Co utracił Adam - Eden czy Raj?

Czy raj był na ziemi?

Postaram się odpowiedzieć Ci na pytania jakie postawiłeś mi w liście. Dzisiejszy temat, który chcę z Tobą omówić to: Gdzie spędzimy wieczność w niebie czy na ziemi? Na wstępie swego listu cytujesz mi z książki, która jest mi dobrze znana. Jednak chciałbym ustalić tu pewne reguły. Aby w danych tematach wypowiadała się Biblia, a nie nasze wewnętrzne przekonanie. Osobiście nie będę się wspierał żadnymi argumentami, jakie krążą w różnych ruchach, mianowicie "logicznie rzecz biorąc", "wnioski nasuwają się same" etc. Chciałbym aby dane wnioski wypływały z Biblii, a nie z naszych odczuć, które mogą być spowodowane nauką danych ludzi, nie mających nic wspólnego z Biblią. Przechodzę teraz do twej argumentacji:
"Najwyższy władca, Bóg Wszechmocny, wyposażył ziemię we wszystko, co jest niezbędne do zaspokajania naszych potrzeb. Przygotował ją w sam raz dla nas! Poza tym stworzył mężczyznę i kobietę, żeby na zawsze mogli się cieszyć pełnią życia w swej ziemskiej siedzibie".
Słowo Boże uczy nas, że: Niebiosa są niebiosami Pana, Ale ziemię dał synom ludzkim (Ps. 115:16). Bo tak mówi Pan, Stwórca niebios - On jest Bogiem - który stworzył ziemię i uczynił ją, utwierdził ją, a nie stworzył, aby była pustkowiem, lecz na mieszkanie ją stworzył: Ja jestem Pan, a nie ma innego (Iz. 45:18).

 

Adam był w raju czy Edenie?

"Po stworzeniu pierwszej pary ludzkiej Bóg osadził ją w ziemskim raju. Chciał, żeby oboje szczęśliwie żyli wiecznie na ziemi i rozprzestrzeniali raj na cały glob".
Powyższy cytat jest bardziej sugestią niż dowodem biblijnym. Zacytowałeś mi dwa wersety, które mówią, że Bóg stworzył ziemię dla człowieka, a jeżeli tak jest napisane, to tak musi być. Jednak zanim odpowiem na nurtujące Cię pytania, przytoczę jeszcze kilka wersetów, które korespondują z tym tematem.

 

Dążcie do tego, co w górze

Jeżeli jest tak jak pisze ta książka, że Bóg chciał, żeby ludzie szczęśliwie żyli wiecznie na ziemi, to dlaczego ap. Paweł kieruje naszą uwagę, aby: Dążyć do tego, co w górze, nie do tego, co na ziemi. (Kol. 3:2)

 

Kiedy w Biblii pojawia się słowo Raj?

Słowo raj dopiero pojawia się w Nowym Testamencie i jest użyte tylko trzy razy.
�� Zaprawdę powiadam ci, dziś będziesz ze mną w raju. (Łuk.23: 43)
�� Znam człowieka w Chrystusie, który (...) został porwany aż do trzeciego nieba. I wiem, że ten czło-
wiek (...) został porwany do raju...2Kor 12:2
�� zwycięzca spożywać będzie owoc z drzewa życia, które jest w raju Boga (Ap 2:7).

Powyższe słowa korespondują z Obj. 3:21 Zwycięzcy pozwolę zasiąść ze mną na moim tronie, jak i ja zwyciężyłem i zasiadłem wraz z Ojcem moim na jego tronie. Wobec powyższych słów zwycięzcy, Bóg pozwoli spożywać z drzewa żywota, które jest w raju Bożym a jest on u Boga, tam gdzie zasiadł Pan Jezus. A zatem przecinek, który przestawiają świadkowie, że Pan Jezus powiedział dziś Łotrowi, tzn., że kiedyś będzie z nim w raju, nie pasuje do wyżej cytowanych wersetów. Pan Jezus nie powiedział Łotrowi, że dziś, będziesz ze mną w Edenie, choć tak zamiennie ten ogród, świadkowie zamieniają na raj.

"Adam I Ewa zgrzeszyli - świadomie złamali prawo Boże, Jehowa wypędził ich więc z ogrodu Eden. W ten sposób ludzie utracili raj ( 1 Mojż. 3:1-6,23). Ale Jehowa nie zapomniał o swoim zamierzeniu co do ziemi. Obiecał przeobrazić ją w raj, w którym ludzie będą żyć wiecznie. Jak tego dokona? (Ps. 37:29). Jeżeli ziemia ma się stać rajem, trzeba z niej usunąć złych ludzi (Ps. 37:28). Nastąpi to podczas Armagedonu, czyli wojny Bożej, która położy kres złu. Potem Szatan zostanie uwięziony na tysiąc lat. Wtedy żaden niegodziwiec nie będzie już kalał ziemi. Pozostaną na niej tylko ludzie służący Bogu (Obj. 16:14,16; 20:1-3)"
Jeśli życie wieczne miałoby być w ogrodzie Eden na ziemi, to nie koresponduje to z wypowiedzią Pawła;, że "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało...(1 Kor. 2:9). Gdyby chodziło o 'raj' ziemski, to widzieli go przynajmniej Adam i Ewa, i mamy na ten temat doniesienia biblijne. Nam, którzy nie patrzymy na to, co widzialne, ale na to, co niewidzialne; albowiem to, co widzialne, jest doczesne, a to, co niewidzialne, jest wieczne (2 Kor. 4:18).

 

Jaką nadzieję żywili patriarchowie?

Wszyscy oni poumierali w wierze, nie otrzymawszy tego, co głosiły obietnice, lecz ujrzeli i powitali je z dala; wyznali też, że są gośćmi i pielgrzymami na ziemi (Hebr. 11: 13). Jeśli gośćmi i pielgrzymami, to życie na ziemi mieli już za sobą, o czym przekonują nas dalsze słowa tego listu: Lecz oni zdążali do lepszej, to jest do niebiańskiej. Dlatego Bóg nie wstydzi się być nazwany ich Bogiem, gdyż przygotował dla nich miejsce (Hebr. 11: 16).
Naukę Pawła wspiera ap. Piotr: (...) żyjcie w bojaźni przez czas pielgrzymowania waszego (1 Piotra 1:17). Dlatego autor listu do Hebrajczyków naucza, żeby: oczekiwali miasta mającego mocne fundamenty, którego budowniczym i twórca jest Bóg? (Hebr. 11:10). Gdyby tą ojczyzną była ziemia nie szukali by innej, ponieważ na niej żyli.

Pan Jezu nauczał: cieszcie się, że wasze imiona zapisane są w niebie, (Łuk. 10:20) a nie na ziemi. A gdy Ja będę wywyższony ponad ziemię, wszystkich do siebie przyciągnę (Jan 12:32). A zatem gdzie poszedł Pan Jezus? Oczywiście do nieba, i ilu chce do siebie wziąć? Wszystkich, którzy pójdą Jego drogą, a nie wybraną klasę tzw. pomazańców.

 

Nie będą się żenić

Albowiem przy zmartwychwstaniu ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić, lecz będą jak aniołowie w niebie (Mat. 22:20).
Te słowa Towarzystwo Strażnica przypisuje tzw. pomazańcom, czyli 144.000, którzy mają prawo być tylko zbawieni. Pan Jezus nie uczynił takiego podziału, ale mówił o wszystkich zbawionych. Że nauka ta nie ma podstaw biblijnych dowodzą następne zmiany w interpretacji tego tematu. Jak sam dobrze wiesz, że Boże Słowo nie może się zmieniać z dnia na dzień, jak poniżej sugeruje to Strażnica.

"Na błogosławionej ziemi pod panowaniem królestwa, "wielkiego mnóstwa" i "drugie owce" ze wszystkich narodów, będą się radować z pokoju i społeczności z wiernymi mężami starożytności, czyli książęcymi przedstawicielami królestwa niebiańskiego (Mat. 8:11; Łuk. 13:28,29). W posłuszeństwie do Boskiego zlecenia, te sprawiedliwe dzieci "Ojca wieczności, Księcia pokoju", będą się żenić i rodzić dzieci, lecz już nie na kłopot śmiercionośnej walki, lecz ku napełnieniu ziemi. (...) nie będzie nigdzie przepełnionej ziemi (...) Prawda odnośnie Boskiego zlecenia była objawiona w roku 1938".

Jeśli Jezus powiedział: nie będą się żenić ani, ani za mąż wychodzić, to jak można pisać:"będą się żenić i rodzić dzieci". Czy nie jest to świadome podkopywanie autorytetu Jezusa i nauki Pisma Świętego? Jeśli byłaby to prawda objawiona, dlaczego zmieniono ją dwadzieścia lat później, to jest w roku 1958, pozwalają się żenić tylko tym, którzy przeżyją Armagedon.
Możemy się zatem spodziewać, że owo zlecenie, dotyczące płodności i napełniania ziemi, będzie dane drugim owcom, które przeżyją bitwę Armagedonu. na "nowej ziemi" będą się rodziły szczęśliwe dzieci. Nie będą one przychodzić na świat po to, by kiedyś umrzeć, narodzą się bowiem w świecie, który będzie całkowicie wyzwolony spod władzy Szatana.
"(...) A co właściwie znaczy słowo "napełnić"? (...) A zatem już same słowo, którego użył Jehowa, polecając Adamowi i Ewie "napełnić ziemię", daje nam do zrozumienia, że rodzenie dzieci ustanie, gdy ziemia zostanie zaludniona odpowiednią liczba ludzi".

Dlaczego dzisiaj "niewolnik" zaniechał nauczanie o dwóch klasach, które miały zamieszkać ziemię to jest: "Wielkiego mnóstwa" i "drugie owce"? Dziś naucza, że na ziemi pozostaną tylko drugie owce. (Obj. 7:9). I ta nauka musi upaść, ponieważ tzw. wielka rzesza: stoi przed tronem i przed Barankiem w niebie, a nie jak chce tego "niewolnik", wiecznie na ziemi.
Piszesz, że oczekujesz Królestwa Bożego, chcąc tam uprawiać różne rośliny, płodzić dzieci, To wcale nie jest złą rzeczą. Jednak wszelkie spekulacje, że ludzie przestaną się rozmnażać, nie podając kiedy i jak to nastąpi, nie ma żadnego sensu, ponieważ odpowiedź na to pytanie udzielił nam Bóg przez apostoła Pawła: A powiadam, bracia, że ciało i krew nie mogą odziedziczyć Królestwa Bożego ani to, co skażone, nie odziedziczy tego, co nieskażone (1 Kor. 15:50).
Warunkiem wejścia do Królestwa Bożego jest: narodzenie się z wody i z Ducha (Jan 3:3-8). Piszesz, że narodzenie z Ducha ciebie nie dotyczy, ponieważ nie wybierasz się do nieba. Nie jesteś odosobniony w tym temacie, kiedy rozmawiam z głosicielami, bardzo przekonywająco stwierdzają, że nie chcą iść do nieba, chcą być tu na ziemi. Skąd u nich takie przekonanie? Kiedy nie byli jeszcze świadkami w większości niczego tak nie pragnęli jak nieba? Jak widzisz nie jest obojętne co czytamy. Towarzystwo Strażnica ten temat porusza prawie w każdej publikacji naświetlając go z różnych stron. Ale zobacz na dalszych przykładach jak niestabilna jest ta nauka:

 

Nabór do nieba wg Russella

"Przedstawiamy teraz to, co wynika z typów i proroczych zapowiedzi, jako zdające się wskazywać, że przemiana świętych i zamknięcie drzwi do wyższego powołania nastąpi do roku 1881".

Po tym stwierdzeniu następuje szczegółowa argumentacja, z akcentem położonym na jesień 1881 roku, jako na czas prawdopodobnej przemiany do życia niebiańskiego, czas, "kiedy drzwi - tzn. możliwość stania się częścią oblubienicy - zostaną zamknięte". Miało to nastąpić 35 lat przed rokiem 1914, który to rok był wówczas dla Świadków punktem granicznym, czasem, do którego wszystko miało być ostatecznie zakończone.
"Nadzieja, że należący do "klasy Oblubienicy", pomazani chrześcijanie do jesieni 1881 roku przeżyją przejście do życia niebiańskiego, oczywiście się nie spełniła. Z biegiem lat rok 1914 zaczął nabierać coraz większego znaczenia. Wciąż jednak był to punkt graniczny, do którego miało nastąpić zniszczenie ziemskich rządów oraz "nominalnego chrześcijaństwa". Wierzono bowiem, że Chrystus rozpoczął sprawowanie swej pełnej władzy w Królestwie w 1878 roku, jak to widać z książki Russella zatytułowanej The Time Is At Hand (Czas jest bliski), opublikowanej w 1889 roku. Zamieszczony niżej fragment jest tłumaczeniem 239 strony tejże książki".
Czy ci, którzy zaliczają się do 'wielkiej rzeszy', która się teraz kształtuje, oczekuje na pójście do nieba? Jeżeli ich zapytasz, czytelniku, usłyszysz odpowiedź negatywną, ponieważ nie uważają siebie za zrodzonych z ducha Bożego, co jest warunkiem żywienia takiej nadziei".
Szczególnie od roku 1935 przyłączyła się do tego grona (144.000 pomazańców) międzynarodowa "wielka rzesza" przepowiedziana w Księdze Objawienia. (...) Nie zostali jednak namaszczeni duchem i nie oczekują życia w niebie. Spodziewają się odziedziczyć to, co utracili Adam i Ewa - doskonałe życie ludzkiej na rajskiej ziemi.

 

Historia tej nauki

"Dunlop, choć należał do Organizacji od wczesnych lat trzydziestych, przez większość tego czasu nie uważał siebie za jednego z grona "pomazańców". Pewnego dnia, pod koniec lat siedemdziesiątych rozmawiałem z nim o tym. Powiedział mi wówczas, że dawniej, gdy w Organizacji był jeszcze nowicjuszem, Strażnica uczyła, że są dwie klasy tych, którzy odziedziczą życie niebiańskie: "wybrani" (144.000) oraz "wielka rzesza" (lub "wielki tłum", o którym mowa w siódmym rozdziale Księgi Objawienia). "Wielką rzeszę" stanowili chrześcijanie o mniejszej wierze niż "wybrani". Z tego też powodu "wielka rzesza", - choć przeznaczona do życia w niebie - nie należała do tych, którzy mieli panować z Chrystusem jako królowie i kapłani. Ponieważ spośród tych dwóch klas jedna była wyraźnie nadrzędna, a druga podrzędna, Ed w typowy dla siebie sposób uznał, że na pewno należy do klasy niższej, to jest do "wielkiej rzeszy".
Nadszedł rok 1935 i Sędzia Rutherford na zjeździe w Waszyngtonie (stolicy państwa) ogłosił "prawdę objawioną", że ludzie należący do "wielkiej rzeszy" są na podstawie Biblii przeznaczeni do życia nie w niebie, lecz na ziemi. Ed powiedział, że zawsze miał nadzieję na życie w niebie; uważał, że nie może być nic piękniejszego niż służyć w obecności Boga u boku Jego Syna, lecz - z powodu zmiany poglądu Organizacji - porzucił tę nadzieję i przyjął to, co - jak powiedziano - powinno być nadzieją jego, jako na-leżącego do "wielkiej rzeszy". Dopiero w roku 1979 Ed doszedł do wyraźnego przekonania, że żadna ludzka organizacja nie może zmienić zaproszenia, jakie znajdujemy w Piśmie Świętym, że nie może na przykład ustanowić daty zmiany tej nadziei. Przecież Biblia otwiera tę nadzieję przed każdym, kto ją ogarnia, czy to będzie Tom, Dick, Harry czy Ed. A zatem czterdzieści cztery lata po roku 1935 zaczął on spożywać chleb i wino w czasie Wieczerzy Pańskiej. Robili to zwyczajowo tylko ci spośród Świadków Jehowy, którzy zaliczali się do grona "pomazańców".

Kiedy Świadek lub ktokolwiek inny pyta, "skąd można wiedzieć, czy się należy do klasy pomazanych mających nadzieję na niebo?", tradycyjną odpowiedzią jest odesłanie pytającego do stwierdzenia Pawła z Listu do Rzymian 9:16,17): "Sam Duch poświadcza duchowi naszemu, że dziećmi Boga jesteśmy. A jeśli dziećmi, to i dziedzicami, dziedzicami Boga i współdziedzicami z Chrystusem Jezusem - jeśli tylko wspólnie z nim cierpimy, aby też wspólnie z nim mieć udział w chwale."

 

Jeśli nie należymy do 144000, to czyimi dziećmi jesteśmy?

Paweł nie ciągnie w swych listach drugich owiec, bo takich Biblia nie zna. A powyższy tekst dotyczy wszystkich zbawionych. Oficjalna nauka głosiła - i czyni to nadal - że tylko 144.000 "pomazanych" może mieć takie "świadectwo ducha", i że świadectwo to może ich przekonać, iż należą do wybranej grupy 144.000. Jedynie oni mogą mieć nadzieję na życie niebiańskie. Wszyscy pozostali mają prawo uważać się jedynie za "przyszłe" dzieci Boże, a ich nadzieje muszą być związane z ziemią.
Czytając kontekst, od samego początku rozdziału, Ed dostrzegł wyraźnie, że apostoł Paweł rzeczywiście pisze o dwóch klasach. Lecz pisze nie o dwóch klasach ludzi różniących się, co do nadziei, co do niebiańskiego czy też ziemskiego życia w przyszłości. Przeciwnie, te dwie klasy to z jednej strony ci, których prowadzi duch Boży, z drugiej zaś ci, którymi rządzi grzeszne ciało. Różnica, o jakiej mówi apostoł, dotyczy nie nadziei na życie w niebie lub na ziemi, lecz samego życia lub śmierci, przyjaźni z Bogiem lub nieprzyjaźni wobec Niego. Mówią o tym wiersze od 6 do 9:
"Albowiem zamysł ciała, to śmierć, a zamysł Ducha, to życie i pokój. Dlatego zamysł ciała jest wrogi Bogu; nie poddaje się bowiem zakonowi Bożemu, bo też nie może. Ci zaś, którzy są w ciele, Bogu podobać się nie mogą. Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego."

W dyskusji Pawła sprawa nie dotyczy niebiańskiego czy ziemskiego życia, lecz po prostu tego, czy się żyje według Ducha, czy przeciwnie - według grzesznego ciała. Paweł stawia sprawę jasno: Albo posiada się Ducha Bożego i wydaje Jego owoc, albo jest się wrogiem Boga i nie przynależy się do Chrystusa. Bez tego Ducha nie ma ani "życia, ani pokoju", jest tylko śmierć. Jeśli człowiek posiada Ducha Bożego, jest synem Boga, zgodnie z tym, co Paweł stwierdza w wierszu 14: "Bo ci, których Duch Boży prowadzi, są dziećmi Bożymi."

Jak zauważył Ed, apostoł Paweł nie pisał "niektórzy", ale "WSZYSCY, których Duch Boży prowadzi" są Jego synami, Jego dziećmi. Ci, których ten duch prowadzi, posiadają "świadectwo" ducha łącznie z dowodem, jakim jest owoc ducha w ich życiu. Wypowiedź ta przypomina słowa, które Biblia mówi o Ablu, Enochu, Noem innych, "że otrzymali świadectwo", iż podobają się Bogu.

Znaczenie tych rzeczy, o których piszę, stanie się jasne wtedy, gdy przejdziemy do dalszych rozważań. Wystarczy tutaj powiedzieć, że Ed Dunlap podzielał wraz ze mną zasadniczo te same niepokoje, a szczególnie obawę związaną z duchem dogmatyzmu i autorytaryzmu, który dawał się odczuć na każdym kroku. Zgodnie z jego poglądem - identycznym zresztą z moim - autorytet ludzki, wykraczający poza właściwe mu granice, w sposób nieunikniony odbiera Chrystusowi rolę Głowy swego Zboru".

 

W jakim ciele?

"Ludziom idącym do nieba daje nowe ciało duchowe. Tym, którzy zostaną wskrzeszeni do życia na ziemi, da nowe ciało fizyczne. To nowe ciało fizyczne niewątpliwie będzie podobne do ciała, które dana osoba miała przed śmiercią, dzięki czemu ci, którzy ją przedtem znali, będą je mogli poznać".
Natomiast ap. Paweł do zboru w Filipii napisał: Który przemieni znikome ciało nasze w postać, podobną do uwielbionego ciała swego, tą mocą, którą też wszystko poddać sobie może (Filip. 3:21).

 

Czy Pan Jezus Był w raju?

"Co Jezus miał na myśli, gdy mówił: Będziesz ze mną w raju"? Gdzie jest ten Raj, który Bóg stworzył na początku? Czyż nie był ziemią? Bóg osiedlił pierwsza parę ludzką w pięknym raju zwanym ogrodem Eden.
Autorzy tych kilku zdań zadają pytanie i nie czekając na odpowiedź czytelnika, zaraz odpowiadają: Gdzie jest ten Raj, którego Bóg stworzył na początku? Czyż nie był ziemią? Z całą pewnością Eden nie był rajem, ale pięknym ogrodem.

Jedno kłamstwo rodzi drugie: Pan Jezus wyraźnie powiedział do Łotra: będziesz dziś ze mną w raju, ale nauczycielom z Brooklynu nie przychodzi nawet taka myśl, a co dopiero stwierdzenie, że ten zły człowiek może być razem z Jezusem, dlatego pospieszenie tłumaczą:

"Oczywiście Jezus Chrystus nie będzie tu, na ziemi, razem z tym byłem przestępcą. Będzie jako król panował z nieba nad ziemskim Rajem. Będzie, więc z owym człowiekiem w tym sensie, że wskrzesi go zmartwych i zatroszczy się o zaspokajanie jego potrzeb cielesnych i duchowych".

Sprawiedliwość ludzka zabija, miłosierdzie Boże ożywia. Dlaczego Łotr nie miałby skorzystać z miłosierdzia Bożego? Zmiłuje się, nad kim się zmiłuje, a zlituje nad kim się zlituje. A zatem nie zależy to od woli człowieka ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego (Rzym. 9:14,15).
Kiedy Król Dawid zgrzeszył przeciwko Bogu, uciekł się do Niego, aby On go sądził: Jestem w wielkiej rozterce, ale proszę byśmy raczej wpadli w rękę Pana, gdyż wielkie jest jego miłosierdzie, lecz w ręce człowieka wpaść nie chcę (2 Sam. 24:14).
W czyich rękach jest Twoje serce i umysł?

 

Ilustracja pochodzi z ks. Od raju utraconego do raju odzyskanego wyd. pol. 1962 r. s 3

Będziesz... s. 7 § 3) podkreślenia SN

Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na z. s. 8 § 7

Broszura pt. Czego wymaga od nas Bóg? r. wyd. 1996. Podkreślenie SN)

Prawda was wyswobodzi wyd. j. polskim w 1946 s. 341 (podkreślenie SN)

"Od raju utraconego do raju odzyskanego" wyd. pol. 1962 s. 224 § 21,26

Cytat z książki Raymonda Franza pt. Kryzys Sumienia

Strażnica TOM CII Rok 1981 nr 5 s 2 § 4 (podkreślenie SN)

Strażnica 1996/13 s. 20 § 3 (podkreślenie SN)

Porównaj wyrażenie "prowadzeni przez Ducha" z wyrażeniem użytym w Galacjan 5:18, gdzie apostoł Paweł stwierdza: "jeśli Duch was prowadzi, nie jesteście pod zakonem". (Słowa te zostały użyte dla podobnego skontrastowania pomiędzy życiem według grzesznego ciała i życiem według Ducha). Powiedzenie, że fakt ten dotyczy wybranej grupy a nie wszystkich chrześcijan, oznaczałoby, że wszyscy pozostali znajdują się wciąż pod jarzmem i pod potępieniem zakonu.

Hebr. 11:1-7.

Kryzys Sumienia s. 218-219

Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi. s 174 § 25 (podkreślenie SN)

Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi. s 170 § 13

Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi. s 171 § 14