Co dokładnie mówi Biblia na temat używania krwi w medycynie?

PO PIERWSZE: i NAJWAŻNIESZE, OBECNIE NIE PODLEGAMY PRAWU MOJŻESZOWEMU.
Biblia mówi nam o tym w sposób jasny (patrz Rzymian 10:14, Galatów 3:23-25, Efezów 2:15).  Towarzystwo Strażnica potwierdza to w publikacjach, gdy tematem jest coś innego niż krew.

PO DRUGIE: zawsze należy brać pod uwagę biblijny kontekst. W większości w Prawie Mojżeszowym, kiedy jest mowa o krwi dotyczy wyłącznie zabijania zwierząt jako pożywienie (z wyjątkiem używania jej do celów obrzędowych, jak kropienie krwią). Potem wziął Mojżesz połowę krwi i wlał do czaszy, a drugą połowę krwi wylał na ołtarz. Wziął też Mojżesz krew i pokropił lud, mówiąc: Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów (2 Mojż. 24:6,8).

PO TRZECIE: celem Prawa było w pierwszym rzędzie zapewnienie, że krew nie będzie jedzona i tylko to, jak widać nawet z pobieżnej lektury. Krew była usuwana poprzez wylanie. Było to i nadal jest najszybsze, i najpraktyczniejsze rozwiązanie problemu związanego z jedzeniem mięsa zwierząt bez jedzenia krwi. Samo Towarzystwo nie wierzy do końca, że to odnosi się do nas w obecnych czasach, o czym świadczy fakt, że wiele praktyk, które pociągają za sobą przechowywanie krwi jest dozwolone i pozostawiono ocenie sumienia.
Problem z naukami Zakonu Mojżeszowego powstał z chwilą nawracania się pogan na Chrystianizm. Poganie w żaden sposób nie chcieli się zgodzić ze swymi duchowymi braćmi, którzy i starali się ich przekonać, że do zbawienia oprócz uwierzenia w Jezusa Chrystusa (Rzym. 10:9), potrzebne jest zachowanie nakazów Zakonu, takie jak: obrzezanie, nie spożywanie pokarmów, zachowywanie niektórych świąt etc.
Problem ten stał się na tyle niebezpieczny dla rodzącego się Kościoła, że Apostołowie i Starsi z Jerozolimy postanowili zająć się tym tematem. Napisali list i wysłali go do zborów przez Judę i Sylasa. Postanowiliśmy, bowiem, Duch Święty i my, by nie nakładać na was żadnego innego ciężaru oprócz następujących rzeczy niezbędnych: wstrzymywać się od mięsa ofiarowanego bałwanom, od krwi, od tego, co zadławione, i od nierządu; (Dz. Ap. 15:28 29).
Ponieważ stwierdzenie to zostało uczynione w sytuacji związanej z dyskusją, która dotyczyła sprawy: czy chrześcijanie pogańskiego pochodzenia powinni być obrzezani zgodnie z Prawem Mojżeszowym, to jedzenie krwi jako zakazane w Prawie Mojżeszowym jest niezaprzeczalnie biblijnym kontekstem tego fragmentu. Z tego to powodu tłumaczenie Today's English Version oddaje ten fragment w następujący sposób: "Nie jedz żadnego pożywienia ofiarowanego bałwanom; nie jedz krwi; nie jedz żadnego zwierzęcia, które było uduszone; i trzymaj się z dala od niemoralności."
Tłumaczenie, Phillips Modern English oddaje je w następujący sposób: "Unikaj tego, co zostało ofiarowane bałwanom; kosztowania krwi; jedzenia mięsa tego, co zostało uduszone; i seksualnej niemoralności."
Czy jest właściwe poszerzać ten kontekst, aby zawierał wszystko, cokolwiek ma do czynienia z krwią w wyniku, czego wiersz ten nie mówi "wstrzymujcie się od krwi w jakimkolwiek stanie, kształcie lub formie"? Biblia mówi o spożywaniu krwi zwierzęcej, a nie ludzkiej. Żaden lekarz nie przetoczy człowiekowi krwi zwierzęcia. To jednak nie przeszkadza 'niewolnikowi', aby spożywanie krwi przez układ trawienny rozszerzyć na układ krwionośny:

 

Manipulacja przez nadinterpretację

"A zatem również nakaz 'powstrzymywania się od krwi' oznacza, że w ogóle nie wolno wprowadzać jej do organizmu".
Tego zapisu nie znajdziemy w całej Biblii. A zatem inne przepisy nas nie interesują. Jednakże w Dz. Ap. 15:29 mamy do czynienia z jednym bezokolicznikiem czasownika powiązanym z czterema różnymi zdaniami. Poprzez samą naturę struktury zdania, wstrzymywać się, musi stosować się jednakowo do wszystkiego z listy. Z tego powodu stwierdzenie zacytowane z książki Będziesz mógł żyć wiecznie w Raju na ziemi, mogłoby być prawdziwe wtedy i tylko wtedy, gdy poniższe zdanie jest również prawdziwe: Tak, więc wstrzymywanie się od rzeczy ofiarowanych bałwanom oznacza nie przyjmowanie ich do swojego ciała w żadnym wypadku.

 

Wiedza, a sumienie

Powyższe stwierdzenie wyraźnie kłóci się z wypowiedziami apostoł Pawła w tej kwestii: Jeden wierzy, że może jeść wszystko, słaby zaś jarzynę jada. Niechże ten, kto je, nie pogardza tym, który nie je, a kto nie je, niech nie osądza tego, który je; albowiem Bóg go przyjął (Rzym. 14:2,3 BW, zobacz 1 Kor. 8 Rozdział). Apostoł w tej kwestii wyczula chrześcijan, aby w swym chrześcijańskim życiu kierowali się sumieniem, a nie tylko wiedzą, która i tak do niczego w tym temacie nie doprowadzi, ponieważ słabi w wierze i tak tego nie zrozumią.
Jednak, dokąd to nas prowadzi w związku z krwią? Jeśli mięso ofiarowane bałwanom może być jedzone w zgodzie z sumieniem, wtedy zgodnie z własnym rozumowaniem Towarzystwa można uważać, że Dz.15:29 nie mogłoby mieć żadnego zastosowania poza Prawem Mojżeszowym, ponieważ nie miało ono nawet pełnego zastosowania w Prawie. Byłoby nadzwyczajnie nieszczerym wybiórczo i arbitralnie próbować zmienić kontekst pojedynczego wersetu dla własnej wygody.

Ogromna większość komentatorów Biblii, nawet sam Charles Taze Russell, w tej sprawie doszli do wniosku, że list 'soboru apostolskiego' był w rzeczywistości tymczasowym środkiem do wyrównania ogromnej różnicy pochodzenia pomiędzy żydowskimi i pogańskimi chrześcijanami we wciąż młodym chrześcijańskim Kościele. Dz.15:29 nie były w żadnym porywie wyobraźni wyrazem 'fundamentalnych norm etycznych dla chrze-ścijan', ponieważ istnieje wiele więcej rzeczy wymaganych przez Boga, tak samo (o ile nie bardziej) ważnych niż wymienione cztery, (por. 1 Kor. 6:9-10): Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy. Ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą.

Księga Dziejów Ap.15:29 kończy swe przesłanie słowami: jeśli tych rzeczy wystrzegać się będziecie, dobrze uczynicie. Bywajcie zdrowi. Nie mamy tu do czynienia z zasadą, ale dobrą radą. List ten nie został zakończony tak jak wyżej przytoczony List do Koryntian:, Kto tego nie będzie przestrzegał Królestwa Bożego nie odziedziczy.
Zastanawiające, że w 1 Kor. 8:4, Paweł używa tego samego greckiego słowa "eudolothutos," którego Jakub używa w Dz.15:29 poruszając "rzeczy ofiarowane bałwanom". Towarzystwo oddało to słowo w inny sposób, czyniąc trudniejszym dostrzeżenie tego, że Paweł i Jakub mówili o tym samym. W przeciwnym wypadku mogłoby się wydawać, zgodnie z rozumowaniem Towarzystwa, że Paweł był odstępcą. Odrzucił apostolski dekret poprzez zezwalanie chrześcijanom na spożywanie mięsa ofiarowanego bałwanom, zamiast wstrzymywania się od niego. W rzeczywistości jasno zrozumiał on, że wskazówki Jakuba były silnym zaleceniem, a nie chrześcijańskim niezmiennym prawem.
Co miały znaczyć słowa: Polecić im, żeby się wstrzymywali od rzeczy splugawionych przez bałwany, od nierządu, od tego, co zdławione, i od krwi? Czy to był jakiś kompromis? Czy Jakub dla uspokojenia strony przeciwnej chciał utrzymać w mocy, choć cząstkę zakonu? Wydaje się, iż powinien mieć na tyle rozsądku, aby wiedzieć, że kompromisy zwykle przynoszą rozczarowanie obu stronom.
Nasuwa się jednak nieuniknione pytanie, które i Pawłowi sprawiało wiele kłopotu: czy wolność zakonu oznacza absolutną swobodę i samowolę? Z takim stanowiskiem Paweł się nie zgadzał. To on przypominał Tesaloniczanom o przekazaniach, jakie "daliśmy wam w imieniu Pana Jezusa" (1 Tes. 4:2).
Paweł stwierdzał: nie możecie pić z kielicha Pańskiego i demonów; (1 Kor. 10:21). Jak widzimy na tym przykładzie, że pewne rzeczy były dla Żydów nie do zniesienia. Stając się chrześcijanami nadal w swym codziennym życiu odwoływali się do Prawa Mojżeszowego. Czy to było niewłaściwe, czy mieli do tego prawo?
Jaka była reakcja chrześcijan na list (Dz. Ap. 15: 28,29), wywodzących się z pogan i Żydów? Gdy go przeczytali, uradowali się jego zachęcającą treścią (Dz. Ap. 15:31). Przecież list ten nie był jakimś kompromisem, ale odwoływał się do ich sumień. Nie zajął stanowiska żadnych ze stron. Nie było tam osób przegranych, bo gdzie Duch Pański tam wolność. Kościół chce i jest wstanie słuchać ludzi, którzy mają coś do powiedzenia, coś, co pochodzi od Boga, a więc jest krystalicznie czyste i żywe. Jednak tak jak wtedy, tak i dziś niektórym taka rada nie odpowiadała.
Dzieje Apostolskie rozdział 21 pokazują, że podział na chrześcijan wywodzących się z Żydów i pogan nie przestał istnieć po tzw. dekrecie apostolskim z 15 rozdziału. Wręcz przeciwnie, gdy Paweł wrócił do Jeruzalemu jakiś czas potem znalazł się w samym środku podobnej dyskusji. Jakub powiedział mu: Widzisz bracie, ile to jest tysięcy Żydów, którzy uwierzyli, a wszyscy gorliwie trzymają się zakonu; O tobie jednak powiedziano im, że wszystkich Żydów, którzy żyją między poganami, nauczasz odstępstwa od Mojżesza, mówiąc, żeby nie obrzezywali dzieci ani też nie zachowywali zwyczajów. Co tu robić? (Dz. Ap. 21:20-22).
Jakub i cały zbór w Jeruzalemie uznali, że to, co głosi Paweł jest prawdziwe, jednocześnie było trudne do zaakceptowania dla wielu, szczególnie nowo nawróconych Żydów. Z pewnością były znane im jego słowa: Odłączyliście się od Chrystusa wy, którzy w zakonie szukacie usprawiedliwienia; wypadliście z łaski (Gal. 5:4). Jak gorsząco musiały brzmieć te zdania w uszach prawowiernych Żydów? Sam Paweł żyjąc w Antiochii nie zachowywał zwyczajów (żydowskich) Gal. 2:14.
Jednak zalecenie podjęte w Jerozolimie było wystarczające, żeby poganie nie byli zobowiązani przestrzegać Tory. Jakub zdawał sobie sprawę z tego, co mówiono o apostole, że rzekomo Paweł nauczał przeciwko Mojżeszowi i starał się znaleźć jakąś nić porozumienie, aby nie stracić nawróconych Żydów na chrześcijaństwo, i nie uczynić krzywdy Apostołowi Pogan. Wszyscy wiemy, jak beznadziejne są wszelkie dyskusje, które w większości prowadzą do rozgoryczenia.
Ponieważ Paweł przez dłuższy okres przebywał wśród pogan, dlatego był dla Lewitów nieczysty w najgorszym tego słowa znaczeniu. Nie mógł być oczyszczony za pomocą tylko jednego obmycia o zachodzie słońca, w jednym dniu, ale zgodnie z IV Mojż. 19:12 musiał być dwukrotnie - trzeciego i siódmego dnia - pokropiony przez kapłana wodą oczyszczenia.
Pawłowi dobrze był znany żydowski rytuał, "oczyszczenia". Posłuchał rady Jakuba i wraz z czterema posłusznymi prawu chrześcijanami pochodzenia żydowskiego, poddali się tej ceremonii, która przestała istnieć z chwilą złożenia ofiary przez śmierć Jezusa. Czy Paweł miał poprawną wiedzę na ten temat - oczywiście?! Dlaczego więc niejako wrócił do praktyk Zakonu? Jak nam donosi Biblia, że manewr ten niczego nie załatwił, nie przekonał ortodoksyjnych Żydów. Skończyło się to nieomal dla Pawła jak i wybranych przez niego braci śmiercią (Dz. Ap. 21:15-30).
Powyższy przykład uczy nas, że pewne wybiegi wcale nie muszą przynieść spodziewanych efektów, nawet uczynionych przez świętych Bożych ludzi. Paweł był pewien, i uczył tego, aby każdy pozostał w takim stanie, w jakim został powołany. (1 Kor. 7:17-24). Pewnie chciał pokazać niektórym, że ich oskarżenia są bezpodstawne. W Liście do Rzymian pisał: Czy więc zakon unieważniamy przez wiarę? Wręcz przeciwnie, zakon utwierdzamy (Rzym. 3:31). Jednak teksty wyrwane z kontekstu mówiły przeciw apostołowi A jeśli zostały zapisane w Biblii, to ku naszemu pouczeniu i przestrodze (Rzym 15:4).

Nie należy gorszyć ludzi słabych w wierze, ale również nie powinniśmy uwsteczniać się w wierze i w poznaniu. Bóg w swoim Słowie podaje nam zasady, które nie podlegają dyskusji. Łatwiej jest zachować jakąś doktrynę, która nam coś nakazuje, niż kierowanie się w życiu sumieniem. Dlatego wszelkie ruchy pseudo-religijne, które szczegółowo opisują jak należy postąpić w danej sytuacji, są przez ludzi chętnie przyjmowane, ponieważ zwalniają ich z podejmowania decyzji. Niejako przywódcy tych nauk stali się ich sumieniem. Jeśli w Strażnicy lub w innym wydawnictwie ktoś przeczyta, że nie powinien ratować swego życia np. przez transfuzję, to uznaje ten głos, jako głos Boży, który jak się później okazuje, że był ślepym nabojem, wiedzą bez pokrycia, tragedią życiową wielu ludzi.

Dlatego nigdy nie wolno nam łamać zasad. Powinniśmy podciągać słabych, pomagając im prostować ich sumienie przez nieskalany, czysty pokarm ze Słowa Bożego. Wypaczone sumienia biorą swój początek z niebiblijnych nauk, z braku rzetelnej wiedzy Bożego zamierzenia w danym temacie.
Czy jest właściwe zmieniać Słowo Boże tak, aby słuchaczowi wydawało się, że mówisz coś, czego w rzeczywistości nie znajdujemy w Biblii? Z pewnością nie. Byłaby to jawna manipulacja, próba przeforsowania swej teorii, Jednak jak inaczej możemy spojrzeć na stwierdzenia tego typu? "Prawo wiele razy podkreśla zakaz Stworzyciela przeciwko przyjmowaniu krwi w celu podtrzymania życia .

NIGDZIE w Biblii nie znajdziemy Prawa Bożego, dotyczącego krwi wyrażonego takimi słowami. Nigdzie w Biblii nie została zarysowana różnica motywów jakie ktoś może mieć z powodu transfuzji krwi. Nie liczy się czy ona podtrzymuje życie, czy nie i z tego powodu 'podtrzymywanie życia' nie jest tu kwestią. W podobny sposób zmiana słowa 'jeść' na 'przyjmować' jest całkowicie bez znaczenia, a nawet przeciwnie, ponieważ nigdzie w Biblii nie ma nawet najmniejszego znaku, że krew może znaleźć się w ciele w inny sposób niż przez zjedzenie i z tego powodu szerszy aspekt 'przyjmowania' również nie jest tu kwestią.

Fakty potwierdzają, że transfuzja krwi nie jest odpowiednikiem jedzenia.

Warto zauważyć, że transfuzja krwi została po raz pierwszy potępiona w Strażnicy z 1 lipca 1945. Podczas kilku kolejnych lat Towarzystwo było zasypywane pytaniami dotyczącymi tego poglądu. Wkrótce stało się widoczne z udzielonych odpowiedzi, że Towarzystwo w swoim rozumowaniu było pod wpływem poważnego błędu na temat rzeczywistej roli, jaką krew odgrywa w organizmie. Ten błędny pogląd wywodzi się z nauk Klaudiusza Galena i jest widoczny w pracach wielu dawnych naukowców zajmujących się transfuzjami jak William Harvey, Richard Lower i Jan Baptysta Denys.
Wtedy błędnie uważano, że sama krew jest pożywieniem, którym podtrzymywane jest ciało i dopiero w XX wieku stwierdzono, że krew jest tylko pojazdem przewożącym pożywienie, nie zaś samym pożywieniem. Towarzystwo było nadal upośledzone tym błędnym poglądem długo po tym, jak stwierdzono jego niepoprawność. Można to zauważyć z poniższego cytatu z tomu Strażnicy 1961 na stronie 559:
"Przeprowadzanie transfuzji krwi jest niczym innym niż odżywianie ciała krótszą drogą niż zwykle - tzn. umieszczając w żyłach gotową krew zamiast zjadając pokarmy, które zmieniają się w krew po kilku etapach."
Towarzystwo z kolei cytowało Jana Baptystę Denys, który umarł 257 lat przed rokiem 1961 jako potwierdzenie ich poglądu. Używanie tego cytatu przez Towarzystwo świadczy o poważnym niezrozumieniu podstaw biologii. Krew jest żywą tkanką pełniącą określony zestaw funkcji w organizmie. Jedną z tych funkcji jest rola środka transportu, którym żywność jest przenoszona do tkanek, w taki sam sposób jak ręka jest środkiem transportu, którym żywność jest przenoszona do ust. Transfuzja krwi nie jest jedzeniem, ale przeszczepem tej żywej tkanki, właściwie przeszczepem organu.
Transfuzja krwi nie odżywia ciała, nie ma na celu odżywianie ciała i nie jest stosowana z powodu konieczności odżywienia pacjenta. Tę kwestię Towarzystwo stopniowo było zmuszone po cichu uznać. Ostatnio związek pomiędzy transfuzją krwi i jedzeniem krwi został uczyniony w sposób bardziej subtelny. Na przykład w jednej książce spróbowano ustanowić takie połączenie poprzez analogię:

Niektórzy mogą tłumaczyć, że transfuzja krwi to nie to samo, co spożywanie. Ale czy nie bywa tak, że gdy pacjent nie może przyjmować pożywienia przez usta, lekarze zalecają karmienie go tą samą metodą, którą się przetacza krew. (...). Przypuśćmy, że lekarz każe ci się powstrzymywać od alkoholu. Czy to znaczy, że tylko nie masz go pić, natomiast wolno ci wstrzykiwać go sobie bezpośrednio do żył?
W przypadku substancji typu alkohol i niektórych leków nie stanowi różnicy jak są podawane, ponieważ efekt końcowy, wchłonięcie przez organizm, jest jednakowy. Jednak jak na to spojrzeć w przypadku, gdy ten efekt końcowy nie byłby taki sam? Można lek użyć do płukania, opatrunków, inhalacji. Ważne, że jest, aby ta metoda była skuteczna.
Podany przykład wprowadzenia alkoholu dożylnie w zestawieniu z krwią jest, co najmniej dziwaczny, jest ucieczką od wytłumaczenia prawdziwego problemu człowiekowi, którego waży się życie. Nie jest to żadna antologia, ale perfidne pozoranctwo, zachowania twarzy przed milionami ludzi, którzy zawierzyli Strażnicy jak samemu Bogu.
"Niewolnik" nadal usilnie stara się manipulować Biblią, i używa błędnych poglądów o krwi na poparcie swej postawy. Już nawet nie próbuje wyjaśnić, dlaczego transfuzja jest równoznaczna z jedzeniem krwi. Ponieważ stało się niemożliwym dalej forsować pierwotnie błędne założenia, które nauka zdecydowanie odrzuciła. Szuka innych argumentów na poparcie dla swojej doktryny np. wielce wyolbrzymiło niebezpieczeństwa związane z transfuzjami. Dane kliniczne informują nas, że, prawdopodobieństwo zarażenia się AIDS przez transfuzję krwi wynosi około 1:500.000.

Porównajmy to z prawdopodobieństwem zgonu w wyniku komplikacji anestezjologicznych lub przyjęcia antybiotyku - wynoszących od 1: 15,000 do 1:30,000. Transfuzja jest w zasadzie przeszczepem organu. Zawarte jest w tym ryzyko, ale jest minimalne w porównaniu do prawdopodobieństwa wykrwawienia się na śmierć z powodu dużej utraty krwi, a lekarze są najwłaściwszymi osobami by ocenić to ryzyko w porównaniu do korzyści z transfuzji.
Towarzystwo uznaje badania świadczące, że na 13.000 Transfuzji krwi występuje jeden zgon. Jest to niewiele większe ryzyko niż ryzyko związane z zażywaniem antybiotyku lub przejściem narkozy. Towarzystwo również uznaje badania świadczące, że odmowa transfuzji krwi podczas operacji zwiększa śmiertelność o 1%. Oznacza to, że za każdym razem, gdy świadek przechodzi "bezkrwawą operację" prawdopodobieństwo jego zgonu jest o 1 % większe. Wyrażając to w inny sposób, na każde 10,000 operacji zachodzi jeden niepotrzebny zgon. Przemnożenie tego przez wiele lat i dziesiątki tysięcy operacji, dodanie tych, którzy zmarli z powodu dużej utraty krwi przed poddaniem ich operacji, uwzględnienie ofiar białaczki i pokrewnych dolegliwości, daje ilość niepotrzebnych zgonów wielu tysięcy Świadków Jehowy. Dodatkowo pamiętajmy, że Świadkowie w słabo rozwiniętych krajach nie odnoszą korzyści z zaawansowanych "bezkrwawych" technik i specjalistycznego sprzętu, ponieważ często nie jest on dostępny, tak, więc stopa zachorowalności jest prawdopodobnie dużo wyższa w tych krajach.
Chociaż nie ma to bezpośredniego wpływu na biblijne i moralne aspekty transfuzji krwi, jest pomocnym rozważenie atmosfery istniejącej w organizacji w pierwszej połowie XX wieku. Obecnie jest to epizod szczególnie budzący zakłopotanie w naszej historii i te informacje nie są podane, aby ośmieszyć Towarzystwo, ale aby pokazać okoliczności, które doprowadziły do wydania zakazu dotyczącego krwi. Oto część poglądów, które były głoszone przez lata:
Należy przyznać, że Towarzystwo wycofało się z wcześniejszych zakazów sczepienia się. Szczepionki i przeszczepy organów były potępione z faktycznie takich samych powodów, co transfuzje krwi, a obecnie te zakazy już nie istnieją. Jeżeli istniała by taka wola, Towarzystwo mogłoby w porę znieść również zakaz krwi. Można żywić nadzieję i modlić się, aby członkowie Ciała Kierowniczego mieli odwagę wyprostować tę kwestię. Sięgnijmy do historii nauk Świadków Jehowy związanych ze zdrowiem człowieka:

 

Transfuzja czy spożywanie krwi?

Russell nie miał nic przeciwko transfuzji. Rutherford nie uczył o niej, a na łamach ang. "Pociechy" [Consolation 25 XII 1940 s.19] pochwalił ją nawet.
Zaś wyd. w Polsce przez ŚJ "Nowy Dzień" Nr 3, 1936 s.48 (art. "Krew zmarłego ratuje życie umierającym") zachwalał transfuzję, nawet opartą na krwi dopiero, co zmarłych osób oraz wskazywał na jej nieszkodliwość i dobrodziejstwo dla ludzkości:
Transfuzja krwi jest dzisiaj już w codziennym użyciu i przy stosowaniu jej nie ma obawy wypadków, których przyczyny przez długi czas nie można odkryć (...) Wielu ludzi mogłoby czuć pewną instynktowną odrazę do takiej operacji w swoim rodzaju makabrycznej. Ale kiedy się na tym spokojnie zastanowimy, dojdziemy do wniosku, że jest to wynalazek mogący oddać ludzkości wielkie usługi. Krew jednego zmarłego może ratować życie kilkunastu umierającym. Ten jedynie wzgląd powinien już przekonać wszystkich do tego rodzaju operacji, która w istocie swojej nie ma nic zdrożnego.

Knorr 1945 roku wprowadził zakaz transfuzji krwi

Niektórzy Badacze Pisma Świętego sądzili, że zakaz spożywania krwi zanotowany w Dziejach Apostolskich 15:28, 29 dotyczył jedynie chrześcijan pochodzenia żydowskiego" (...) Jednakże Dzieje 21:25 wskazują, iż w czasach apostolskich polecenie odnoszono także do" wierzących spośród pogan". Wobec tego wszyscy chrześcijanie powinni uznawać krew za świętą, jak to wyjaśniono w Strażnicy (angielskiej)1 Lipca 1945.
Niektórym ludziom trudno jest zmieniać raz przyswojone zapatrywania. Mają zastrzeżenia do pewnych zmian w zrozumieniu pewnych tekstów biblijnych czy określonego sposobu postępowania. Na przykład począwszy od lat czterdziestych bieżącego stulecia świadkowie Jehowy nie godzą się na oddawanie swej krwi ani na przyjmowanie transfuzji, podczas gdy przedtem nie robili z tego żadnej kwestii.

Zgodnie z takim zrozumieniem tej sprawy osoby, które wbrew wymaganiu Bożemu przyjmują transfuzję krwi i nie okażą skruchy, są od roku 1961 wykluczane ze zboru Świadków Jehowy.
Jak zdążyłeś zauważyć, że ta książka która została wydana w 1995 roku wyraźnie podkreśla, że nie tak uczy Biblia, ale jest to tak zrozumiane. Jest to światełko w tunelu, że toczy się wojna na górze, aby odejść od tej brzemiennej w skutkach nakazów.

Owoce niebiblijnej nauki

Głosiciele, którzy bardzo poważnie traktują wypowiedzi Strażnicy, są zdecydowani na wszystko. Młoda głosicielka (...) powiedziała przed sądem, że uważa transfuzję krwi za 'naruszenie nietykalności cielesnej i przyrównała ją do gwałtu'. (...) Podobnie dwunastolatka, której wypowiedź przytoczono na tej samej stronie, nie pozostawiła wątpliwości, co do tego, że w razie próby podania krwi będzie ze wszystkich sił stawiać opór, będzie się szarpać i krzyczeć, wyrwie sobie z żyły igłę i postara się zniszczyć pojemnik z krwią zawieszony nad łóżkiem'.

Kto ustawił tą młodzież tak do lekarzy, którzy niosą wszelką możliwą pomoc, aby ratować ich życie? Czytaliśmy, powyżej, że ta nauka nie ma podstaw biblijnych, ale i sam "niewolnik" szuka różnych krętactw, aby się nie przyznać do błędu, bo boi się, że wcześniej stanie przed Sądem ziemskim niż Boskim. 

 

Ile dzieci?

Telewizja radio i prasa podaje nam różne doniesienia o przykrych dla członków tego ruchu tragediach. Program Telewizyjny, TVN pokazywał tragedię, jaka wydarzyła się na południu Polski, gdzie dziewczynka Świadków Jehowy po wypadku z ciężkimi obrażeniami ciała znalazła się w szpitalu. Rodzice odmówili transfuzji krwi, kiedy szpital uzyskał wyrokiem Sądu zgodę, na pomoc było już za późno. Dziewczynka już się nie przebudziła.

Widziałem zbolałą twarz tej matki. Byłem zapraszany do tego programu, ale nie mogłem być w umówionym terminie. Jakim prawem 'niewolnik" szafuje czyimś życiem? Środki masowego przekazu obwiniają za to rodziców, ale oni są ofiarami tej "nauki". Naczytali się, że: "Kto usilnie stara się naruszyć prawa Bożego, co do krwi, może być uznany przez władze za przestępcę lub być postawiony przed sądem. Gdyby został ukarany, może to uważać za cierpienie za względu na sprawiedliwość.

Każdy ma prawo decydować o swoim życiu, ale czy wolno komuś w imię ideologii skazywać bezbronne dzieci i oszukanych ideologicznie ludzi na kalectwo lub śmierć!
'''

" Będziesz mógł żyć wiecznie..., s.216

A. Schlatter: "Erläuterungen", Komentarze.

." Broszura o krwi str. 4

Prowadzenie rozmów na postawie Pism s 73

Będziesz mógł żyć wiecznie w raju na ziemi s. 216 § 22

Nowy dzień 3/1936 s 48 art. pt. Krew zmarłego ratuje życie umierającym. wyd. w Polsce

Strażnica 10/1995 s 23 p 10

(Strażnica 11/1973 r CIV s. 17 ak. 2

Świadkowie Jehowy-Głosiciele Królestwa Bożego s. 183 (podkreślenie autora)

Strażnica 12/1991 r s. 31

Strażnica 12/1991 r s. 31