Czy masz otwarty umysł na nowe poglądy?

Władcy Japonii twierdzili, że Japonia to "kraj boski", nie
chcieli więc dopuszczać, by jakaś "chrześcijańska" religia podważyła
ich system zarządzania. Zagorzali izolacjoniści, którzy pragnęli
utrzymać dotychczasową se­pa­­­rację Japonii, uciekali się do
stosowania terroru dokonując zamachu na premiera oraz napadając na
cudzoziemców. Wbrew polityki izolacjonizmu Japonia bardzo się opóźniła
pod względem rozwoju przemysłu. Mimo ta­kiego rozwoju techniki jaki
jest w Japonii, nie zabrakło tam izolacjonizmu umysłowego. W istocie
przezwyciężanie skłonności do odrzucania nowych poglądów to poważne
zadanie nie tylko dla współczesnych Japończyków, lecz właściwie dla
wszystkich ludzi?
A jak Ty, Czytelniku,
zapatrujesz się na kwestię "izolacjonizmu umysłowego"? Czy nie mógłbyś,
jak Japonia w latach pięćdziesiątych ubiegłego stulecia, odnieść więcej
pożytku z otwarcia umysłu na nowe poglądy? Niektórzy ludzie nie
dopuszczają do swego umysłu żadnych nowych poglądów. Nie przyjmują ich
może po prostu dlatego, że są odmienne od ich dotychczasowego
zapatrywania
.

Strażnica z 1989 r. ubolewała nad tym, że: "pewna
Dunka w liście do redakcji tygodnika Hjemmet napisała: 'Nasz dom bez
przerwy nachodzą Świadkowie Jehowy. Strasznie mnie to irytuje, ale nie
mam pojęcia, jak ich się pozbyć. (...) Czy nie można by im tego
naprzykrzania prawnie zabronić?"
Stosowne będzie tu postawienie pytania redaktorom Strażnicy: Czy oni mają otwarty umysł na nowe poglądy?
Posłuchajmy, jakiej rady udzielił "niewolnik" swym poddanym w Strażnicy:
"Jak
się zachowasz, gdy się spot­kasz z przewrotną nauką, a więc z
przebiegłą argumentacją odstępców twierdzących, że to, w co wierzysz
jako Świadek Jehowy nie jest prawdą?

Co
na przykład zrobisz, gdy otrzymasz list lub jakieś pisemka i
stwierdzisz, że ten materiał pochodzi od odstępcy? Czy ciekawość skłoni
Cię do przeczytania go po prostu żeby zobaczyć, co tacy mają do
powiedzenia?
Może sobie
pomyślisz: 'To mi nie zaszkodzi, przecież mocno stoję w prawdzie. A
poza tym, jeśli rzeczywiście poznałem prawdę, nie ma się czego bać.

Nigdy
nie powinniśmy zapominać, że wciąż tylko czyhają, aby załamać naszą
prawość. Ich propaganda ma na celu osłabienie na­szej wiary,
wystudzenie miłości do Boga, zasianie wątpliwości w umysłach - ba,
wywołanie wrażenia, że raj duchowy wcale nie jest rajem. Jeżeli nie
zostaną poczynione stanowcze kroki w celu przeciwdziałania takiemu
podupadaniu pod względem duchowym, to wkrótce miłościwe wymagania Boże
zostaną uznane za uciążliwe
.
Zdrowy pokarm
duchowy od "niewolnika wiernego i rozumnego' może się wydawać byle
czym, a braterska społeczność miłujących się sług Jehowy -
zbiorowiskiem wrogów. Wtedy zadowolenie, oczywiście spaczone, może
zacząć sprawiać bicie współsług półprawdami i oszczerstwami. Prawda
przetrzyma każdą pró­bę. Byli tacy ludzie, którzy tak sądząc, nakarmili
swoje umysły odstępczym rozumowaniem, w skutek czego uwikłali się w
beznadziejne pytania i wątpliwości."

Co
to znaczy nakarmić swój umysł odstępczym rozumowaniem? Czy to odstępcze
rozumowanie, to jest niezgadzanie się z naukami "organizacji" czy Pisma
Świętego? Gdzie byliby dziś Japończycy, gdyby trzymali się
izolacjonizmu umysłowego? Chyba tam, gdzie Świadkowie Jehowy na czele z
tzw. "niewolnikiem wiernym i rozumnym" w zrozumieniu Biblii!
Dlaczego każdy ma słuchać i być otwarty na nauki Strażnicy, nato­miast
nie czynią tego Świadkowie Jehowy w stosunku do innych nauk,
społeczności itp.? Dlaczego "nie­wolnik wierny i rozumny" zakazuje
swoim poddanym czytania innej lite­ratury, innego spojrzenia na Biblię?
Bo wie, że "jego prawda" się nie ostoi, a nauki jakie głosi nie wiele
mają wspólnego z Biblią.
Pewne przysłowie powiada: "W ciemności podejrzliwość rodzi potwory".
Światłość nie boi się ciemności tylko odwrotnie. "Niewolnik" wie, że
wielu chrześcijan ma głęboki szacunek dla Słowa Bożego, i wielu
głosicieli doszłoby do wniosku, że jego nauki serwowane na łamach
Strażnicy, pozbawione są nauk Biblii.

Odstępstwo od Biblii, czy Strażnicy ?

Wymyśleni
odstępcy, których Towarzystwo Strażnica nazywa psa­mi, którzy wracają
do wymiocin, lub przyrównuje do świń, które wracają do błota (2
P.2:20). Dzień sądny to rozstrzygnie.
Jeśliby byli świadkowie
wracali do żywiołów świata, można by ich tak nazwać, ale ci głosiciele
przedstawili "organizacji" jej błędne nauki.
Dlaczego "ten sprawiedliwy niewolnik" nie opublikuje tych odstępczych
nauk na łamach Strażnicy, aby inni wiedzieli przed jakimi naukami mają
się strzec?! Dlaczego tak uporczywie zakazuje tym małym słuchania tego,
co inni mają do powiedzenia z Pisma Świętego? Odpowiedź znajdujemy w
tej samej Strażnicy:
"strońcie od nich (odstępców),
przestańcie się z nimi zadawać, w ogóle nie przyjmujcie go do domu, ani
nie zwracajcie się do niego z pozdrowieniem (Rzym. 16: 17; 1 Kor. 5:11;
1 Jan 2:9-10).

Są to dobre rady, ale kogo one
do­tyczą? Oczywiście tych, którzy przekręcają Słowo! Ap. Paweł wyraźnie
wskazał, kogo się wystrzegać: "tych, którzy wzniecają spory i zgorszenia wbrew nauce którą przyjęliście".
Od kogo ci bracia w pierwszym wieku przyjęli tą naukę: od samozwańców
czy od Boga, przekazaną przez apostołów? Jeśli nauka nie jest zgodna z
Biblią, to ktokolwiek ją naucza: "nie służy Panu naszemu Chrystusowi, ale własnemu brzuchowi i przez piękne, a pochlebne słowa, zwodzą serca prostaczków" (Rzym. 16:17-18).
"Niewolnik" nigdy nie odstąpił od nauk Jezusa, ponieważ nigdy ich nie
głosił. Uczynił z Chrystusa: "Abaddon, (Apollyon), co znaczy
Niszczyciel" (Obj. 9:10, 11) My wiemy jak nasz Pan ma na imię i kim
jest? "Niewolnik" zwodzi serca prostaczków przez sentymenty do "samego
siebie"? Uczy nienawidzić tych braci, którzy wykazali mu na podstawie
Pisma odstępstwo. Za obrzuca ich różnymi osz­czerstwami, kłamiąc wbrew
prawdzie? Ap. Jan całkiem wyraźnie nauczał "kto mówi, że jest w światłości, a brata swego nienawidzi, w ciemności jest nadal" (1 Jana 2:9-10).
Dlaczego Towarzystwo Strażnica obrało taką drogę? BO MOŻE MÓWIĆ TYLKO
TO, CO MA W SERCU, BO Z OBFI­TOŚCI SERCA, USTA MÓWIĄ! "NIEWOLNIK" z
Boga i z Biblii uczynił sobie straszaka, tak nie uczy Biblia, ale
podstępny człowiek:
"Bóg
nas uczy i ostrzega. Czyni to za pośrednictwem swego Słowa i wyraźnych
wskazówek podawanych przez Jego widzialną organizację".

Bóg to nie człowiek, który by zmieniał swoje Słowo, z dnia na dzień.
Panu Jezusowi dał wszelką moc i chwałę. Nie odbierał mu Boskości, nie
nakazywał tzw. "niewolnikowi" obliczać czasy i chwile. Jednak ten
"niewolnik" nigdy nie powiedział, że to "on napisał, głosił", zawsze zasłaniał się Bogiem - mówiąc, że Jehowa tak chciał.
Biblia mówi wyraźnie, co czeka tych, którzy z Boga i z Jego Słowa
czynią kłamcę i zmieniają Jego prawa i zamiary. Ileż to razy wyznaczano
lata Armagedonu, wiele osób należących do "organizacji" cieszyło się z
takich przepowiedni, bo skończyłby się dla nich czas niedoli. Ale ten
czas nie przyszedł w wyznaczonym przez "organizację" czasie, bo nie
mógł przyjść, skoro Pan Jezus powiedział, że nikt nie wie, na czele z
tzw. "niewolnikiem wiernym i rozumnym". I nic dziwnego, że wielu,
którzy zostali okłamani i te kłamstwa przekazywali innym, potem musieli
zbierać gorycz tej pracy w postaci szyderstw od ludzi, którym głosili.
Postanowili więc odsunąć Strażnicę i dali wiarę temu, co mówi Bóg.
Samozwańczy "niewolnik" nie lubi jak ktoś go poucza, mało tego,
zachowuje się jak obrażona panienka pisząc:
"Niektórzy
nawet posuwają się jeszcze dalej i twierdzą, że Świadkowie Jehowy nie
znają prawdy. Że Ciało Kierownicze ŚJ lub inni odpowiedzialni bracia
ograniczają wolność sumienia oraz 'prawo' do samodzielnego objaśniania
Biblii" Spotyka się i teraz osoby posuwające się do tego, że sobie
'biorą za podstawę prywatną interpretacje Pisma Świętego; utrzy­mując
na przykład, jakby posiedli pod tym względem szczególne zrozumienie
(...)

Ktokolwiek szerzy prywatne poglądy
stawiając w niekorzystnym świetle rady 'wiernego niewolnika'
ustanowionego przez Chrys­tusa, ten nie trzyma się mocno
"głowy".
Toteż lojalni świadkowie na rzecz Jehowy powinni się strzec bezbożnego
oddziaływania, które mogłoby ich ograbić z nagrody życia."

Kimże jest ten niewolnik, że rości sobie wyłączne prawo do wykładni
Słowa, skoro sam pisze o sobie, że nie jest natchniony przez Boga? Czyż
nie jest to przejaw pychy i arogancji w stosunku do każdego, kto śmie
mu zwrócić uwagę? Czyż Pan Jezus nie powiedział, że wyśle pocieszyciela
Ducha Świętego, który wprowadzi nas we wszelka prawdę (Jan 16:13).
Ci, którzy odeszli z "organizacji" właściwie odczytali kontekst Pisma.
Dlatego "organizacja" tak zawzięcie i zdecydowanie zakazuje, nakazuje,
abyś czasem nie chwycił się za Biblię i nie powiększył grona tych,
którzy z niej odeszli. Oni wiedzą, że gdy lud złapie za Biblię, to jest
ich koniec. Dlatego odwołują się do wszystkiego, do czego można się
odwołać, a jest to zawarte choćby w tych słowach:
"Dlatego sobie postanów w sercu, że nigdy nawet nie tkniesz trucizny podawanej przez odstępców!"
Czyżby tą zakazaną trucizną była Biblia? 
Prawdę pisał ap. Piotr, że od czasów Edenu diabeł nie zmienił swoich
metod. Posługuje się zastraszaniem, podchwytliwymi pytaniami i odwołuje
się do samolubstwa. (2 Pio­tra 2:1-3) Zakłamanie ma na celu stwo­rzenie
pozorów czegoś wiarygodnego. Paweł wskazał na potrzebę stronienia od odstępców, którzy próżną mową naruszają Słowo. ­



1 marca 1989 r. s. 5 ustęp 1

Strażnica 15/ CVII s 5 ustęp 7:

Strażnica CVII/1 s. 14 par. 17