kierownictwem Boga i Jezusa Chrystusa poprzez Ducha Świętego. Naprawdę możemy polegać na tym, że nasz Ojciec wie, co nam jest potrzebne i zaspokoi te potrzeby w jak najlepszy sposób (Mat. 6:31,33; 1 Jana 5:13-15,20).

 

I co dalej?

Biblia opisuje jak Bóg przemawiał do ludzi w czasach przedchrześcijańskich poprzez proroków i w czasach chrześcijańskich poprzez swojego Syna. Nie ma absolutnie jakichkolwiek dowodów w Biblii, że Bóg ustanowił lub współpracował poprzez małą grupę specjalnych reprezentantów spełniających rolę administratorów lub tych, którzy by regularnie przekazywali i wyrażali Boża wolę dla pozostałych wierzących. Dlatego nie ma w Biblii ani jednej wzmianki o zachowywaniu lojalności, wierności i posłuszeństwie takowej grupie lub jego reprezentantów.
Zaprezentowane tu wnioski, je­śli przyjęte, mogą stworzyć problem dla osób rozważających, czy nadal chcą być związanymi z Organizacją Świadków Jehowy. Jeśli zdecydują się na odejście, mogą się zastanawiać, co dalej ze sobą zrobić. Nawet, jeśli mają poważne kłopoty z zaakceptowaniem pewnych doktryn Towarzystwa Strażnica, mogą się zastanawiać, czy po prostu nie przymknąć na to oko. Niektórzy to robią, ale mają wiele problemów ze swoim sumieniem.
Gdyby chodziło o nich samych, jakoś by się z tym uporali, ale muszą głosić inaczej niż sami to rozumią i w tym miejscu powstaje konflikt z własnym sumieniem. Starają niejako usprawiedliwić się przed kimś zaufanym, ale on może pomóc tylko w jeden sposób, donieść o tym starszym zboru, a to równa się stanięciem przed komitetem sądowniczym za głoszenie odstępczych nauk, oczywiście odstępstwo dotyczy od nauk Strażnicy.
Konsekwencje odejścia, zwłaszcza na podłożu doktrynalnym pociągną za sobą odrzucenie przez dotychczasowych przyjaciół i rodzinę a być może także plotki i oskarżenia. Taka decyzja nie jest warta swojej ceny, myślą niektórzy. Jednak szamotanie się z własnym sumieniem jest bardzo kosztowne i niebezpieczne. Jeśli miałoby to skończyć się przejściem do innego wyznania, któ­re także wprawdzie pewne doktryny miałoby słuszne, ale nie "nauczałoby całej prawdy", byłoby nierozsądne. Zanim wstąpisz do innego wyznania, po­znaj ich naukę, aby nie popełnić podobnego błędu jak wejście do organizacji.
Świadkowie uczą, że prawdziwa religia musi nauczać całej prawdy, i jeśli choć jedna nauka jest niewłaściwa, podejrzane jest całe nauczanie. Z punktu widzenia Towarzystwa Strażnica, "prawda" składa się z "właściwego nauczania" i "dokładnych wyjaśnień", które wy­dają się pasować do rzeczywistości, interpretacji które można podeprzeć i "udowodnić" poprzez ludzkie rozumowanie i korzystanie z odniesień biblijnych na wzór matematyka pró­bującego wyjaśnić działanie wszechświata poprzez rozumowanie w oparciu o wzory i zasady naukowe.
Takie podejście nie może być zastosowane do poznania Boga. Żaden człowiek ani grupa ludzi, a tym sa­mym żadna organizacja czy grupa religijna nie wie wszystkiego o Bogu i jego drogach.
Paweł ostrzegał przed takim podejściem: "Jeżeli ktoś myśli, że coś poznał, to jeszcze tego nie zna tak, jak znać powinien. Ale jeśli ktoś miłuje Boga, ten został poznany przez niego" (1 Kor. 8:2,3). Paweł jasno pisał, że miłość do Boga jest o wiele bardziej istotne niż "zna­jomość" faktów i umiejętność wyjaśniania fragmentów Biblii. Jezus powiedział: "Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie". (Jana 14:6). Stąd wszelkie poszukiwania "prawdy" muszą się roz­począć od relacji z Panem Jezusem Chrystusem, prostego zaakceptowania Go jako Bożego Syna i Zbawcy, Pośrednika, Pana i Króla (1 Kor. 3:11). Kiedy wielu uczniów Jezusa opuściło go, gdyż nie zrozumieli niektórych z jego nauk, zapytał Dwunastu: "Czyż wy nie chcecie odejść także?" Piotr odpowiedział "Panie, do kogóż byśmy odeszli? Ty masz słowa życia wiecznego, a my uwierzyliśmy i po­znaliśmy żeś jest Świętym Bożym".
Apostołowie nie zamierzali Go opu­szczać i udać się w poszukiwaniu "prawdy". Wiedzieli, że nikt inny im nie mógł dać życia. Odpowiedź Pio­tra na pytanie Jezusa jasno pokazuje, że pytanie nie dotyczyło kwestii do­kąd pójść, ale komu zaufać. Apostołowie rozpoznali Jezusa jako jedyne źródło prawdy i wiedzieli, że nikt inny nie zapewni im życia wiecznego. Apostoł Jan zapewnia nas: "że zostaliśmy ob­darzeni "zrozumieniem" (według przekładu Nowego Świata " zdolnością umysłu") abyśmy mogli poznać tego, który jest prawdziwy. I jesteśmy w tym prawdziwym - w Synu je­go Jezusie Chrystusie. Jest on prawdziwym Bo­giem i życiem wiecznym" (1 Jana 5: 20).
Dalej Jan pisze: "Dzieci, trzymajcie się z dala od bożków." (werset 21). Skąd takie ostrzeżenie?
Pu­blikacje Towarzystwo Strażnica nieuprawnienie określają organizację takimi zwrotami jakie Biblia odnosi tylko do Jezusa Chrystusa. Świadkowie mówią, że są "w prawdzie" mając na myśli "w organizacji". Mówi się, że organizacja "kieruje wszystkimi spra­wami królestwa na ziemi" - w rzeczywistości, wszystko, co Jezus zapowiadał przeprowadza osobiście i poprzez Ducha Świętego.
Przypisywanie jakiejkolwiek organizacji mo­żliwości zapewnienia jej ochrony przed wrogami nie jest niczym innym niż bałwochwalstwem: "I przejął je z ich rąk, i ulał z tego w formie gliny posąg cielca. Wtedy oni rzekli: To są bogowie twoi, Izraelu, którzy cię wyprowadzili z ziemi egipskiej". (Wj.32:4) A osoby roszczące sobie takie możliwości są fałszywymi prorokami.
Oprzyj swą wiarę wyłącznie na Chrystusie, który posiada wszelką władzę na niebie i ziemi (Mat.28:18), a nie na jakimkolwiek człowieku lub ich grupie. Na takim fundamencie, społeczność z chrześcijanami, czy to w bardziej czy mniej zwartej formie, nabiera zupełnie no­wego wymiaru.
Niewątpliwie spotkasz mnóstwo innych chrześcijan, z którymi będziesz mógł dzielić radość z przynależności do Chrystusa, jego miłości i być prowadzonym przez Ducha Świętego i Biblię ku jego chwale Boga Ojca.

 

zobacz Strażnica 18/1985 r. s. 8 § 3,4 TOM CVI podkreślenie SN

Książka Wyzwolenie s. 205 ak. 2 wyd. 1928 autor J. Rutherford, podkreślenie SN)125

Prowadzenie rozmów na podstawie Pism s. 224 wyd 1991 r

1 Towarzystwo Strażnica porównuje Arkę Noego do swej dzisiejszej organizacji. Twierdzi, ze Arka była Bożym środkiem wybawienia, w której zgromadzili się wszyscy sprawiedliwi, aby uchronić się przed zniszczeniem. Warto zaznaczyć, że chociaż żona Noego, jego synowie i synowe zostały uratowane w Potopie, tylko Noe w Biblii wymieniony jest jako sprawiedliwy. Jest tak zarówno w księdze Rodzaju, jak i w wypowiedziach Jezusa i Piotra na temat potopu. Jeśli jakakolwiek z pozostałych siedmiu osób nie była Bogu wierna mogła być zachowana ze względu na Noego, aby kontynuować rodzaj ludzki. Jahwe jest nazwany Bogiem Sema (a nie wszystkich synów Noego). Podobna sytuacja wydarzyła się w przypadku Lota. Jego rodzinie i zięciom zaoferowano wybawienie z przeznaczonej na zagładę Sodomy i Gomory, choć nie skłaniali się ku prawdziwej wierze

2 Przykładem jest Hiob, który wstał rano 'by złożyć ofiarę całopalną za wszystkie swoje dzieci, gdyż obawiał się, że być może jego synowie zgrzeszyli i znieważyli Boga w swych sercach. Tak postępował zawsze (Hioba 1:5).